Cena paliwa a sprawa polska. Jak długo jazda motocyklem będzie opłacalna? Koniec wielkiej turystyki?

Dzisiaj przeczytałem, że cena benzyny Pb 95 w Niemczech przekroczyła 2,45 euro, a więc blisko 11,5 złotego. To oznacza, że sto kilometrów pokonane w Niemczech, przy średnim założeniu, że motocykle spalają 7 l/100 km to 80 zł. A więc dla Polaka, zaczyna to być bardzo drogie hobby uprawiane na terenie Niemiec. W Polsce cena tego samego paliwa zbliża się do bariery 8 zł. A więc każde 100 km kosztuje 56 zł. Trasa z Warszawy na mazury, z rundą po okolicy, a więc 600-700 km wraz z obiadem przekroczy 500 zł. Za kilkugodzinną jazdę. Nieźle. Na ile takich wycieczek nas stać miesięcznie uwzględniając rodzinę i inne, wzrastające wydatki?

Oczywiście nie trzeba jeździć motocyklem co weekend, o tyle w przypadku wszelkich aut, wykorzystywanych użytkowo tak wysoka cena paliwa, znacząco przekłada się na cenę usług czy kosztów produktu finalnego. I tak ceny wszystkich produktów i usług, do których wytworzenia potrzeba transportu wzrosną. W perspektywie klienta indywidualnego czeka jeszcze podwyżka ceny o pełen vat od paliwa.

Ceny żywności, przejazdów, wszelkiego funkcjonowania w naszym kraju wzrastają. Programy socjalne być może nieznacznie to zmniejszają, ale pogłębiają koszty funkcjonowania państwa. Pamiętajmy, że bezwładność w gospodarce jest duża i dopiero zaczynamy to odczuwać.

Pytanie jest inne: jak to wpłynie na branżę moto?

W moim odczuciu, ludzie bogaci, jak zwykle się tym nie przejmą. Najbiedniejsi przestaną jeździć lub w ogóle nie było ich stać na jazdę motocyklem. Natomiast najbardziej w plecy dostaną posiadacze używanych, starszych pojazdów. Zrezygnują z codziennej jazdy, zużyją mniej części. Nie kupią nowej kurtki, więc w perspektywie czasowej zaczną upadać salony, serwisy, lub sklepy z częściami. Rynek zacznie hamować.

Zaczną się zwolnienia, wzrośnie bezrobocie i mamy gospodarczy cud wywołany pandemią, wojną na Ukrainie czy specyficznymi ruchami rządu. Mam wrażenie, że jedynie segment najtańszych pojazdów, oferujących niskie zużycie paliwa może się utrzyma. W końcu lepiej dojeżdżać do pracy skuterem, zużywającym 3 l paliwa na 100 km niż autem, które pali 8 l/100 km.

Niemniej motocykl jako alternatywa dla samochodu, pod względem kosztu przejechania 100 km przestaje być skuteczny, szczególnie jeśli auto zasilane jest gazem. Dlatego mam nadzieję, że się mylę, ale druga połowa roku zapowiada się niezbyt pozytywnie. A co Wy o tym myślicie?


Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany