Tracer 700 w nowej odsłonie nabrał sportowego wyglądu, ale to nie jedyne zmiany w tym modelu. Na sezon 2020 przygotowano także bardziej wydajne oświetlenie i zawieszenie ze zwiększonymi możliwościami regulacji.

Tekst: Paweł Boruta
Zdjęcia: Tomasz „Tomazi” Parzychowski

Po kilku latach posuchy, Yamaha wprowadzając serię MT zbudowała szeroki portfel motocykli. Najbardziej popularne MT-ki to maszyny oparte na doskonałych silnikach – twinie 700 ccm i trzycylindrowej dziewięćsetce. Na bazie mniejszego silnika powstał naked, scrambler, tustystyk, a ostatnio sprzęt klasy adventure! My mamy na tapecie mniejszego z „motocyklowych SUV-ów” Yamahy, model Tracer 700. Pierwsza generacja nie wyłamywała się z typowych cech tego nurtu – miała dość spokojną stylistkę i sprawdzoną mechanikę, co dawało bardzo poprawny, ale nie porywający motocykl.

Yamaha Tracer 700
Yamaha Tracer 700

Niech stanie się jasność

Zmiany w modelu 2020 są widoczne gołym okiem. Od razu rzuca się w oczy nawiązanie do sportowej YZF-R1. Soczewkowe światła, ostre linie, nisko opuszczony „dziób”. Mała Yamaha może się podobać, choć wymaga to chwili przyzwyczajenia.

Moje pierwsze wrażenie było takie, że czegoś z przodu brakuje. Jednak z każdą godziną patrzenia na Tracera nabierałem przekonania, iż ta dziwna stylistyka jest jednak ciekawa i wysmakowana.

Co do samych świateł – w nocy byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Te niepozorne żabie oczy świecą niemal jak zestaw halogenów w autach rajdowych. Rewelacja! Co lepsze, Yamaha nie powtórzyła błędu ze starych Fazerów, gdzie motocykl zawsze jechał z jednym „zepsutym” oczkiem. Tutaj palą się oba światła, a „długie” umieszczono w tych samych soczewkach. O dziwo, pomimo mocnego strumienia światła, żaden z mijanych kierowców samochodów nie sygnalizował oślepiania.

Nie tylko dla wysokich

Po zajęciu miejsca za sterem następuje zdziwienie. Jakie to małe! Nie mam wrażenia, że siedzę na sprzęcie z bądź co bądź wyższym zawieszeniem. Bez problemu dotykam pełnymi stopami do podłoża, a nogi są dość mocno podkurczone, podobnie jak na MT-07.

Ma to jednak swoje plusy – o ile naprawdę wysocy motocykliści mogą narzekać na ilość miejsca na nogi, ci niżsi będą zadowoleni. Nie licząc tego szczegółu, pozycja za kierownicą jest odprężona, siedzenie wygodne, nawet klamki i dźwignie nie wymagały korekty.

Piekielny guziczek

Plastiki, ich montaż oraz armatura kierownicy są dobrze wykonane i spasowane. Nic nie trzeszczy ani nie wibruje. Jak już mam na coś narzekać, od razu wspomnę o „włoskim” (np. Aprilia) umiejscowieniu przycisku klaksonu. W większości japończyków, od ery dinozaurów, ów włącznik znajduje się pod przełącznikiem kierunkowskazów.

Tutaj jest odwrotnie. Kilka razy chciałem zatrąbić i zawsze nerwowo wciskałem kierunek. Po próbie przestawienia sobie tego w głowie, chcąc skręcać, trąbiłem. Jak mówi staropolskie przysłowie – „człowiek wychowany na starych japońskich motocyklach się nie zmienia”. Cóż, pamięć mięśniowa robi swoje.

Czytelny minimalizm

Cyfrowe zegary są skromne, ale bardzo czytelne, dzięki wykonaniu ich w negatywie. Obsługa poszczególnych funkcji i kasowanie przebiegów dziennych również przebiega intuicyjnie. Na próżno szukać tutaj miliona funkcji wymagających studiowania instrukcji obsługi.

Yamaha po prostu ma skromne wyposażenie, adekwatne do niedrogiego modelu. Otrzymujemy więc podstawowe funkcje – wskaźnik poziomu paliwa, średniego i chwilowego spalania, zegarek, czytelny obrotomierz i oczywiście duży cyfrowy prędkościomierz. Do tego kontrolka „ECO”, ale o tym za chwilę. Całość zapakowana w niewielką obudowę. Do pełni szczęścia brakuje wskazania zasięgu, ale czas pokaże, iż przy zapotrzebowaniu Tracera na paliwo nie jest to niezbędny dodatek.

Serce jak dzwon

Z pełnym przekonaniem muszę powiedzieć, ze silnik Tracera, znany także z MT-07 i kilku innych modeli, jest jedną z najlepszych jednostek napędowych z jaką miałem do czynienia. Fabryczne przechwałki o mocy od samego dołu nie są tylko marketingowym bełkotem, lecz faktem. To jedno z najmocniejszych 75 koni, jakimi miałem okazję jeździć. Druga tak dynamiczna jednostka napędowa o podobnej mocy, choć bardziej narowista, siedzi w Scramblerze Ducati 800. Wiele rzędowych czwórek o mocy około 100 KM może się schować.

