Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Turystyka Wyprawy motocyklowe Motocyklem w nieznane: szlakiem zapomnianych kościołów i pomników historii Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Wyprawy

Motocyklem w nieznane: szlakiem zapomnianych kościołów i pomników historii

Dolny Śląsk jest bez wątpienia najbogatszym w zabytki regionem Polski. Dogodne położenie, żyzne ziemie i bogactwo minerałów sprzyjało tu rozwojowi miast i wsi, a co za tym idzie, stworzyły spuściznę, jaka - pomimo burzliwych dziejów - przetrwała do dziś. Nie wszystkie miejsca odzyskały blask, jednakże w połączeniu z otaczającym krajobrazem tworzą klimat tego regionu, który przyciąga turystów. Przed wami pierwsza propozycja trasy na wiosenną rozgrzewkę z mojego „Subiektywnego przewodnika motocyklowego po Polsce”.

Zwiedzanie rozpoczynamy w Polskiej Stolicy Ceramiki – Bolesławcu. Mam tu dla was 3 propozycje do dłuższego postoju, a mianowicie: wiadukt kolejowy, bolesławiecki rynek oraz ruiny wieży widokowej o wdzięcznej nazwie - „Jenny”.

Wiadukt kolejowy odnajdziecie podróżując DK 94 w kierunku Zgorzelca i nie sposób go przeoczyć. Ten przerzucony nad Bobrem obiekt oddano do użytku w 1846 r., w całości (35 przęseł) wykonany jest z piaskowca, mierzy 490 m długości, 26 długości i 8 m szerokości. W pobliżu znajdują się parkingi, można zjechać również bezpośrednio pod wiadukt. Od 2006 roku cała konstrukcja jest podświetlana w nocy. Po renowacji budowla robi bardzo duże wrażenie.

 

 

Bolesławiecki Rynek polecam ze względu na jego architekturę - uliczki, ratusz, budynki, wszystko bardzo klimatyczne. Jest to zasługa rewitalizacji, jaka została tam przeprowadzona, a „wisienką na torcie” jest przyznana przez urbanistów nagroda za najlepiej zagospodarowaną przestrzeń publiczną w Polsce. Wiosna dodaje temu miejscu jeszcze więcej uroku.

 

Trzecim miejscem, które proponuję wam odwiedzić, to wieża widokowa „Jenny”. Odnajdziecie ją na wzgórzu w starym parku (mi zajęło to za pierwszym razem trochę czasu, stąd radzę wam dojechać do końca ul. Piastów i spacerem pokonać kawałek drogi w górę, spoglądając na wydeptane ścieżki). Kiedyś w tym miejscu znajdowało się duże założenie parkowe, utworzone na zlecenie właściciela okolicznych terenów - Etienne'a Doussina. On też polecił wykonanie wieży widokowej, którą wzniesiono w 1873 r. by oprócz walorów estetycznych, jakie ma piękna 3-kondygnacyjna budowla neogotycka z piaskowca, pełniła też rolę punktu widokowego. Do II WW można było z niej podziwiać panoramę Bolesławca i okolic. Dziś, ze względu na dewastację i otaczające drzewa nie można przywrócić jej dawnego blasku, ale odwiedzić ją warto.

 

Z Bolesławca ruszamy w kierunku Lwówka Śląskiego, by po dotarciu do Starych Jaroszowic odwiedzić ruiny kościoła ewangelickiego wraz z pobliskim cmentarzem. Znajdują się one zaraz obok drogi, zza gąszczu drzew widoczna jest wieża. Kościół powstał w latach 40-tych XIX wieku i służył okolicznej ludności do 1945 r. Po II WŚ z racji swoich dużych rozmiarów stracił znaczenie na rzecz mniejszej katolickiej budowli znajdującej się we wsi. Od tego czasu trwa jego nieustanna dewastacja i rozkradanie. Szkoda patrzeć, bo mury wciąż znajdują się w dobrym stanie, wewnątrz dużo jest malowideł i przy odrobinie dobrej woli można by uchronić to miejsce od zniszczenia.

