Jak co roku, Yamaha zaprosiła nas do jesiennego testowania swoich produktów z gamy motocrossowej. Imprezę uświetnili swoją obecnością czołowi zawodnicy Polskiego motocrossu; nie zabrakło braci Kędzierskich oraz Łukasza Kurowskiego, którzy od lat związani są z niebieską marką i wiedzą o tych motocyklach naprawę dużo. Poza motocyklami zaprezentowano również szeroką gamę części i akcesoriów z serii GYTR (odpowiednik Power Parts w KTM), dzięki którym można podrasować swoją crossową Yamahę. Z pewnością opowiem Wam o tym w kolejnym artykule, ale teraz do rzeczy. Oto jak się prezentują YZ-Fy na sezon 2018!

 

 

YZ450F 2018

YZ450F 2018

Sprzętem, który budził największe zainteresowaniem była oczywiście reprezentantka motocrossowej klasy MX1- YZ450F. Model 2018 jest całkowicie nową konstrukcją, zapowiadającą duże zmiany w całej rodzinie YZ. Względem ubiegłorocznego modelu, zmieniło się praktycznie wszystko, mamy nową stylistykę plastików, nową ramę i przekonstruowany silnik. Zmieniono sposób wymiany filtra powietrza- już nie trzeba demontować całej osłony airboxa. Obecnie wystarczy odpiąć jedną szybko-złączkę i otworzyć mała klapkę, co oszczędza czas i jest bardzo wygodne. Najciekawszą innowacją, której próżno szukać u konkurencji, jest jednak aplikacja do zainstalowania na smartfonie.

 

Dzięki niej możemy, przy pomocy sygnału wi-fi, połączyć się z motocyklem. Ta ciekawa funkcja umożliwia nam dowolną modyfikację map zapłonu, odczyt parametrów pracy i diagnostykę silnika. Nie ma już potrzeby zakupu interfejsu GYTR, aby dostosowywać ustawienia do warunków panujących na torze, teraz zrobimy to szybko i bezpłatnie własnym telefonem! Dużą nowością w crossowych motocyklach yamahy jest również pojawienie się rozrusznika, ale o tym “magicznym guziku” opowiem nieco później.

 

Zawieszenie i podwozie

W tej materii nie ma ogromnych zmian. Sprawdzony widelec Kayaba SSS przeszedł modernizację, zmieniono średnicę kartridża i poprawiono setting. Jeśli nie jest to dla Was zrozumiałe, nic nie szkodzi, te tajemniczo brzmiące zmiany sprawiły, że na czterysta pięćdziesiątce jazda stała się przyjemniejsza i bardziej precyzja. Warto nadmienić, że ortodoksyjni inżynierowie Yamahy wciąż obstają przy dwukomorowym, sprężynowym amortyzatorze przednim, co w dobie powietrznych widelców, jest nieco przestarzałe. Jednak nie o innowacyjność tu chodzi, a o dobre osiągi i należyte tłumienie. Olejowy widelec ze sprężynami w obydwóch lagach działa wyśmienicie. Tylne zawieszenie również nie przeszło rewolucyjnych zmian i pozwala szybko i pewnie poruszać się, nawet po bardzo dziurawym torze. Uważam, że zawieszenie jest najsilniejszą stroną Yamahy i jest jednym z najlepszych rozwiązań stosowanych seryjnie w nowych motocyklach.

 

Czterysta pięćdziesiątka jest bardzo stabilna podczas szybkiej jazdy na wprost i idealnie pokonuje poprzeczne nierówności. Bardzo dobrze radzi sobie w długich, szerokich zakrętach pokonywanych z dużą prędkością. Muszę przyznać, że bardzo pasuje mi pozycja za kierownicą, jednak zawodnicy przesiadający się z KTM’a będą potrzebowali trochę czasu, aby się przyzwyczaić. Geometria ramy jest typowa dla Yamahy i mimo ewolucji “na papierze” nie odczułem zmian względem lat ubiegłych. Uważam, że zwężenie przodu motocykla, za sprawą przebudowania airboxa, przyniosło dobry rezultat. Znacznie wygodniej i pewniej można teraz trzymać motocykl kolanami.

 

YZ450F 2018 w pełnej krasie…

 

Elektronika

Obecnie panujące trendy sprawiają, że wszyscy producenci motocykli offroadowych pakują dużą ilość systemów elektronicznych do swoich maszyn. Yamaha nie odstaje pod tym względem od konkurencji. Już od modelu 2016, YZ450F wyposażona jest w system kontroli startu (Yamaha Launch Control System). Nie zabrakło tego udogodnienia również w osiemnastce. YLCS pomaga utrzymać trakcję tylnego koła po wyjściu z bramki startowej. Ten inteligentny system ogranicza moment obrotowy silnika na pierwszym i drugim biegu oraz optymalizuje jego pracę tak, aby wyścig można było wygrać już na starcie.

