Marzysz o swojej własnej, nowej Hondzie Fireblade? To dobrze się “składa”, bo właśnie pojawił się model papierowy do własnoręcznego zbudowania.

Nowa Honda CBR1000RR-R fascynuje cię jak niewiele innych motocykli? Nic dziwnego, to w końcu ponadprzeciętnie skuteczny i piękny superbike – wiemy, bo testowaliśmy na Motogen.pl. Jeżeli marzyłeś o nowym Fireblade, to bardzo dobrze się składa, bo Honda właśnie udostępniła papierowy model CBR do złożenia!

A może źle się składa, bo teraz ktoś będzie mógł podarować Ci model papierowy, jednocześnie w liście do Św. Mikołaja odhaczając podpunkt “nowy motocykl”?

Z powodu pandemii i nadmiaru wolnego czasu, dwóch inżynierów Hondy (Hisao Tomimoto oraz Shogo Nishida) wzięło się za sztukę paper craft. Nigdy wcześniej nie projektowali papierowych składanek, ale efekt jest wyśmienity.

Jedyne czego potrzebujesz, aby złożyć swoją własną Hondę CBR1000RR-R Fireblade, to: drukarka, papier, klej. Do dyspozycji jest wersja trójkolorowa zgodna z oryginałem, a także wersja biała do samodzielnego kolorowania. A jeżeli chcesz Blade’a w wersji torowej, nie doklejaj lusterek i uchwytu tablicy rejestracyjnej!

Papierowy Fireblade jest kontynuacją pomysłu papierowego Super Cub. Poziom trudności złożenia Hondy “Paper Cub” przewidziany został dla 10-letniego dziecka, a Fireblade jest trochę łatwiejszy. Dobra zabawa – także dla całej rodziny – jest więc gwarantowana!

Zapytany o podpowiedzi przy składaniu, inżynier Hondy odparł, że liczy się cierpliwość i dokładność. Pochwalcie się wynikami swojej pracy!

Na oficjalnej stronie Hondy znajdziecie wywiad (po angielsku) z twórcami. Tam znajdują się także linki do pobrania papierowych modeli Fireblade oraz Super Cub. Na wszelki wypadek superbike’a udostępniamy także tutaj:
Papierowa Honda CBR1000RR-R w wersji Tricolor [PDF];
Papierowa Honda CBR1000RR-R w wersji białej [PDF].

Więcej w Porady, Warsztat
Takie są efekty niestosowania jazdy na suwak [video]. Kierowcy się boją czy “wiedzą lepiej”?

Korzyścią jazdy na suwak jest m.in. redukcja korków i upłynnienie ruchu. Tymczasem kierowcy wciąż boją się dojeżdżać do końca. Dlaczego?

Zamknij