Dwa bolesne upadki – najpierw na pierwszym zakręcie wyścigu w Aragonii, później w czasie treningów w Tajlandii, mocno wpłynęły na końcówkę tegorocznego sezonu Jorge Lorenzo. Pęknięte kości nadgarstka dały o sobie znać na dzisiejszym treningu na japońskim torze Motegi. Hiszpan dał radę przejechać tylko jedno okrążenie, po czym wrócił do boksu.

Ekipa Ducati, która liczyła na jego powrót w GP Japonii, nie wystawiła żadnego zastępcy. Ponownie więc jedynym reprezentantem zespołu fabrycznego będzie Andrea Dovizioso. Jorge Lorenzo przeprosił swoich fanów w mediach społecznościowych:

W Japonii starałem się zrobić wszystko, co w mojej mocy, ale już na pierwszym okrążeniu zdałem sobie sprawę, że mój start jest niemożliwy. Bardzo mi przykro, ponieważ gdyby nie ten uraz, mógłbym rywalizować na jednym z moich ulubionych torów na świecie i moglibyśmy osiągnąć z Ducati dobry wynik. Jedyne, co mogę teraz zrobić, to być cierpliwym i czekać. Dziękuję wszystkim za wsparcie.

Lorenzo nie ma zbyt wiele czasu na powrót do formy. Kolejne dwa wyścigi, w Australii i Malezji odbędą się bowiem z bardzo krótkimi, tygodniowymi odstępami. Już w niedzielnym wyścigu w Japonii Marc Marquez może zapewnić sobie tegoroczny tytuł mistrzowski. Jedynym zawodnikiem, który może mu w tym przeszkodzić, jest Andrea Dovizioso. Jeśli dojedzie na metę przed Hiszpanem, pokrzyżuje plany Hondy, która chciałaby świętować kolejne mistrzostwo na swoim domowym obiekcie.

Więcej w MotoGP
Mały wstęp do wielkich zawodów – kierowcy MotoGP w wyścigu mini-bike’ów

Przed rozpoczęciem oficjalnej rywalizacji na torze Motegi zawodnicy z kilku ekip MotoGP mieli okazję zmierzyć się na obiekcie o dużo...

Zamknij