Ten silnik zachwyca oddawaniem mocy i dobrze skalibrowanym wtryskiem paliwa. Nie szarpie przy dodaniu i ujęciu gazu, a mocy jest zawsze pod dostatkiem, biorąc pod uwagę dane z katalogu. Kilka razy złapałem się na niedbałej jeździe w mieście, gdy nie pilnowałem biegów. Relaks, pełne wyluzowanie, nagle zielone i… ruszam, ale coś dziwnie powoli przyspieszam. Bez szarpnięć, czy nawet jednego zająknięcia. Wyświetlacz mówi prawdę – mam zapiętą trójkę!

Skrzynia biegów pracuje typowo dla dobrych motocykli japońskich. Zawsze wyczuwamy i słyszymy delikatne kliknięcie, ale ani razu nie miałem problemów ze zmianą biegów. Z miękko pracującym sprzęgłem, bez niego, w górę i w dół, zawsze pewnie. Słabsze strony tego silnika? Jest tylko jedna – dość duży poziom wibracji powyżej 7000 obr/min. Niestety wyrównoważenie twina jest trudniejsze niż w przypadku silnika R4, ale jest to jedyna wada.

No to w drogę!

Tracer 700 czuje się dobrze w każdych warunkach – i w mieście i w trasie. W pierwszym przypadku docenimy niewielką masę i bardo wysoką zwrotność. Przeszkadzać  w korkach może tylko wysoko umieszczona kierownica, ale jest to cecha wszystkich motocykli tego typu. Niestety wysokość lusterek większości samochodów osobowych idealnie wpasowuje się w ster Yamahy. Musimy się do tego przyzwyczaić.

Poza tym jest bardzo dobrze – motocykl lekko skręca i bardo dobrze się prowadzi. W odróżnieniu od konstrukcji tego typu sprzed lat, nie ma problemów ani na zakrętach, ani w czasie jazdy z większymi prędkościami. Tracer oferuje udany kompromis pomiędzy prowadzeniem w winklach, a stabilnością na prostej. Zakręty pokonuje neutralnie, chętnie reaguje na przeciwskręt. To jeden z tych motocykli, któremu po prostu nie trzeba przeszkadzać.

A może pełnym ogniem?

Żwawy silnik zachęca do przepędzenia Tracera trochę bardziej sportowo. 140 km/h na autostradzie i gaz do oporu. Nie mogę się nadziwić, ile ten pozornie słaby silnik ma mocy. Kilka sekund później dolatuję do 180 km/h. Mało? Już po dłuższej chwili na pierwszym polu pojawia się cyfra 2. Przy okazji zauważam zaskakująco skuteczną ochronę przed wiatrem. Fikuśna, akcesoryjna szyba bardzo dobrze wywiązuje się ze swojego zadania. Warto zapłacić za nią nieco ponad 700 zł.

Również podwozie nie daje powodów do narzekania, cały czas mam poczucie stabilności. Zawieszenie zestrojono komfortowo, ale jest to ten rodzaj wygody, która nie przeszkadza. Dopiero przy naprawdę ostrej jeździe tył zaczyna lekko bujać, szczególnie przy mocnym hamowaniu. Na szczęście, w przeciwieństwie do poprzedniego modelu, mamy szerokie możliwości regulacji. W motocyklach tej klasy cenowej jest to nowość, mam nadzieję, że stanie się to standardem. Po chwili ze śrubokrętem Tracer staje się mocniej amortyzowany i w pełni zasługuje na określenie bardziej sportowego niż poprzednik.

Wyprawa na ryby

A może by tak zjechać z utwardzonej drogi? Teoretycznie motocykle tego typu powinny sobie dawać radę w lekkim terenie. Szosowe opony ograniczają te możliwości, ale śmiało można powiedzieć, że Tracer nadaje się na weekendowe wycieczki na ryby, czy na wieś. Jazda na stojąco jest trochę ograniczona przez w tym przypadku za niską kierownicę, ale przecież nie jest to zadanie tej maszyny. Do takich celów służy tym samym silnikiem Tenere 700. Do sporadycznego wypadu na boczne drogi ta Yamaha jak najbardziej się nadaje.

Skąd my to znamy?

Parząc na przednie zaciski Tracera nie mam wątpliwości – widziałem je w wielu motocyklach Yamahy, także w YZF-R1 sprzed 20 lat. Tak! To te same heble co w sportowej maszynie. Wtedy wydajne, tak jest i teraz. Jest małe ale. Czas jednak robi swoje.

Dzisiaj te hamulce można uznać za dobre, ale nie jest to wzór w klasie. Przeszkadza miękkość obu dźwigni, spowodowana stosowaniem gumowych przewodów hamulcowych. Nie wiem dlaczego Yamaha nie zdecydowała się do dzisiaj na stalowy oplot, będący standardem u europejskiej konkurencji. ABS tylko standardowy, bez opcji bezpiecznego działania w zakrętach.

Galeria zdjęć z testu – Tracer 700