Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Kiedy pojawiają się pierwsze objawy ciąży - sprzedaj motocykl! Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Kiedy pojawiają się pierwsze objawy ciąży - sprzedaj motocykl!

Do napisania dzisiejszego felietonu zainspirowało mnie kilka klimatów z niedalekiego otoczenia. Czy większe zaangażowanie w związek albo perspektywa posiadania dziecka musi wiązać się z odwieszeniem na kołki kasku i sprzedaży motocykla? „Wiesz, Gośka* chce, żebym odpuścił, spodziewamy się dziecka”. Zawsze jak słyszę coś takiego, mam ochotę mordować**.

Oczywiście nie wspomnianą Gośkę, ani tym bardziej młodego człowieka, który nieświadomy siedzi sobie w brzuchu, tylko kumpla, który zachowuje się jak c**a, zamiast jak normalny facet.

 

Zacznijmy jednak od początku. Jeździcie motocyklem. Poznajecie kobietę. Ona wie o waszej pasji a w początkowej fazie związku motocykl gwarantuje pozytywne doznania, fajny klimat. Nikomu nie przychodzi do głowy, żeby go sprzedać. Jesteście jakiś czas ze sobą, planujecie przyszłość. Nadal wszystko jest w najlepszym porządku. Kiedy jednak dowiadujecie się, że jesteście na ostatniej prostej przed rozmnożeniem, Gośka jest nieubłagana – „dorośnij, sprzedaj motocykl”.

 

I tutaj zawsze się buntuję. Dlaczego? Przez ostatnich naście lat nie mieliście poważnej gleby, sam sprzęt nie nadwyręży zbytnio domowego budżetu, a do tego podświadomie zakładaliście, że na pewno odpuścicie tempo swojej jazdy. W każdym razie na pewno nie będziecie na pełnym gazie wpychać się pomiędzy auta, jadąc na gumie w korku. Jednym słowem z pewnością chcecie wychować i w ogóle poznać swoje dziecko.

Tylko jak to się ma do wyrozumiałości wobec waszej kobiety? Czy robiliście problem, jak chciała zrobić dziarę, która nie przypadła wam do gustu, czy wziąć udział w nauce tańca na rurze, albo szydełkowania na czas?

 

Daliście jej wolną rękę, wiedząc, że będzie czuła się szczęśliwsza, jeśli zrealizuje swoje marzenie. Zaciskaliście zęby, ale dobro związku i wzajemna przestrzeń powodowały, że zamiast tyranii, w domu woleliście zbudować relacje partnerskie.  Gdzie zatem jest taka sama postawa wobec was?

 

Dla mnie to po prostu zwykłe oszustwo. Oczywiście, jeśli odstawienie motocykla jest waszą decyzją, spoko – zrozumiałe. Przychodzi czas, że po prostu tego potrzebujecie. Może kiedyś wrócicie, może właśnie dojrzeliście, a może motocykle przestały was kręcić. Prawdę mówiąc nie znam człowieka, który po informacji zwrotnej, że będzie ojcem, nic z tym nie zrobił, albo wyjechał na obwodnicę i sprawdzał prędkość maksymalną swojego pojazdu.

 

Jednak narzucenie takiej decyzji ze strony partnerki prędzej czy później spowoduje frustrację, awantury i odbije się czkawką w związku.  Oczywiście jeśli lepsza połówka chce waszego dobra, nigdy nie będzie namawiała do rezygnacji z pasji (co najwyżej decyzję pozostawi wam). Jeśli usłyszycie „masz sprzedać motocykl”, w moim odczuciu zwyczajnie daliście sobie wejść na głowę.

 

A tak od praktycznej strony: wielu moich znajomych po kilku miesiącach wychowywania dzieci i tak wróciło do jazdy na motocyklu. Uważają, że nie ma lepszego sposobu na wyluzowanie i złapanie dystansu po małżeńskich sprzeczkach, a choćby kilkanaście minut jazdy jednośladem powoduje, że problemy wydają się po prostu błahe. Co ciekawe, fachowcy od relacji w związkach twierdzą, że każdy powinien mieć przestrzeń do realizacji pewnych pragnień, hobby itp. Bez tego zwyczajnie tracicie siebie. A to pierwszy krok do nieudanego związku.

 

Jeśli mimo argumentacji nadal MACIE sprzedać motocykl, to spotkaliście po prostu ZŁĄ kobietę. A to już większy i bardziej złożony problem, z którego nie tak łatwo jest wybrnąć...

 

* tu możemy podać dowolne imię żeńskie

** co w żaden sposób nie wyklucza radości ze szczęścia kolegi

oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści