Warto wspomnieć o tym, że napinacz łańcucha rozrządu jest teraz mechaniczny, a nie hydrauliczny jak było do tej pory oraz zrezygnowano z dwóch obiegów oleju; od teraz będzie tylko jeden. Ponadto te motocykle zostały wyposażone w wiatrak chłodnicy, który pomaga utrzymać temperaturę na optymalnym poziomie.

 

450EXC jest zgoła odmienny niż 350 EXC-F. Różnica w pojemności to tylko 55ccm, jednak ten silnik ma zupełnie inny charakter. Nie jest tak wysokoobrotowy, ma więcej mocy w dolnym zakresie obrotów i wyraźnie czuć większą ociężałość. Może nie czuć jej tak bardzo na podjazdach czy płaskim terenie, ale dohamować nim przed zakrętem na ostrym zjeździe nie jest już takie proste. Po przesiadce z mniejszego modelu ledwo udało mi się zmieścić w pierwszym napotkanym takim zakręcie.

 

Pierwszym słowem, jakie ciśnie mi się na usta gdy pomyślę o 500EXC jest… czołg. Mimo swojego podobieństwa do 450, nie jeździło mi się na nim zbyt przyjemnie. Silnik generuje bardzo dużą moc i całą masę momentu obrotowego. Skrzynia biegów jest w nim tak naprawdę niepotrzebna; całą trasę można objechać na jednym biegu. Jego największą bolączką jest trudność, jaką sprawia kierowcy utrzymanie przedniego koła przy ziemi. Może się to wydać trochę śmieszne lub przesadzone, ale taka jest prawda. Nie da się zacieśniać zakrętów, gdy kontakt z podłożem ma tylko tył. Moc oddawana jest bardzo płynnie, a motocykl początkowo wydaje się łagodny jak baranek. Jednak to wilk w owczej skórze. Mimo całej tej płynności, dostępnej mocy jest tak dużo, że w sezonie na jedną wymianę przedniej opony będzie wypadać z 6 tylnych. Jeżdżąc tym czołgiem naprawdę trzeba uważać na prawy nadgarstek.

 

Ogólna prezentacja nowych modeli KTM z serii EXC i EXC-F na sezon 2012

Więcej w Testy Moto
KTM EXC-F 350 – 2012

Gwiazda całego zamieszania. Zupełnie nowy model, który miał tu swój debiut. Na początku sądziłem, że będzie to po prostu SX-F...

Zamknij