Już po raz czwarty Taddy Błażusiak, jadący na KTM-ie, pokonał Erzberg! Mimo ciężkich początków podczas pierwszego dnia prologu, udało mu się wyprzedzić rywali i po raz czwarty z rzędu pokazać, że jest najlepszy, a jego dominacja na Erzberg Rodeo jeszcze potrwa!

Taddy zaczął bardzo dobrze. Jednak potem popełnił poważny błąd, który kosztował go sporo czasu. Mimo tego udało mu się nadrobić stratę i wrócić na pozycję lidera. Podczas tegorocznej edycji Erzberg Rodeo Błażusiak zdołał dotrzeć na metę w czasie 1:45:43 z dziesięciominutową przewagą nad Andreasem Lettenbichlerem, jadącym na BMW. Zawodnik ten ma 'pecha’ do niższego miejsca podium na Erzbergu. Już dwa razy wylądował właśnie na tej pozycji (w 2006 i 2008 roku). W zeszłym roku udało mu się dojechać na szczyt z trzecim czasem. Andreas na mecie narzekał nieco na kiepski początek wyścigu w jego wykonaniu, ale i tak był bardzo zadowolony z wyniku. Jako trzeci zameldował się Dougie Lampkin, dwunastokrotny Mistrz Świata w trialu. Brytyjczyk stracił 17 min do Błażusiaka. Warto wspomnieć, że do mety dojechało zaledwie piętnastu zawodników. Pozostali musieli poddać się wcześniej i uznać wyższość góry.

Pozostali Polacy również poradzili sobie bardzo dobrze. Marcin Frycz dojechał do checkpointu siedemnasty – Dynamite – i w ogólnej klasyfikacji był 27. Sebastian Krywult został sklasyfikowany na 34. pozycji; on również dotarł do punktu Dynamite. Do Stołówki Carla, czyli checkpointu trzynastego, dojechali: Błażej Gazda (82) i Przemysław Marszałek (86). Michał Pyzowski (119) dotarł do Schrägaufzug, czyli punktu dziesiątego. Do tego samego miejsca udało się również przebić Adamowi Zychowi (121). Do Checkpointu ósmego – Mauna Kea – dojechał Tomasz Zych (192). Natomiast Marcin Spirowski (256) zdołał zdobyć punkt szósty – Devil’s Kitchen. Paweł Maślanka został sklasyfikowany na 297. miejscu (checkpoint piąty – Badewanne). Na 347. pozycji swój występ zakończył Michał Zytkowicz, zaliczając punkt czwarty – Burping Stones. Paweł Kaim zaliczył pierwszy checkpoint Rocky Raccoon i został sklasyfikowany na 443. miejscu.

Zgodnie z wcześniejszymi przypuszczeniami, na starcie nie pokazał się Przemysław Kaczmarczyk. Niestety, urazy, jakich doznał podczas drugiego prologu, nie pozwoliły mu stanąć do wyścigu Red Bull Hare Scramble.

Więcej o motocyklach BMW</a