Samochody same zrobiły protest! Silniki wyraziły się jasno – za tak wysokie ceny paliw to one nie będą jeździły.

Kierowcom w Bielsko-Białej po prostu się ulało. Powodem były rosnące ceny paliw. W niedzielę 5 czerwca, dokładne o godzinie 12:00 (gdy na totemie stacji Orlen benzyna kosztowała 7,94 za litr!), zepsuło się kilka samochodów. Pech chciał, że wszystkie te pojazdy zepsuły się tak, że zablokowały wjazd na stację paliw.

Rozmawiając z portalem bielsko.info, jeden z kierowców tłumaczył:
Obawiam się, że skrzynia automatyczna mi się zablokowała, nawet nie mogę ruszyć, chociaż bym chciał. Tak się złożyło, że jak jechałem, zobaczyłem te ceny paliw i samochód zaczął szarpać. Nie wiem, czy to jest ze sobą powiązane.”

Inny kierowca deklarował:
„Wjeżdżam zatankować i tu pod górkę już takie „y, y, y”. Dławiło, dławiło, no i nie pojadę niestety. Świeżo co do mechanika, wszystko było wymienione. Muszę zadzwonić, ale raczej w niedzielę nie odbierze.”

Samochodów z awarią było kilka, przed stacją utworzyła się kolejka. Po około godzinie na miejscu zjawiła się policja wezwana przez kierownictwo stacji. W trakcie interwencji okazało się, że każdy z samochodów odpalił, usterki się naprawiły. Jak informuje Radio Bielsko, policja nie wypisała z tego powodu żadnego mandatu.

„Cena euro spada. Cena dolara spada. Złoty się umacnia, a paliwo idzie w górę. Myślę, że to wszystko się nie klei. Ekonomicznie nikt chyba nie jest w stanie wyjaśnić dlaczego” – mówił dla bielsko.info Szymon Twardak, jeden z uczestników akcji pod stacją Orlen.

Ten spontaniczny protest przyciągnął potężną uwagę mediów z całego kraju. Czy takich masowych awarii pod stacjami będzie więcej? Czy to pomoże w zmianie polityki cenowej takich koncernów, jak Orlen? Czy na wakacje będziemy tankowali po 12 złotych za litr 95-tki?


Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany