Zasilanie pojazdów elektrycznych jest tańsze, niż tych napędzanych ON czy benzyną. Rząd zaczyna kombinować, jak skompensować braki wpływów z akcyzy czy podatku drogowego wliczonego w paliwa pochodzące z ropy naftowej…

Szwajcaria postanowiła zadziałać i tamtejsi politycy myślą nad wprowadzeniem podatku drogowego dla motocykli i aut elektrycznych. Przejście na takie pojazdy oznacza już teraz zmniejszenie wpływów do budżetu o 2 mld franków.

Zdaniem francuskiego Automobile Magazine, myśli się o wprowadzeniu podatku uzależnionego od przejechanych kilometrów, proponując przy okazji likwidację winiet autostradowych. Wprawdzie to tylko plany, ale wygląda na to, że wprowadzenie pojazdów elektrycznych może powodować ograniczenie wpływów do budżetów poszczególnych krajów. Naiwni są także ci, co sądzą, że koszt przejazdu kilometra autem zasilanym energią elektryczną będzie zauważalnie tańszy od tego napędzanego olejem napędowym czy benzyną.

Ciekawe kiedy nasi posłowie zaczną działać w tym kierunku…


Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany