8 motocykli, których sprzedaż nie wystarczy na opłacenie mandatu za prędkość? Od pierwszego stycznia wzrosły kwoty mandatów za przekroczenie prędkości. Ich wysokość przewyższa koszt zakupu motocykla. Jakiego? Zobacz przegląd ofert…

Od 1 stycznia 2022 roku obowiązują nowe, znacznie większe stawki mandatów – pełny taryfikator znajdziecie tutaj. Zestawienie ofert motocykli, których sprzedaż (nie)wystarczy na opłacenie mandatu postanowiliśmy podzielić na dwie grupy. Tym razem bazujemy na konkretnych egzemplarzach obecnych na popularnych portalach z ogłoszeniami motocyklowymi.

W pierwszej grupie wyszukamy oferty sprzedaży motocykli w cenie zbliżonej do mandatu za przekroczenie dozwolonej prędkości o 71 km/h, a więc 2500 zł. W drugiej grupie to samo, ale dokonujecie tego drugi raz w ciągu 2 lat, co oznacza, że jesteście recydywistą. Od 17 września będziecie za to płacić dwukrotność mandatu, a więc 5000 zł. No to zaczynamy…

Motocykle za równowartość 2500 zł…

Dwa i pół tysiąca to kwota, za którą możecie stać się posiadaczem młodego i nieźle utrzymanego skutera o pojemności 50 ccm. Możecie także szukać zmęczonej życiem 125 ccm, zwłok motocykli z PRL albo prawie nowego chińczyka o niewielkiej pojemności. Jednak jeśli się postaracie, portale aukcyjne zapewnią Wam pojazdy z mocniejszymi silnikami.

Kawasaki GPX750R za 2500 zł

Na pierwszy strzał idzie Kawasaki GPX750R za 2500 zł. W czasach swojej świetności, w 1987 roku był to poważny pojazd sportowo turystyczny. Opinie o wytrzymałości silnika są różne. Czytając opis ogłoszenia wiemy, że zbiornik paliwa cieknie i jest w stanie kiepskim. Motocykl ma oryginalny wzór malowania, sprawia wrażenie kompletnego. Nie jest to jednak kolekcjonerska igła a i na rynku youngtimerów GPX750R nie należy do pojazdów poszukiwanych. Z pewnością pakiet startowy (oleje, świece, rozrząd, opony, łańcuch, klocki, akumulator) oraz wymiana zbiornika przekroczą koszt zakupu.

Yamaha XJ600N za 2300 zł

Yamaha XJ600N z kolejnego ogłoszenia chętnie zostanie wymieniona na 125 ccm. „Ideał też nie jest” jak pisze sprzedający. Ma za to aktualny przegląd techniczny i „odpala na widok kluczyka”. Po przestudiowaniu zdjęć widzimy brak obrotomierza co w połączeniu z przytartą z prawej strony owiewką reflektora sugeruje niewielki szlif. Motocykl wyposażono w kierunkowskazy z Larssona, oraz tuningowy wydech IXILa. Biorąc pod uwagę trwałość konstrukcji, i zakładając, że motocykl jest prosty, (XJ jest wystawiona za 2300) ciężko będzie znaleźć lepszego czterocylindrowca…

Suzuki RF600 za 2600 zł

Jeśli komuś nie pasują dwa powyższe powinien zobaczyć Suzuki RF600. To jeden z najładniejszych modeli lat 90. Wloty powietrza a la Ferrari Testarossa, krwista czerwień i fajne proporcje linii. Tyle o modelu.  W opisie egzemplarza przeczytamy, że właściciel zrobił sporo rzeczy, m.in. „czyszczenie, regulacja oraz synchronizacja gaźników w efekcie silnik pracuje równo na wolnych obrotach oraz nie ma najmniejszych problemów z odpalaniem czy wchodzeniem na obroty”.

Od strony wizualnej motocykl wygląda adekwatnie do ceny 2600 zł: brakuje kierunkowskazów, błotnik zapewne został nadgryziony przez konia, a przednia guma zupełnie łysa. A może to kwestia zdjęć. Tłumik też już swoje przeżył. Jeśli jednak mechanicznie wszystko się zgadza, nie ma szpachli na ramie, może zdecydowałbym się pojechać i obejrzeć, a następnie przeznaczyć go jako magazyn części (silnik, gaźniki) do swojego GSXR600W z 1992 roku.

