Wydaje Wam się, że to absurd? A jednak to prawda. (Pieszy będzie odwoływał się od wyroku.)

W ostatnich tygodniach głośno było o sprawie pewnego pieszego, który dostał mandat za to, że na chodniku potrącił go samochód. Sprawa brzmi absurdalnie i już tłumaczymy o co chodzi.

Warszawa, osiedle na Rakowcu, skrzyżowanie ulic Baleya i Jankowskiej. Kierowcy nie mają gdzie parkować, więc wjeżdżają na chodnik i parkują po „wewnętrznej” stronie barierek. Jak wiadomo, samochodem po chodniku raczej się nie jeździ.

Wojciech Młodzianowski, będąc akurat zwykłym pieszym na chodniku zauważył, że jeden z takich samochodów właśnie ma zamiar opuścić miejsce zatrzymania. Wojciech zapytał kobietę kierującą czerwoną toyotą, dlaczego zaparkowała na chodniku. Kobieta podobno odparła, że ten: „nie ma się czym w życiu zajmować” oraz że „ma się leczyć”.

Pieszy więc wyczekał moment i gdy samochód zaczął cofać, niespiesznym krokiem wszedł i zatrzymał się tuż za zderzakiem. Jak Wojciech sam przyznaje: „Generalnie to było na chodniku. Ja wszedłem celowo za nią i stanąłem tak, żeby nie wyjechała. […] Ale chciałem tylko nagrać to zdarzenie i odejść, a nie trzymać jej w nieskończoność.”

Nagranie i cytat znaleźć można na facebooku. Samochód delikatnie uderzył, wręcz dotknął Wojciecha. Nastąpiło potrącenie pieszego na chodniku.

Na miejsce wezwana została policja, która sprawę skierowała do sądu. Jedną w związku z jazdą kobiety po chodniku, drugą w związku z utrudnieniem kierowania pojazdem.

Sąd wydał wyrok

Pieszy otrzymał karę grzywny 200 zł oraz 100 zł kosztów sądowych. Sędzia argumentowała, że „nie zachował ostrożności, utrudniając swoim działaniem cofanie pojazdu marki Toyota, który poruszał się po chodniku”.

Kobieta kierująca Toyotą otrzymała trzy grzywny: za niewłaściwe parkowanie, za jazdę po chodniku oraz za potrącenie. Łącznie na kwotę 700 zł oraz 140 zł kosztów sądowych.

Skandal?!

Wyrok w sprawie pieszego można próbować argumentować chyba tylko jednym. Sąd mógł próbować wskazać, że zwykły Kowalski nie powinien szeryfować i wchodzić pod koła, bo od tego jest policja lub straż miejska.

Jednak niestety efekt jest trochę odmienny, a można go opisać kilkoma słowami: pieszy otrzymał mandat, bo samochód potrącił go na chodniku. A to jest już skandaliczne i absurdalne. Tym bardziej w momencie, gdy w Polsce mówi się o uprzywilejowaniu pieszych jeszcze przed wejściem na pasy. Okazuje się więc, że na chodniku za barierkami pieszy także nie może czuć się bezpiecznie?

Odwołanie

Wojciech początkowo nie planował odwoływać się od wyroku. Jednak zmienił zdanie i będzie walczył o inny wyrok. Z pewnością w decyzji pomógł mu rozgłos sprawy.

Swoją pomoc zaoferował pieszemu adwokat Grzegorz Borek z Federacji Piesza Polska. Adwokat tłumaczył dla Gazety Wyborczej:

„Powinien złożyć odwołanie. W innym razie może pojawić się niebezpieczny precedens. Sądy mogą uznawać, że pieszy powinien ustąpić pierwszeństwa kierowcom wyjeżdżającym z nielegalnego miejsca postoju. Nie można dopuścić do tego, by interesy nielegalnie parkujących kierowców zmuszały pieszych do uzasadniania, w jaki sposób korzystają z chodnika. Pan Wojciech może zatrzymać się na chodniku w dowolnym momencie i stać tak przez całą dobę. I żaden kierowca nie ma prawa mu w tym przeszkodzić.”

My, motocykliści często parkujemy na chodnikach. Jeżeli sąd nie zmieni swojego zdania i pojawi się precedens, może nawet będziemy mogli wjeżdżać na chodniki bez zmniejszania prędkości… [ironia]

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany