Suzuki Hayabusa z 2021 na torze. Chociaż brzmi to absurdalnie, postanowiliśmy sprawdzić, czy udział w track dayach, tym modelem ma jakikolwiek sens…

Suzuki Hayabusa nigdy nie była motocyklem, projektowanym pod szybką jazdę po torze. Wprawdzie firma Yoshimura stuningowała pierwszą generację tworząc Yoshimurę X-1, która wygrała 8 godziny wyścig na torze Suzuka w swojej kategorii, jednak był to motocykl sportowo-turystyczny. Przy okazji doskonale nadający się do tuningu i startu w drag racingu.

Jednak czy to oznacza, że motocykl zupełnie nie nadaje się do jazdy po torze? Postanowiliśmy to sprawdzić. Okazją była jedna z edycji Suzuki Moto Szkoły na Torze Jastrząb, organizowanej przez JC Group. Co z tego wynikło?

Zanim jednak podzielimy się opinią na temat najnowszej Hayabusy tytułem wyjaśnienia: nie jest to typowy test, raczej raport z jazdy i nasze wrażenia z jazdy po torze tym sportowo-turystycznym, kultowym modelem. Dodam także, że, mimo że staramy się odwiedzać tor przynajmniej kilkukrotnie w sezonie, traktujcie te opinie jako okiem zwykłego, codziennego użytkownika. Takiego, jak Wy.

Przeczytajcie także test drogowy modelu z 2021 oraz informacje dotyczące zastosowanych rozwiązań technicznych, które znajdziecie tutaj.

Szybkie wrażenia o Hayabusie, po wizycie na torze:

Suzuki Hayabusa 2021 na torze, opinia Kuby

Tor wyścigowy odwiedzałem każdą generacją Hayabusy. W niektórych przypadkach były to szkolenia w innych track-daye. W dwóch poprzednich generacjach czuć było dużą masę, zmiana kierunku wymagała mnóstwo siły, przy wychodzeniu ze zbyt dużą ilością gazu tył potrafił nieco „uciec” a dodatkowo, w złożeniu podnóżki \dość szybko przycierały o asfalt.

Suzuki Hayabusa 2021 na torze
Suzuki Hayabusa 2021 na torze. Źródło: JC Group

Tor Jastrząb ma nawierzchnię drogową, a stosunkowo krótka prosta nie pozwala w pełni wykorzystać potencjału osiągów silnika. Za to sekcja techniczna z kilkoma szykanami i dużą ilością zakrętów oraz zjazd ze wzniesienia połączony z ostrym hamowaniem i skrętem w lewo zdradza potencjał układu hamulcowego, zawieszenia i stabilności moto. Jakie są moje spostrzeżenia?

Zacznę od najmocniejszych punktów…

Napęd

Silnik ma olbrzymi potencjał. W zasadzie cały tor możemy przejechać na jednym tylko, drugim biegu. Możemy to także zrobić na każdym z pozostałych, tyle że na pierwszym odetnie nam zapłon na długiej prostej. Pondato, bez względu na to, na którym biegu wychodzimy z zakrętu i jaką mamy prędkość Hayabusa przyspieszy. To dobra wiadomość dla tych, co nie lubią „mieszać biegami”. Jeśli jednak będziemy pracować nad odpowiednim doborem przełożenia (w czym pomaga seryjny quickshifter), nie ma szans, żeby na wyjściach z zakrętu i prostych ktoś dotrzymał nam kroku. Skrzynia pracuje fenomenalnie precyzyjnie, chociaż jest zestopniowana do dużo wyższych prędkości.

Suzuki Hayabusa 2021
Po wizycie na torze szukamy wszelkich winkli na ulicach…

Hamulce

Pierwsza i druga generacja miały tępe i nieadekwatne układy hamulcowe odstające potencjałem od osiągów silnika. Druga generacja po zmianie na Brembo oraz dodaniu ABS (w 2013) była już lepszym, dojrzalszym modelem. Aktualna wersja to wreszcie skuteczne dopasowanie układu hamulcowego do kosmicznych osiągów Hayki. Długie, ostre hamowania na maksa, dohamowania w zakręcie, ciągłe przeciążanie układu setkami wytraceń prędkości powodowały, że Haya…a właściwie jej hamulce były wciąż tak samo skuteczne.

Hamulce Hayabusa 2021
Brawo! Nareszcie Haya hamuje genialnie!