 

Ze Starych Jaroszowic skierowałem się przez Żeliszów (tu również znajduje się ciekawy kościółek), przez Lwówek Śląski do Płóczek Dolnych, małej wsi zlokalizowanej wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 364. Tuż za nią, w kierunku na Gryfów Śląski, znajdują się pozostałości okazałego pieca do wypalania wapna -  wapiennika oraz kompleks jaskiń -  Krótka (11m dł.), Czerwona (47m dł.) i Lisia (60m dł.). Miejsce jest ogólnodostępne, za zwiedzanie nie trzeba płacić, nie trzeba tu także dużych umiejętności grotołaza, by eksplorować te jaskinie. Niestety, odzież motocyklowa nie poprawia sprawności poruszania się, ponieważ jest tam ciasno i nie każdemu będzie taka wyprawa odpowiadać, ale zobaczyć warto. Dużo większe wrażenie zrobił na mnie piec, zlokalizowany na stoku. Mimo tego, że obecnie porastają jego okolice samosiejki, jego masywna sylwetka jest w pełni widoczna. Jest to jeden z największych wapienników, jakie odwiedziłem, podróżując po Polsce.

 

 

Z Płóczek Dolnych skierowałem się z powrotem do Lwówka Śląskiego, na spotkanie z jedną z jego atrakcji turystycznych, czyli tzw. Szwajcarię Lwówecką. Znajduje się ona w obrębie Parku Krajobrazowego Doliny Bobru, zaraz przy drodze 297 w kierunku na Jelenią Górę i składają się na nią formacje skał piaskowcowych o wysokości ok. 50 m. Miejsce stanowi niesamowity kontrast dla otaczającej okolicy i bardzo przypomina Góry Stołowe (przynajmniej w miniaturze). Dużo tu ścieżek, a widoki i klimat miejsca sprzyjają zwiedzaniu.

 

Wleń, choćby ze względu na swoje położenie, także zasługuje na odwiedzenie. Piękne pagórki, zakole Bobru, lasy, wszystko to sprawia, że wizyta tutaj zapada w pamięć. Dla jeszcze lepszej perspektywy polecam wam odwiedzić Rezerwat Przyrody Góra Zamkowa, na którym zlokalizowane są – Zamek Lenno, Pałac Lenno wraz z folwarkiem oraz malowniczy kościółek św. Jadwigi. Historia zamku sięga XII w., kiedy na wzgórzu zamkowym powstała murowana budowla, wcześniej stała tu drewniana konstrukcja. Do dnia dzisiejszego z zamku - poza zarysem - zachowała się 12 metrowa wieża, z której roztacza się piękny widok na Góry i Pogórze Izerskie, Góry Kaczawskie oraz Karkonosze. W Pałacu Lenno polecam natomiast zamówić kawę i szarlotkę oraz spacer po folwarku. (Przy okazji dziękuję obsłudze za przypilnowanie motocyklowych szpargałów ;-)

 

Z Wlenia malowniczymi drogami udałem się w kolejne miejsce na mapie do wsi Sobota, gdzie odwiedziłem ruiny romańskiego kościoła z XIII w. Jest to budowla jednonawowa na planie zbliżonym do kwadratu, z prostokątnym prezbiterium, czworoboczną wieżą i kruchtą. Do dziś zachowały się ściany, portale wejściowe i resztki prezbiterium. Swój stan zawdzięcza ona działaniom wojennym z 1945 roku oraz współczesnym kradzieżom. Miejsce ma „klimat” i wraz z otaczającym cmentarzem stanowi ciekawy obiekt do odwiedzenia i zdjęć.