 

Nowością jest moduł wi-fi, dzięki któremu możemy połączyć się z dedykowaną aplikacją- o której wspominałem na początku testu. Jest to rozwiązanie pionierskie w świecie motocrossu i z pewnością zrewolucjonizuje podejście do “strojenia” elektroniki w motocyklach MX. Teraz, aby dokonać zmian w mapach zapłonu wystarczy użyć smartfona (aplikacja dostępna jest na iOS oraz Android), aby połączyć się z motocyklem trzeba wpisać hasło, które umiejscowione jest na module pod kanapą. Dzięki temu zabezpieczaniu, jesteśmy pewni, że żaden z naszych kolegów nie zrobi nam psikusa przed wyścigiem i nie zmieni ustawień ECU (Elektroniczny moduł sterujący pracą silnika).

 

 

 

Mapy możemy edytować w pełni dowolnie, jednak Yamaha przygotowała już zestawy sugerowanych map, dopasowanych do panujących na torze warunków. Jeśli macie chęć eksperymentować, możecie robić to swobodnie, bo apka nie pozwoli Wam wprowadzić ustawień, które mogły by być groźne dla motocykla. Poza strojeniem, mamy również podgląd na dane dotyczące pracy silnika: obroty, stopień otwarcia przepustnicy, temperatura silnika, ładowanie akumulatora. Warto również nadmienić, że Power Tuner App przypomni Wam o dokonaniu czynności serwisowych i zapisze przebieg w motogodzinach.

 

 

Silnik i skrzynia biegów

W roku modelowym 2018 wydarzyło się to, na co wszyscy czekali od wielu lat- w japońskiej crossówce pojawił się rozrusznik! YZ450F jest pierwszym MX’owym motocyklem w stajni Yamahy z tym wygodnym rozwiązaniem. Niestety, aby zrekompensować dodatkowe kilogramy związane z pojawieniem się akumulatora i rozrusznika, zrezygnowano z klasycznego kickstartera. Pół żartem pół serio, trochę szkoda, bo uważam że prawdziwy mężczyzna powinien odpalać swój motocykl z kopa!

 

Tak czy owak, rozrusznik się sprawdza, bo silnik bardzo chętnie odpala już po paru obrotach wału korbowego, wiec raczej nie doświadczycie tu dreszczyku grozy, jak w Austriackich motocyklach- “Zapali, czy „wychechłam” akumulator i ktoś mnie będzie musiał pchać” ? Pewnie ciekawi jesteście czy można zapalić Yamahę na biegu z wciśniętym sprzęgłem? Odpowiedz brzmi: „tak”, wiec w wyścigach crosscountry przewaga na starcie murowana!

 

Sam silnik to nadal czterozaworowa, sprawdzona konstrukcja z odwróconym cylindrem. Mimo klasycznej bazy praktycznie wszystkie elementy silnika zostały unowocześnione. Zmieniono kąt odchylenia cylindra do 6,2 stopni, zmieniono fazy rozrządu, zwiększono kompresję do 12,8:1 oraz przekonstruowano port dolotowy. Jakie to ma znaczenie dla użytkownika?

 

Odpowiedz jest prosta, 450 z narwanej bestii przerodziła się w bardzo sympatyczny motocykl do szybkiej jazdy. Model z 2018 bardzo liniowo oddaję moc, co znacznie ułatwia sprawne poruszanie się po torze, a jednocześnie uchroni niewprawionych jeźdźców przed wysiadką z siodła. Nie zrozumcie mnie jednak źle. YZ450F jest przedstawicielem najmocniejszej Klasy MX1, wiec gdy wkręcimy ją na wysokie obroty- moc prostuje ręce w łokciach!

 

W skrzyni biegów klasycznie znajdziecie pięć przełożeń, ale i tu nieco pokombinowano. Zmieniono przełożenia i wydłużono drugi, trzeci oraz czwarty bieg. Skrzynia działa perfekcyjnie, wszystkie biegi wchodzą precyzyjnie i wyraźnym kliknięciem.

 

Hamulce

To zawsze była słaba strona motocykli z kraju kwitnącej wiśni, jednak po wprowadzeniu dużej tarczy z przodu (270mm) wszystko się zmieniło. Układ hamulcowy oparty jest na podzespołach Nissina i sprawdza się bardzo dobrze. Siłą hamowania z pewnością dorównuje systemowi Brembo, jednak dozowalność jest mniej precyzyjna. Większość użytkowników powinna być całkowicie zadowolona z seryjnego układu, a ci bardziej wybredni, mogą dokupić przewody hamulcowe w oplocie stalowym.

 

Test YZ250F znajdziesz na następnej stronie…

 

 

 

 

Yamaha YZ250F 2018

Yamaha YZ250F 2018

Ćwiartka z rodziny czterosuwowej YZ nie przeszła rewolucyjnych zmian, a w zasadzie jest to ten sam motocykl, którym mogliśmy jeździć w roku ubiegłym. Brak dużych zmian nie jest jednak w tym wypadku minusem, ponieważ jak mówią: „nie zmienia się zwyciężającej drużyny”. Jest to kapitalna maszyna, która dostała nowe “wdzianko” na sezon 2018. A zmiany obejmująo m.in. nową okleinę i obłędne błękitne felgi Exel’a. Zwiększono także moc w średnim zakresie obrotów, dzięki czemu można efektywniej wychodzić z ciasnych zakrętów.