Nie mam pojęcia, co musiałbym zrobić, żeby układ miał zauważalny spadek wydajności. ABS ingeruje późno, a przy wybitnie agresywnym hamowaniu włączają się światła awaryjne, co jest ostrzeżeniem dla innych.

Zawieszenie i pozycja

Pozycja względem poprzedniego modelu jest nieco odprężona. Kierownicę umieszczono nieznacznie wyżej i minimalnie bliżej użytkownika. Mimo to miejsca dla osoby o wzroście 190 cm schowania się za szybą jest aż nadto. Kształt baku umożliwia zajęcie sportowej pozycji w złożeniu i pewne podparcie dla nogi. W moim odczuciu zmiany pozycji poprawiają jazdę z niewielkimi prędkościami przez szykany i na krętej sekcji toru.

haya pozycja
Ilość miejsca sprawia, że osoby o wzroście 190 cm, bez trudu zajmą sportową pozycję i zmieszczą się za owiewką…

Samo zawieszenie jest absolutnie genialne. Jego rezerwy, zanim dobije lub okaże się niestabilne, są tak duże, że powinno dać radę także podczas jazdy po torze z pasażerem. Wybitnie neutralny jest także balans tego motocykla. Dzięki temu jazda Hayabusą jest intuicyjna, choć wymaga siły, o czym później.

Więcej plusów?

Trzeba wspomnieć o genialnej stabilności na hamowaniach, doskonałej aerodynamice (jadąc w intensywnym deszczu na drodze, miałem suchy przód kurtki i buty) oraz uczciwej konsumpcji (Haya katowana na torze spaliła ok 8,5 l/100 km). Świetna stabilność na hamowaniu jest wyraźnie widoczna podczas wytracania prędkości na zjeździe ze wzniesienia toru. Mocne naciśnięcie na klamkę i gwałtowne przeniesienie ciała na lewą stronę (przed zakrętem) powoduje, że motocykl nawet nie zadrży. Inne jednoślady wpadają tutaj w takich warunkach w kołysanie, drżą, tutaj mamy siłę spokoju. Cały czas jazda na maksa powoduje spokój Hayabusy, jakby była jakimś buddyjskim mnichem medytującym od miesiąca, na którym nic nie robi najmniejszego wrażenia. Szacunek, to jeden z najstabilniejszych modeli, jakie znam.

Jakieś słabe strony?

Największym minusem jest duża masa motocykla. Ustawienia, geometria i osiągi motocykla pozwalają na mniejsze jej odczuwanie, ale fizyki się nie oszuka. Hayabusa potrzebuje mnóstwo siły a właściwie nacisku na kierownicę, aby zmienić kierunek. Szczególnie to odczujemy podczas szybkiego przełożenia z zakrętu w zakręt. Utrzymywanie kierunku w złożeniu w zakręcie to także ciągły nacisk z dużą siłą na kierownicę, szczególnie że motocykl ma pewną tendencję do wracania do pionu.

Suzuki Hayabusa 2021
Hayabusa ma potencjał, ale wymaga użycia siły w złożeniach…

Po sesji każdy z nas miał wrażenie wyjścia z siłowni, a o istnieniu niektórych mięśni wręcz zapomnieliśmy. Przy czym używając dużych sił, motocykl bardzo chętnie skręca, ale z pewnością fizycznie jest dużo bardziej wymagający dla kierowcy niż np. SV650, którym także poruszaliśmy się po Jastrzębiu. Tylko czy to wada? Zamiast na crossfit, posiadając Busę pojedziemy na tor. Z pewnością trening siłowy będzie intensywniejszy, a napewno znacznie bardziej przyjemny. W stosunku do poprzednich generacji Suzuki Hayabusa na 2021 skręca dużo chętniej. Zapewne jest to w części spowodowane lżejszymi od poprzedników felgami.

Przy tym wszystkim pozostaje pytanie: czy opony długo zniosą szybką jazdę po torze? Czy będą sygnalizować kres przyczepności, czy po prostu w najmniej oczekiwanym momencie puszczą? Taka świadomość nieco blokuje składanie motocykla na maksa, ale mamy wrażenie, że konstrukcyjnie motocykl pozwala na dużo więcej niż nasz rozsądek.

Czy jazda Suzuki Hayabusą na tor ma sens?

