Niedziela w Jerez przebiegała pod znakiem upadków i niespodziewanych zwrotów akcji. Pogoda była wyjątkowo łaskawa. Rano podczas sesji rozgrzewkowych świeciło słońce i tor zdążył nieco przeschnąć przed wyścigami.
 

Moto3

Tradycyjnie jako pierwsi do walki ruszyli zawodnicy klasy Moto3. Wyścig odbył się na suchym torze na slickach pomimo, że poza linią wyścigową zalegały jeszcze mokre plamy. Te właśnie miejsca były bardzo zdradliwe i sprawiły, że aż siedemnastu zawodników zostało wysadzonych ze swoich maszyn.

W pierwszym rzędzie znaleźli się Rins, Cortese i Oliveira. Bardzo dobry start zaliczył ten ostatni, ale z pierwszego zakrętu na czele wyjechał Alex Rins. Na jednym z łuków po kolei wypadli Miller, Grotzki i Kent. Wszyscy zaliczyli uślizg tylnego koła i zostali katapultowani ze swoich maszyn. Na trzecim okrążeniu wypadli Vasquez i Morciano. Wysiadkę z motocykla zaliczył również Kornfeil, który wsiąść z powrotem. Nie pojechał jednak dalej, ponieważ maszyna poślizgnęła się na sztucznej trawie i Czech musiał wrócić do boksów. Na trzecim okrążeniu jazdę zakończył również Oliveira, który chciał powrócić do wyścigu, ale nie pozwolili mu na to sędziowie wirażowi. Stawkę przez dłuższy czas prowadził Rins, za którym podążali Fenati i Rossi. Maverick Vinales jechał dopiero na szesnastej pozycji. Vinalesowi udało się dobić na szóste miejsce, ale miał problemy z Adrianem Martinem, który ostatecznie również wyleciał z toru. Zawodnicy nie mieli szans na dogonienie Romano Fenatiego, który wypracował sobie ponad 30 sekund przewagi. Ostatnie dwa kółka wyścigu to walka Rinsa z Cortese, na której skorzystał Salom. Rins spadł na czwartą pozycję i tak też zakończył wyścig. Na pierwszym miejscu podium stanął Romano Fenati, na drugim Luis Salom, a na trzecim Sandro Cortese, który stracił drugą pozycję w trakcie walki z Rinsem.

W klasyfikacji generalnej prowadzi Fenati (45 punktów), drugie miejsce zajmuje Maverick Vinales (35 punktów), a trzecie Luis Salom (33 punkty). Dalsze rundy zapowiadają się nie mniej emocjonująco, ponieważ przewaga Vinalesa nad Salomem to zaledwie dwa punkty.

Moto2

W wyścigu Moto2 mokrych plam było już znacznie mniej. Wyścig oczywiście został ogłoszony jako suchy, a zawodnicy jechali na slickach. Pierwszy rząd na polach startowych to Marquez, Nakagami i Espargaro. Po dramatycznym starcie Marc Marquez został wypchnięty przez Pola Espargaro i spadł na trzecie miejsce. Stawkę prowadził Luthi. Do walki z Marquezem włączył się Di Meglio, który odebrał mu na chwilę trzecie miejsce. Za nimi jechali Corti i Nakagami. Podczas gdy Luthi zwiększał swoją przewagę z tyłu na drugim miejscu jechał Di Meglio, a na trzecim Redding. Marc Marquez jechał na czwartym miejscu, ale udało mu się w końcu wyprzedzić Di Meglio i mógł włączyć się do walki z Reddingiem i Luthim. Z tyłu jechała grupka składająca się z Pola Espargaro, Randy Krumenachera i Miki Kalio. Na ósmym okrążeniu z toru wypadł Krumenacher i Di Meglio. Krumenacher zdołał jednak jechać dalej i skończył wyścig na 22 miejscu. Przez kilka okrążeń tasowali się między sobą Luthi, Espargaro i Marquez. Marquez został wyprzedzony przez Espargaro na siedemnastym okrążeniu, a Luthi cały czas jechał trzeci. Z powodu padającego deszczu wyścig został przerwany na początku 19 okrążenia. Czy w przypadku przejechania pełnej liczby okrążeń Marquez mógłby jednak zwyciężyć? Tego niestety się nie dowiemy, ale miał spore szanse.