 

 

Kolejnym miejscem na mojej drodze były Twardocice i ruiny kościoła Schwenckfeldystów, jakie znajdują się w centralnym miejscu wsi. Jest to kolejne miejsce świadczące o tym, jak bogatą historię posiada Dolny Śląsk. Schwenckfeldyści (od nazwiska Kacpra Schwenckfelda, który doprowadził bodaj do pierwszej secesji w kościele luterańskim) wybudowali w Twardocicach kościół, zwany ucieczkowym, który stanowił dla nich azyl przed szykanami ze strony katolików i luteranów. W Twardocicach przetrwali do 1726 r., by przez Holandię dotrzeć do Salford, w Pensylwanii. Obecnie mieszka tam ok. 170 potomków uciekinierów, uczęszczających do Schwenkfelder Church, gdzie nadal podczas liturgii funkcjonuje dawny śląski dialekt. Współcześnie twardocicki kościół stanowi ruinę z przepiękną wieżą, która niestety chyli się ku upadkowi. Mam nadzieję, że konserwator lub pasjonaci historii zatrzymają dewastację tego obiektu, bo stanowi on mocny punkt turystyczny na mapie Dolnego Śląska.  

 

Skansen i muzeum górnictwa w Leszczynie to miejsce, które wraz z Wilkowem i Prusicami, stanowi kolebkę górnictwa i hutnictwa na dolnośląskich ziemiach. Znajdziecie tu dymarki - piece do wytapiania metali z rud przy użyciu węgla drzewnego oraz mnóstwo eksponatów zgromadzonych z okolicznych, nieczynnych już kopalń, np. Leny czy Konrada. Niestety ze względu na to, że obiekt wynajęty był na wesele, nie odwiedziłem ścieżki dydaktycznej ani Izby Tradycji Górniczo-Hutniczych. Pozwolono mi jedynie obejrzeć prezentowane na zewnątrz muzeum przedmioty oraz odwiedzić wnętrza dymarek. Skansen na pewno odwiedzę jeszcze raz, bo okolica jego lokalizacji jest po prosti piękna.

 

Droga, jaka wiedzie z Leszczyny do Stanisławowa, może odstraszyć nawierzchnią, ale zapewniam was, braki w asfalcie lub jego kompletny brak zrekompensują wam widoki. Przed Stanisławowem znajduje się nasz kolejny punkt do odwiedzenia – ruiny radiostacji Rudiger. Historia samej budowli jest bardzo tajemnicza i nie dopowiedziana, pewny jest natomiast jej koniec – rok 1945 r. i ostrzał z dział radzieckich. Dla tych, którzy ponad urbex przedkładają naturę i krajobrazy, zapewne przyciągnie doskonała panorama Karkonoszy i okolic. Zatrzymajcie się tu na dłuższą chwilę.

Zamek Grodziec będzie kolejnym punktem postoju w drodze powrotnej do Bolesławca. Ten późnogotycki, zbudowany na wysokości 389 m n.p.m. na powulkanicznym wzgórzu, zamek, stanowi jedną z największych atrakcji regionu. Polecam wam odwiedzić wieżę zamkową, z której roztacza się przepiękny widok na okolicę i widać doskonale Karkonosze, natomiast wnętrza zamku skrywa wiele eksponatów z minionych epok. Proponuję Wam także spacer wokół jego murów.

 

Wjeżdżając do Warty Bolesławieckiej, warto odwiedzić jedno z zapomnianych miejsc w tej okolicy – cmentarz dworski. Znajdziecie go, jadąc z Warty Bolesławieckiej do Wartowic, za wsią znajduje się bardzo charakterystyczny wał ziemny z aleją drzew. Na jego końcu jest mauzoleum składające się z 3 nagrobków z okalającym je kamiennym baldachimem (kiedyś pokrytym ocynkowaną blachą). Dalej zobaczymy pojedyncze groby należące do służby zamkowej i innych osób powiązanych ze dworem. Na samym końcu wału stoi stary drewniany krzyż, pochodzący jeszcze z czasów powstania całego cmentarza, czyli z lat 20-tych ubiegłego  wieku.

 

W razie pytań zapraszam na FB: Motocyklem w Nieznane.

 

 

 

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści