Po blisko 13 latach, do oferty KTMa wejdzie drugi samochód wyścigowy.

Generalnie rzecz biorąc lubimy markę KTM – głównie dlatego, że Austriacy produkują dość szalone motocykle. A ponadto jaka inna marka zabrałaby swojego power-nakeda na drugi koniec świata, tylko po to, żeby nagrać reklamę z ostrą jazdą na gumie tuż pod nosem konkurencji? (Serio, zobaczcie to!)

Austriacy prezentują nowy samochód wyścigowy, który ma “wyznaczyć kierunek marki KTM”. Jaki to kierunek? Nazwalibyśmy go hardcore…

Blisko 13 lat temu KTM wszedł we współpracę z kilkoma szanowanymi firmami (Kiska Design, Audi, and Dallara) i tak powstał X-Bow. Jest ultra-lekką wyścigówką typu roadster z otwartym nadwoziem. Napędza go 2-litrowy silnik Audi o mocy od 237 KM.

Od 2008 roku KTM wyprodukował ponad 1300 egzemplarzy. X-Bow zaskarbił sobie wielu fanów, zyskując opinię samochodu bardzo szybkiego, oferującego ogromną przyczepność. Miałem okazję pokonać nim kilka okrążeń po dwóch różnych torach. Nie mam ogromnego doświadczenia, ale byłem oszołomiony przyczepnością i prędkością w zakręcie.

Tak wyglądał dotychczasowy KTM X-Bow:

Teraz KTM prezentuje drugi, zupełnie nowy model – KTM X-Bow GTX.

X-Bow GTX opracowany został we współpracy z tymi samymi firmami i ma stać się wyznacznikiem w kategorii lekkich samochodów wyścigowych. Do napędu użyto centralnie umieszczonego silnika Audi 2.5 TFSI, który wyprodukuje ponad 600 KM mocy. Przy masie około 1000 kg, daje to stosunek poniżej 2 kg na 1 KM. Imponująco!

KTM zapowiada, że będzie pierwszym producentem, który połączy “homologowane podwozie monocoque, z homologowaną klatką bezpieczeństwa GT, a na życzenie, także z zaawansowanym, homologowanym fotelem”. Mowa tutaj oczywiście o homologacjach wyścigowych zrzeszenia SRO i innych.

Ciekawe, czy nowy X-Bow GTX będzie także dopuszczony do ruchu publicznego… Poprzedni model był. Więcej szczegółów i cena, a także premiera jeszcze na jesieni 2020 roku.

Więcej w Newsy, Nowości rynkowe
Pijany policjant dachował, alkomat wskazał 0, ale strażacy się uparli

Gdyby nie upór strażaków, policjant prawdopodobnie uniknąłby odpowiedzialności. Aktualnie sprawę bada prokuratura.

Zamknij