Wyniki policzono według stanu z siedemnastego kółka. Tak oto na pierwszym miejscu podium stanął Espargaro, na drugim Marquez, na trzecim Luthi. Marc Marquez zapewne nie jest z tego powodu zadowolony, ponieważ pojechał najlepiej w kwalifikacjach i w wyścigu również chciał być pierwszy. W klasyfikacji generalnej Marquez jednak prowadzi z 45 punktami. Cztery punkty mniej ma Pol Espargaro. Thomas Luthi ma jedynie 27 punktów i zagraża mu Redding i Iannone, którzy mają odpowiednio 23 i 22 punkty.

MotoGP

Wszyscy obawiali się, że deszcz, który zaczął padać podczas wyścigu klasy Moto2 utrzyma się i klasa MotoGP pojedzie na mokrym torze. Tak się jednak nie stało, a zawodnicy wyjechali na slickach. Najlepsze czasy kwalifikacji uzyskali Lorenzo, Pedrosa i Hayden. Casey Stoner startował z 5 miejsca.

Tuż przed startem wyścigu problemy z odpaleniem motocykla miał Hernandez, który ostatecznie musiał startować z alei serwisowej. Po zapaleniu się zielonych świateł bardzo dobry start zaliczył Dani Pedrosa, który do pierwszego zakrętu wjechał będąc na prowadzeniu przed Lorenzo. Na trzecim miejscu podążał Crutchlow. Na czwartym miejscu jechał Hayden. Przez pierwsze kilka okrążeń zawodnicy jechali w zwartej grupie, którą prowadził Pedrosa. Drugi jechał Dovizioso, trzeci Lorenzo, a za nimi Crutchlow, Stoner i Hayden. Stoner zaczął odrabiać straty i na czwartym okrążeniu objął prowadzenie, którego nie oddał już do końca wyścigu pomimo, że Lorenzo miał kilka okazji do wyprzedzania. Kiepsko radził sobie Valentino Rossi, który jechał na dziesiątym miejscu i musiał zmagać się z Barberą. Hayden natomiast z okrążenia na okrążenie spadał na niższe miejsca i wyścig zakończył na ósmym miejscu. Cal Crutchlow próbował atakować Pedrosę, który chciał dogonić Lorenzo i Stonera, ale ostatecznie był zajęty obroną przed Brytyjczykiem. Na trzy okrążenia przed końcem Stoner prowadził już z niewielką przewagą i gdy wszyscy myśleli, że Lorenzo go dogoni, ten nagle przyspieszył i pozbawił hiszpańskiego zawodnika wszelkich złudzeń.

Australijczyk przekroczył linię mety jako pierwszy, drugi przyjechał Lorenzo, a trzeci Pedrosa. Rossiemu udało się wyprzedzić Barberę i zakończyć wyścig na dziewiątej pozycji. Nicky Hayden, który startował z trzeciego pola znalazł się na ósmym miejscu. W klasyfikacji generalnej prowadzi Jorge Lorenzo (45 punktów), drugi jest Casey Stoner (41 punktów), a trzeci Dani Pedrosa (36 punktów). Valentino Rossi ma zaledwie 13 punktów i jest na dziewiątym miejscu za Stefanem Bradlem, Nicky Haydenem i Alvaro Bautistą.

Tak oto zakończyły się zmagania na torze w Jerez de la Frontera. Zawodnicy nie będą mieli jednak czasu na odpoczynek, ponieważ już w najbliższy weekend staną do walki na torze Estoril w Portugalii.

Autor: Wojciech Grzesiak