Suzuki RF600R

Suzuki GSX600F za 2500

Nieco inną propozycją jest Suzuki GSX600F za 2500 ale…z zepsutym silnikiem. Motocykl zgrabnie przerobiono na streetfightera/ratbike pozbawiono brzydkich, olbrzymich owiewek i zastosowano duży, okrągły reflektor. Przeróbki wyglądają czysto, schludnie a sakwy idealnie komponują się z klimatem. Wizualnie motocykl wygląda ciekawie i zdecydowanie lepiej niż seria. Pozostaje jeszcze wykombinować trochę kości zwierzęcych, trochę papy dachowej, łańcuchów i mchu, żeby nadać mu nowego klimatu. Drugi silnik jest w zestawie a zdaniem sprzedającego opony, hamulce, zawieszenie i elektryka bez zarzutu. Tak zrobiony sprzęt z pewnością podkreśli charakter właściciela a stara Katana nabierze nowego charakteru.

Motocykle do 5000 zł…

Tutaj sprawa wygląda dużo lepiej a ilość ofert powala. Na jednym z portali aukcyjnych jest aż 9 stron pojazdów o pojemności powyżej 400 ccm i w cenie 4500-5000 zł. Możemy kupić zarówno klasyka, nieco starszego sporta, jak i uniwersalnego nakeda, a nawet funbike/enduro w postaci np. Kawasaki KLE. Możemy w tej cenie znaleźć „ruska” z koszem, enduro z wózkiem bocznym bez silnika marki Maico oraz tonę chopperów w postaci Shadow 600, Virago 535 czy customów z początku lat 80  w różnym stanie.

Suzuki GSX1100G za 5000 zł

Do zestawienia wybieram Suzuki GSX1100G. Wielkiego, potężnego nakeda napędzanego wałem. Niezłe osiągi, wygodna pozycja i spore gabaryty, ale przede wszystkim napęd wałem czynią z niego pojazd do wygodnych, spokojnych, dłuższych wycieczek we dwoje. Szczególnie po montażu szyby i kufrów bocznych Zgodnie z opisem sprzęt jest „doinwestowany” i nie wymaga wkładu.

Suzuki SV650S za 5000 zł

Drugą propozycją jest Suzuki SV650S. Z jednej strony właściciel informuje, że owiewki znajdują się w kiepskim stanie, z drugiej motocykl ma sporo fajnych dodatków. Amortyzator tył z Kawasaki ZX10R, utwardzone przednie zawieszenie czy akcesoryjny układ wydechowy z kolektorami. Sądząc po zmianach motocykl był szykowany pod amatorską jazdę na track-dayach. Jeśli komuś nie zależy na wyglądzie, a bardziej na prowadzeniu może być to dobra opcja.

Suzuki GSX1100G

Kawasaki KLE500 za 4500 zł

A może turystyczne enduro? Funbike? Kawasaki KLE500 w oryginalnym malowaniu poleca się na przyszłość. Nie znamy jego stanu, do wymiany linka prędkościomierza a wszelkich informacji właściciel udzieli telefonicznie. Wizualnie na pierwszy rzut oka wygląda całkiem przyzwoicie. Osiągi i prowadzenie zarówno na szutrach jak i lekkim terenie powinno być wystarczające.

Honda CBR600F2 za 4999 zł

Na zakończenie Honda CBR600F2 przygotowana do rejestracji. Pochodzi z Holandii, a patrząc na uszkodzenia owiewek, miała niewielką parkingówkę. Mimo to całość wygląda na niezłą bazę do stworzenia zadbanego youngtimera. Oryginalne malowanie i wyposażenie (kierunki, tłumik, lusterka) dobrze świadczą o historii egzemplarza. Cena nie jest okazyjna, ale jeśli motocykl wygląda na żywo tak dobrze, jak na zdjęciach, może warto ją rozważyć?

Dobra zmiana?

Mamy świadomość, że ofert w internecie jest dużo więcej, a stan wspomnianych pojazdów bez oględzin to wróżenie z fusów. Chcielibyśmy jednak zwrócić uwagę na pewną rzecz: łamanie przepisów motocyklem zaczyna się wiązać ze stratą równowartości wielu całkiem przyzwoitych motocykli. Zatem decydując się na szybką jazdę, zastanówcie się, czy nie lepiej za tą samą kasę kupić drugi, trzeci, czy czwarty motocykl 🙂

Czy wzrost cen mandatów poprawi bezpieczeństwo na drodze? Czas pokaże…


Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany