Wielu motocyklistów próbuje samodzielnie naprawiać swoje maszyny. Jak robić to dobrze? Jak uczyć się w oparciu na doświadczeniu zawodowych mechaników, a nie na swoich błędach? O tym będę pisał w tej rubryce.

W ramach wstępu do całej serii artykułów napiszę, na jakie zagadnienia powinniśmy szczególnie zwrócić uwagę. Naprawa motocykla jest bowiem procesem złożonym, na który składa się wiele czynników. Wiele osób słusznie podkreśla wagę wiedzy i doświadczenia, ale to nie wszystko – musimy mieć także odpowiednie zaplecze w postaci narzędzi, metodologii, literatury i odpowiedniego miejsca. Podchodząc do tematu metodycznie i z głową, proces uczenia się nie będzie bolesny ani dla nas, ani dla motocykla. By stać się świadomym mechanikiem-amatorem, trzeba zwracać uwagę na poniższe szczegóły:

1. Pole bitwy

Nie powinniśmy brać się za serwis motocykla pod chmurką, w garażu podziemnym, czy zimową porą w szopie bez ogrzewania. A niestety są to bardzo często spotykane praktyki. Oczywiście nie mam na myśli prostego naciągnięcia łańcucha, ale poważniejsze operacje. Nie raz w internetowych relacjach widzi się motocykl ustawiony w jakiejś „graciarni”, ze stertą narzędzi i części porozrzucanych dookoła. Nie tędy droga. Musimy stworzyć swoje miejsce warsztatowe, w którym mamy szansę na zachowanie czystości i porządku.

2. Serwisówka czy social media?

Czy powinniśmy korzystać z filmów instruktarzowych dostępnych na Youtube, albo słuchać wskazówek z forów internetowych? I tak i nie. Z jednej strony, materiał filmowy, czy dobre rady mogą pomóc, z drugiej zaś strony wiele takich amatorskich „porad” ma masę błędów merytorycznych. Jako sprawdzone źródło informacji powinniśmy traktować specjalistyczną literaturę dedykowaną dla naszego modelu motocykla. Film czy dobra rada kolegi z Internetu może tylko podpowiedzieć, jak wykonać daną czynność.

3. Dedykowane i markowe narzędzia  

Jednym z podstawowych błędów początkujących jest kupowanie marketowych, najtańszych narzędzi, w miejsce precyzyjnego dobrania ich do potrzeb. W praktyce taki „komplet majsterkowicza 165 elementów w promocji” nie dość, że ma wątpliwa trwałość, to ¾ sprzętu może się okazać zbędna. Nie będzie wielkim uproszczeniem, jeśli powiem, że dany motocykl można rozebrać na części pierwsze kluczami o dosłownie kilku rozmiarach. Potrzebne mogą być jednak różne ich wariacje, odpowiednie przedłużki, grzechotki itp.

Jeszcze przed zabraniem się za naprawy, z serwisówką i suwmiarką w ręku, ustalmy jakie rozmiary i typy kluczy są nam naprawdę potrzebne. Jeśli już kupujemy większy zestaw kluczy, niech będzie to produkt markowy i dedykowany do motoryzacji, a nie wszelakich domowych napraw. Przy poważniejszych naprawach niezbędny będzie także klucz dynamometryczny (a właściwie dwa, gdyż jedno precyzyjne narzędzie zazwyczaj nie ma niezbędnego zakresu działania). Oddzielną kwestią jest oświetlenie i podnośniki. W tym drugim przypadku, musimy znać nasze potrzeby i konstrukcję motocykla, by kupić narzędzia naprawdę przydatne, a nie tylko stanowiące ozdobę garażu.

4. BHP i kultura techniczna

Zachowanie czystości przy serwisowaniu motocykla to podstawa tak zwanej „kultury technicznej”. Dotyczy to zarówno miejsca naszej pracy, jak i samej maszyny. Stanowisko powinno być czyste, a w zanadrzu nie może zabraknąć odpowiednich pudełek na śrubki, kuwet do mycia, zapasu chemii czy szmat.

Jeszcze ważniejsze jest zachowanie elementów naszej maszyny w odpowiedniej czystości. Nawet najlepsze elementy silnika złożone z piaskiem i brudem nie posłużą nam zbyt długo, a wystający spod uszczelek pomarańczowy silikon to najgorsza wizytówka, jaką możemy sobie wystawić.

5. Nauka i jeszcze raz nauka

Samo studiowanie serwisowej czy poradników nie zastąpi nam przyjęcia solidnej dawki wiedzy o podstawach mechaniki. Skąd ją czerpać? Literatury na ten temat nie jest zbyt wiele (mowa o motocyklach), a wiele wydań oparte jest na technice sprzed kilkunastu uczy nawet kilkudziesięciu lat. Niemniej jednak konieczne jest zdobycie podstaw. Pomocny jak zwykle bywa Internet, gdzie można poznać zasady działania poszczególnych elementów motocykla. Nie pójdzie na marne także nauka angielskiego, gdyż większość serwisowej dostępna jest w tym języku. 

Dlaczego piszę o tych podstawach? Bo często ich brakuje, nawet mechanikom zajmującym się naprawianiem motocykli zawodowo (lub próbującym to robić). Przykładem niech będzie prosty gaźnik podciśnieniowy. Wiele osób nie znając jego konstrukcji i nie rozumiejąc zasady działania brnie w ślepą uliczkę w czasie regulacji, podczas gdy dla osoby znającej temat sprawa będzie możliwa do rozwiązania w kilka minut.

6. Myśleć, jeszcze raz myśleć

Myślenie w czasie naprawy motocykla jest czasami dużo ważniejsze, niż wyuczona wiedza z zakresu dokręcania śrubek. Przykładem może być zwracanie uwagi na szczegóły podczas demontażu poszczególnych elementów. Ile to potem jest pytań przy składaniu! „A jak to było ustawione?

Którędy idzie ten przewód? Czy ta podkładka idzie pod koło zębate, czy nad”? Zajmuję się mechaniką ponad 20 lat, a nadal zdarza mi się, w przypadku nieznanego wcześniej modelu, robić zdjęcia ułożenia wiązki czy kolejności podkładek w przekładni. Pycha i pewność siebie nie jest w tej dziedzinie pożądana. W kolejnych odcinkach serii będziemy od podstaw konfigurować nasz wymarzony warsztat motocyklowy i wszystko, co jest z nim związane.


Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany