Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Wiosenny przegląd Suzuki GSF-750R: szkoda, że NFZ tego nie refunduje Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Wiosenny przegląd Suzuki GSF-750R: szkoda, że NFZ tego nie refunduje

Kilka prac na początek sezonu znów przerodziło się w prawdziwą batalię warsztatową. Wszystko przez motocyklową nerwicę natręctw.

Cierpię na tę chorobę. Bezwzględnie. Co prawda nie mam na to żadnych papierów i jest to absolutna autodiagnoza, ale czasem dla samego siebie niektóre moje zachowania są zastanawiające. Jakiś czas temu popełniłem taki pojazd, który jest zlepkiem co najmniej pięciu modeli. W każdym motocyklu na wiosnę jest coś do zrobienia. Tak samo było i u mnie. Miał to być zwykły, wiosenny serwis – wymiana oleju z filtrem i uszczelnienie jednego, drobnego wycieku. No ale cóż. Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z założonym planem.

 

Suzuki GSF-750R

 

Uszczelnienie silnika było bardzo ważne, bo nawet lekkie zapocenie wygląda przecież nieelegancko. Ale co z tego, że „puszczający” o-ring rurki kanału zwrotnego oleju z głowicy do bloku kosztuje w detalu nie więcej jak złotych dwadzieścia, skoro - aby zachować zasady sztuki - do jego wymiany trzeba odjąć głowicę. No i się zaczęło. Skoro ściągamy „czapkę”, to przydałaby się nowa uszczelka pod głowicę. A jak już i tak wszystko na wierzchu, to dlaczego nie zmienić (profilaktycznie) łańcuszka rozrządu? Oczywiście po takiej operacji wypada ustawić wszystkie zawory. A jak mamy na wierzchu resztę podzespołów, to dlaczego nie przejrzeć gaźników? Do tego nowy olej: idealny będzie Liqui Moly 10W-50 Street Race i oczywiście filtr.

 

Suzuki GSF-750R

 

W kwestii silnika nie byłoby pełnego szczęścia, gdyby do głowicy nie trafił komplet nowych świec NGK CR10EK. Po tych czynnościach właściwie silnik został ogarnięty, choć bez nowego filtra powietrza nie uzyskałbym poczucia spełnienia.

 

Suzuki GSF-750R

 

Oczywiście zawsze znajdzie się coś jeszcze do zrobienia. Od zakończenia budowy motocykla drażniły mnie wycięte w zadupku dziury. Były one efektem małego nieporozumienia pomiędzy mną a bratem, z którym to budowaliśmy ten wehikuł. Marcin (mój brat rodzony) uparł się, że budujemy Stunt Marchine i postanowił w nowiutkim (sic!) zadupku od Yamahy YZF-R6 wyciąć wspomniane dziury pod 12 o’clocka. Pomysł budowy maszyny do stuntu zarzuciłem niemal w momencie jego pojawienia, jednak i tak było za późno: szpecące dziury pozostały. W końcu trzeba było je załatać. Oczywiście załatanie to jedno, a nowy lakier to drugie i tak do rachunku trzeba był dopisać kolejne 450 zł (jak twierdzi lakiernik – „tanio”, bo po znajomości).

 

Suzuki GSF-750R

 

To nie koniec lakierniczych działań. Kolejnym elementem, jaki bezwzględnie trzeba było poddać odnowieniu po niespełna półtora sezonu, były koła. Postanowiłem je przemalować. Z białego na biały. Niestety, lakier proszkowy, jakiego użyto przy pierwszym malowaniu, okazał się podłej jakości i z biegiem czasu zwyczajnie zżółkł i w dziwny sposób zaczął absorbować wszelkiego rodzaju brudy. Teraz koła polakierowano zwykłym lakierem, możliwie najbielszym z białych. Będę bacznie obserwować, czy była to słuszna decyzja. Decyzja, która zakończyła się ostatecznie dopisaniem kolejnych 500 zł do końcowego rachunku „wiosennego przeglądu”, bo oprócz lakierowania doszły koszty przygotowania kół, czyli usunięcia starego lakieru.

 

Kiedy zadupek wrócił od lakiernika, okazało się, że delikatne rozdarcia poszycia kanap za bardzo szpecą i trzeba oddać je do tapicera. 200 złotych polskich. Dziękuję.

 

Suzuki GSF-750R

 

Po tych działaniach ostatnim irytującym mnie elementem była tylna tarcza hamulcowa. Zwłaszcza że tylny ogryzek nie przystawał absolutnie do efektownych „trzystadwudziestek” od TRW. Bezwzględnie należało natychmiast zmienić tę sytuację i założyć porządny tył. Wybór także padł na TRW MST251RAC. Oczywiście oprócz tarczy od razu trzeba było założyć nowe klocki – sintermetale TRW MCB531SH.

 

I tak z prostego przeglądu za „półtorej stówki” zrobił się remont zupełnie dobrego motocykla za kupę kasy. Gdyby nie pomoc brata-mechanika i nieco własnych umiejętności kręcenia śrubokrętem w odpowiednią stronę skończyłoby się poważnym zachwianiem domowego budżetu.

 

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że chyba nie ma szans na zwrot kasy z NFZ. Bo to bezapelacyjnie kwalifikuje się pod poważne zaburzenia i rachunki za wizyty w warsztacie i części powinny być refundowane jak niektóre leki.

 

A jeśli myślicie, że teraz jest już wszystko w porządku, to nic bardziej mylnego! Aktualnie czeka mnie rozbiórka przedniego układu hamulcowego, gdyż zapewne nie poskładałem go zgodnie z zasadami sztuki (można przeczytać o tym tutaj) i przednie hamulce piszczą jak diabli. No i czeka mnie także dobór odpowiedniej osłony łańcucha i montaż, bo jednak stwierdziłem, że nawet w miarę czysty łańcuch i tak zawsze trochę brudzi.

 

Czy Wy też tak macie ze swoimi motocyklami?

 

Suzuki GSF-750R

Więcej o motocyklach Suzuki

Tagi

Redaktor naczelny
oceń ten materiał:
Zobacz galerię

Wiosenny przegląd Suzuki GSF-750R

9
zdjęć
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści