Czy stary motocykl może dawać radość? Temat wydaje się złożony. Jeśli oczekujesz sportowych osiągów, nowoczesnych systemów czy wszystkiego, co związane jest z postępem – będziesz zawiedziony. Jednak youngtimery mogą dawać mocne, sentymentalne doznania. Dzisiaj jednak chciałbym spojrzeć na sprawę inaczej…

Sama przyjemność z jazdy czy kwestie sentymentalne, to jedno, ale sama radość przy restaurowaniu czy kompletowaniu części jest wręcz niesamowita. Kilkanaście lat temu byłem posiadaczem Syreny 103. Były to czasy, w których te najpodlejsze polskie konstrukcje (piszę w ten sposób z dużym sentymentem i sympatią) były niszczone wręcz przemysłowo. Dewastowane na parkingach osiedlowych częściej zawadzały, niż były materiałem na klasyka. Jednak moja 103, zupełnie przypadkowo kupiona od emerytowanego wojskowego była w perfekcyjnym stanie. Świetna blacharka, duża kompletność i niewielki przebieg spowodowały, że nie stała się kabrioletem szybko lądującym na złomowisku. Do pełni szczęścia brakowało tylko linki wycieraczek.

Owiewka jeszcze przed malowaniem…

Objeździłem wszystko: BOMiSy, sklepy z „demoludami”, giełdy samochodowe – niestety, był to towar deficytowy podobnie jak styki zapłonowe. To czasy sprzed portali aukcyjnych. Kiedy zrezygnowany zacząłem zastanawiać się nad adaptacją układu cięgnowego z Syreny 105 na parkingu podszedł do mnie pewien starszy pan i poprosił, żebym zaczekał kilka minut a z piwnicy przyniesie kilka części do 103, których zwyczajnie szkoda mu było wyrzucić. Po piętnastu minutach ów jegomość pojawił się z siatką części. Jakiś klakson, okładziny hamulcowe oraz…fabrycznie nowy silniczek wraz z linką i dwa komplety styków zapłonowych. To był pod względem motoryzacyjnym jeden z najfajniejszych momentów w moim życiu.

Wczoraj przeżyłem podobną sytuację. We wrześniu kupiłem stare Kawasaki KZ750L. Ten model był sprzedawany w Europie, jako Z750 (w latach 80) a po fabrycznym tuningu (inna kolorystyka, dołożenie przedniej owiewki), jako GPZ750 (pierwsza generacja). Owiewka za dopłatą była oferowana do mojej wersji, ale egzemplarz, który posiadam, nie był w nią wyposażony. W moim motocyklu brakowało jeszcze stopki centralnej (z innych KZ/Z za sprawą specyficznego kształtu podcięć tłumika nie pasowała) oraz uchwytu pasażera.

Odwiedzenie i monitoring portali aukcyjnych, moto-bazarów zupełnie nic nie dało. Kiedy wrzucałem na FB zdjęcia swojego KZ, odezwał się znajomy i poinformował, że ma kilka gratów po przebudowie swojej GPZ na cafe-racera. Na kilka tygodni temat upadł, ale ostatnio udało się znaleźć pasujący termin. Wsiedliśmy w auto, pojechaliśmy na działkę i po przekopaniu blaszanego garażu, okazało się, że z jego GPZ pozostały…uchwyt pasażera, podstawka centralna oraz…bardzo ładnie zachowana owiewka.

Kompletacja youngtimera to świetna, dająca „kopa” zabawa…

Zapytany o cenę, znajomy powiedział, że bardzo się cieszy, że części nie poszły do kontenera, zatem zobowiązałem się zrewanżować, jak tylko będę miał okazję. Nie muszę opisywać swojego szczęścia.

I tutaj postaram się przekazać sedno moich odczuć. Nie ma nic przyjemniejszego, niż zrobić kolejny krok w kierunku odbudowy, wykończenia czy uruchomienia swojego starego motocykla. Znaleźć brakujący element, część, upolować wydech z epoki, owiewkę, tuningowy zbiornik, czy brakujące logo. Wrażenia są bezcenne, o ile jest to trudne i sprawiło sporo kłopotów. To trochę, jak w dawnych czasach polowanie (tylko, po co zabijać zwierzęta, skoro można odświeżać motocykle?!).

Niestety, są też wady takich momentów. Niektórzy twierdzą, że fajniej gonić niż złapać królika – podobnie znalezienie części pozbawia nas tej adrenaliny tropienia. Mimo wszystko daje to mnóstwo, mnóstwo radości. Na szczęście w mojej Kawie jest jeszcze sporo roboty, CBR600F3 czeka na kolejne elementy a do stajni wkrótce trafi włoszczyzna, przy której także zaplanowałem kilka rzeczy.

Jeśli zastanawiacie się, czy warto doprowadzić do porządku zadbany motocykl, odrestaurować go – nasza odpowiedź brzmi jak najbardziej. Szczególnie z pobudek sentymentalnych. Im lepiej to zrobicie, tym więcej satysfakcji osiągniecie. Koszty wówczas są sprawą wtórną.

Przy okazji chciałbym bardzo podziękować Pawłowi za części!

Więcej w Po godzinach, Śmieszne, felietony
Motocykl vs piłkarze…

Tym razem nie będziemy zanudzać felietonami, przemyśleniami - niech film poniżej odpowie, która z wymienionych dyscyplin jest dla prawdziwych twardzieli...

Zamknij