W ostatnich latach w Niemczech dużo mówiło się na temat wprowadzenia ograniczenia prędkości na wszystkich autostradach. Kiedyś nawet prowadzący program Top Gear zażartowali na ten temat – jeżeli na niemieckich autostradach pojawi się ograniczenie prędkości, to po co nam w ogóle Niemcy?

Jednak wracając do rzeczywistości: o wprowadzenie ograniczenia prędkości do 130 km/h wnioskowała pratia Zielonych. Pomysł był na tyle poważny, że przeprowadzono badania opinii publicznej, na ten temat wypowidziała się policja, a projekt finalnie trafił pod głosowanie Bundestagu. Co ciekawe, głosowanie było imienne, aby poznać opinię konkretnych posłów.

Pomysł wprowadzenia ograniczeń jednak nie przeszedł. Przeciwko zagłosowało 498 z 631 deputowanych. Projekt odrzucili wszyscy członkowie Alternatywy dla Niemiec (AfD) oraz Wolnej Partii Demokratycznej (FDP). Zdecydowana większość członków partii CDS, CSU oraz SPD również głosowała przeciw.

Argumentując odrzucenie limitów prędkości, posłowie mówili, że wymagałoby to skonstruowania systemu totalnego monitoringu autostrad. Ponadto twierdzili, że to „masowa kampania przeciwko kierowcom”, a także że normy ekologiczne lepiej spełniać nowymi technologiami niż zakazami. 

Należy się jednak spodziewać, że temat wprowadzenia ograniczeń jeszcze powróci. Pomysł oficjalnie poparła policja – takie ograniczenie poprawiłoby bezpieczeństwo. Ponadto z sondażu Emind, ograniczenie prędkości do 130 km/h popiera 63% Niemców.

Pomimo wszystko my cieszymy się, że sporo niemieckich autostrad wciąż pozosje bez ograczniczenia prędkości. Należy tutaj jednak przypomnieć, że na takich odcinkach funkcjonuje coś takiego, jak „prędkość zalecana”. Jeżeli dojdzie do wypadku lub zdarzenia drogowego, którego czynnikiem była prędkość przekraczająca „zalecaną”, kierowca może z tego powodu ponieść poważne konsekwencje. 

Więcej w Ze świata
Estonia: przymusowy postój zamiast mandatu za prędkość?

Policja w Estonii planuje karać kierowców czymś cenniejszym niż mandaty pieniężne. Jest to utrata czasu.

Zamknij