 

 

250 czy 450 oto jest pytanie…

 

YZ250F 2018 wygląda naprawdę fajnie, w danych katalogowych też prezentuję się całkiem nieźle, ale jak w rzeczywistości jeździ?

Odpowiedz jest krótka i treściwa- Jeździ fenomenalnie!

 

Zawieszenie

 Sprawdzone nadwozie w połączeniu z bardzo udanym klasycznym zawieszeniem Kayaby SSS (Speed-Sensitive System)  jest strzałem w dziesiątkę! Wyjmując motocykl z pudełka, możecie od razu jechać na Mistrzostwa Polski w Motocrossie. Zawieszenie jest po prostu tak dobre, że nie wymaga żadnych modyfikacji, ani udoskonaleń.

 

Silnik i skrzynia biegów

Gdy w 2014 roku Yamaha zrewolucjonizowała świat silników w MX i wprowadziła odwrócony cylinder, nie do końca wiadomo było o co chodzi. Od tego czasu minęło jednak już kilka lat, a silnik został znacznie lepiej dopracowany. Jest to dobra jednostka napędowa, która charakteryzuje się dużą mocą w środkowym zakresie obrotów. Jednak, gdy wykręcamy silnik w rejony odcięcia zapłonu, czegoś brakuje.

 

Yamaha YZ250F 2018 odstaje nieznacznie od konkurencji mocą i przyspieszeniem, jednak to duża bezawaryjność i trwałość są jej największym atutem. W skrzyni biegów zmiany nie są odczuwalne. Tak samo jak w latach ubiegłych, działa bez zarzutów, a biegi płynnie wskakują od pierwszego aż do ostatniego, piątego. Sterowanie pracą sprzęgła odbywa się za pomocą linki, jednak nie jest to wada. Operowanie klamką sprzęgła może odbywać się za pośrednictwem jednego palca i nie wymaga dużej siły. Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie, które przy odpowiednim konserwowaniu cięgna nie nastręcza kłopotów przez wiele motogodzin użytkowania.

 

 

 

Standardowa mapa zapłonu jest nieco ospała i dość szybko zapłon odcina. Nie jest to jednak kłopot, bo gdy ktoś lubi agresywną jazdę, charakterystykę silnika można zmienić jednym kliknięciem w akcesoryjnym interfejsie GYTR. Jeśli nastawiacie się na rywalizację i weekendowe ściganie, warto dokupić urządzenie GYTR (cena ok 1500zł), dzięki któremu będziecie mogli zoptymalizować pracę silnika i dopasować jego charakterystykę do toru i panujących na nim warunków.

 

Hamulce

Układ hamulcowy nie przeszedł żadnych zmian względem lat ubiegłych. Z przodu zamontowano tarczę o średnicy 270mm, z tyłu 245mm. Producentem komponentów jest Nissin i, podobnie jak w innych modelach serii YZ, sprawdza się dość dobrze. Siła hamowania jest bardzo wysoka, jednak brakuje temu układowi trochę precyzji, z której słynie konkurencyjne Brembo. Myślę jednak, że większość użytkowników będzie w pełni zadowolą z tego rozwiązania.

 

 

Podsumowanie

Pewnie zastanawiacie się, ile to wszystko kosztuje. Za YZ450F przyjdzie nam zapłacić 37 600 PLN, natomiast YZ250F 34 500 PLN (dane ze strony internetowej importera na dzień 01.11.2017). Biorąc pod uwagę, że za motocykle w kolorze pomarańczowym musimy zapłacić co najmniej o 5 tysięcy więcej, jest to niewygórowana i konkurencyjna cena.

 

Yamaha konsekwentnie podąża w kierunku, który obrała kilka lat temu (odwrócona głowica, hydrauliczne zawieszenie Kayaba SSS), lecz jest również otwarta na innowacje takie jak rozrusznik czy mobilna aplikacja. Uważam, że YZ450F jest poligonem doświadczalnym i już w przyszłym roku wszystkie unowocześnienia znajdziemy również w mniejszym bracie YZ250F. Inżynierowie Yamahy nie robią nic na łapu capu i udoskonalają sprawdzone rozwiązania. Moim zdaniem jest to dobry kierunek rozwoju, dzięki któremu Yamaha dotrzyma kroku konkurencji z Mattighofen (siedziba główna KTM), a nawet ją wyprzedzi.

 

 

Foto: Jakub Coyot Skurski

 

 

 

Więcej w Testy Moto
Kymco AK550 – nowy maksiskuter z osiągami motocykla

Do redakcyjnego laboratorium trafiło Kymco AK 550. Maxi skuter klasy "Super Touring" z dużą dzielnością miejską i konkurencyjną ceną. Jakie...

Zamknij