W moim odczuciu jak najbardziej. Jednak pod pewnymi założeniami. Pierwszym z nich jest chęć doskonalenia techniki jazdy i szukanie własnych granic, co nie ma sensu na drogach publicznych. Drugim jest zimna głowa. Jeśli ktoś wjedzie Wam w sekcji technicznej pod łokieć, nie próbujcie za wszelką cenę utrzymywać jego tempa. Jedźcie swoim. Nie dawajcie się podpuścić, przyzwyczajcie się, a dobre czasy przejazdu i prędkość w zakręcie same zaczną się pojawiać.

Suzuki Hayabusa z 2021 bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Na torze sprawdza się dużo lepiej niż poprzednie modele. Teraz wyraźnie widać, że to motocykl sportowo-turystyczny. Słowo „sportowo” rozumiem jako „z potencjałem do szybkiej jazdy na ulicy” oraz nadający się do wizyt na torze gdzie będziemy rozwijać swoje umiejętności. Z pewnością jest to najlepsza Hayabusa i jeden z najlepszych motocykli tego segmentu. A po treningu na torze trzeba nią od razu jechać na kręte winkle w górach. Bowiem wciąż jest genialnym motocyklem do błyskawicznej zmiany miejsca i szybkich podróży. Świetna robota…

Suzuki Hayabusa 2021 na torze, zdanie Piotrka Jędrzejaka

Na nowej Hayabusie mam wyjątkowo małe doświadczenie, głównie teoretyczne. Do tej pory przejechałem nią ledwo 4 kilometry dookoła kilku skrzyżowań… Wyobrażałem sobie, że to szybki motocykl turystyczny, który być może nie wzdryga się na myśl o wjeździe na tor. Ale taki, który raczej nie poradzi sobie na nim zbyt skutecznie.

Jakie było moje zdziwienie po pierwszych okrążeniach! Tym bardziej, że Autodrom Jastrząb jest przecież torem wąskim i technicznym!

Hayabusa leciała po torze jak wściekła, nie ustępując kroku żadnemu innemu motocyklowi – wymagała jednak przyłożenia ogromnej siły do kierownicy. Otóż Hayka jest motocyklem turystycznym, stabilnym, który kocha jechać prosto i szybko. Aby więc wpisać tę torpedę w ciasny winkiel, nie wystarczy o tym jedynie pomyśleć (jak na GSX-S1000). Trzeba ją bardzo wyraźnie o to poprosić.

Podobna sytuacja miała miejsce w środku zakrętu – Hayka bardzo chciała wstać do pionu, a więc wymagała silnej, męskiej ręki do utrzymania linii (chociaż też nie do końca, bo na własne oczy widzieliśmy, jak nasza drobna koleżanka Zuza świetnie sobie z Hayką poradziła!). Efektem 15-minutowej sesji na krętym torze, jest zwyczajny ból mięśni w dłoniach i przedramionach… oraz ogromny, uśmiechnięty rogal na twarzy!

Gdy już oswoiłem się z myślą, że Hayka po prostu wymaga użycia siły, wtedy okazało się, że zadaną linię potrafi utrzymać bez zająknięcia, a gdy trzeba zakręt zacieśnić, ona zacieśnia! Zawieszenie precyzyjnie informuje o tym, co się dzieje z motocyklem i oponami.

Potęga wytracania prędkości…

Nie jestem zaskoczony hamulcami… Ale to tylko dlatego, że miałem wobec nich ogromne oczekiwania, które zostały spełnione w pełnym wymiarze. Siła i precyzja hamowania są porażające, a dla początkujących mogą okazać się wręcz przerażające. Pomimo sporej masy motocykla, po pełnej sesji ostrego hamowania nie zauważyłem żadnych objawów „fadingu”, czy bardziej po polsku – puchnięcia.

Jastrząb jest zbyt krótkim torem, aby docenić mocarny silnik Hayabusy, ale pierwsze wrażenia są oczywiste. Ta jednostka pracuje płynnie, jak lokomotywa. Odkręcasz na niewysokich obrotach, silnik nie wyje, nie warczy i sprawia wrażenie, jakby nic się nie działo. Ale tor jakby ucieka spod kół i wystarczy chwila nieuwagi, aby przez przypadek wyjechać z nitki z powodu zbyt dużej prędkości.

Nigdy nie czułem nadmiernej fascynacji Hayką… Ale teraz, po wizycie na ciasnym torze, zacząłem marzyć o dalekiej podróży, której celem byłaby wizyta na torze pełnowymiarowym. Hayabuso, jeszcze do ciebie wrócę!

Ps. zdjęcia z toru niebawem się pojawią…

Suzuki Hayabusa 2021 na ulicy, galeria