Ducati Baltic Weekend nie był jednym z tych zlotów motocyklowych, na których pierwsza połowa dnia zlatuje na formowaniu parady i zwiedzaniu okolicznych ruin zamków, a główną atrakcję popołudnia stanowi karaoke, smażenie kiełbasek i palenie gumy na piachu przy namiocie. Zlot fanów marki Ducati zapisał się na kartach historii w tak spektakularny sposób, że organizatorzy sami sobie stworzyli poważny problem. Poniższa relacja ukaże prawdę.

Należy zaznaczyć, że impreza jest efektem ścisłej współpracy organizacyjnej pomiędzy oficjalnie zarejestrowanym Ducati Klub Polska oraz importerem włoskiej marki Ducati Polska. Wydarzenie przeznaczone było dla klubowiczów, ale osoby spoza „czerwonego kręgu” także były mile widziane – oczywiście o ile ktoś zdążył się zapisać. Klimat rzeczywiście przyciągnął motocyklistów reprezentujących inne marki, jak Moto Guzzi, Yamaha, Suzuki, czy Honda. Ale to dobrze, przecież celem nadrzędnym była integracja oraz dobra zabawa!

Ducati Baltic Weekend rozpoczął się w piątkowe popołudnie dnia 30 sierpnia, gdy wszyscy spotkaliśmy się w hotelu w Pszczółkach, nieopodal Autodromu Pomorze. Wtedy organizator zapakował nas do autokarów i wysłał do Gdańska, abyśmy dokonali abordażu na Galeon Lew. Integracja właściwa nastąpiła więc na pokładzie okrętu płynącego po Martwej Wiśle oraz Zatoce Gdańskiej. A było z kim się integrować – początkowa lista uczestników ograniczona była do 50 osób, jednak ze względu na ogromne zainteresowanie, zwiększono ją do 70 osób. Po dodaniu plecaczków i osób towarzyszących, szacunki mówią o 120 uczestnikach… Pojawili się motocykliści nie tylko z całej Polski, ale także z Litwy.

Sobota okazała się wręcz okrutnie intensywnym dniem. Wszystko zaczęło się już o 9:00 rano, gdy Janusz Czaja zebrał uczestników Baltic Ducati Weekend na szkoleniu teoretycznym. Po umówieniu istoty bezpiecznej i szybkiej jazdy, przyszedł czas, aby założyć kask. Tor podzielony został na kilka sekcji, w której grupy motocyklistów doskonaliły technikę jazdy pod czujnymi spojrzeniami instruktorów JC Group. Awaryjne hamowanie i mocne przyspieszanie w bezpiecznych warunkach; odpowiednia pozycja ciała oraz patrzenie w zakręcie; precyzyjna kontrola gazu, a także trenowanie trajektorii pokonywania zakrętów na kilku różnych sekcjach torów.

Tak spędziliśmy pierwszą połowę dnia, aby po przerwie obiadowej (zresztą catering był całodzienny) zaatakować pełną nitkę toru. Instruktorzy wciąż czuwali, aby każdy z uczestników poprawnie stosował techniki jazdy, których wcześniej się nauczył. W padoku Autodromu Pomorze nie zabrakło wykwalifikowanych techników Ducati, którzy dzielili się wiedzą oraz pomagali w poprawnym ustawieniu zawieszenia. Jeżeli ktokolwiek mógł narzekać na zbyt mało jazdy, to chyba tylko dlatego, że przyjechał na zlot z nogą w gipsie.

Popołudniowe sesje na torze okazały się tym bardziej atrakcyjne, ponieważ Ducati Polska zapewniło flotę motocykli testowych. Do modeli Panigale V4 oraz Diavel formowały się komitety kolejkowe, ale wysokie zainteresowanie dotyczyło także pozostałych Ducati, jak Multistrada 1260 i Multistrada Enduro oraz Monster, Hypermotard, a także Scramblerów gotowych również do jazdy na szutrze.

O wysoki poziom adrenaliny zadbał zespół AF Racing Team Ducati Toruń. Chłopaki nie tylko cały dzień byli dostępni w swoim „boksie”, gdzie dało się z bliska obejrzeć wyścigowo przygotowane Panigale V4, ale także urządzili pokazowe jazdy wyścigowe po torze. Na uczestników czekał symulator wheelie zaawansowanej konstrukcji, na którym dosłownie każdy (wliczając pana ochroniarza!) mógł poznać uczucie złapania punktu balansu w trakcie jazdy na jednym kole.

W przerwach od jazdy można było zapoznać się z asortymentem sklepiku Ducati. Znalazło się w nim wszystko, od breloczków i czapek, przez buty i akcesoria, a na kombinezonach i kaskach kończąc. Skoro nieustannie pozostajemy przy włoskim, słonecznym klimacie, musimy wspomnieć także o kolejnym, przemyślanym przez organizatora szczególe – na zlocie włoskiej marki nie zabrakło wyśmienitej kawy oraz ręcznie robionych lodów.

Jeżeli ktokolwiek uważał, że poziom zabawy wciąż nie osiągnął szczytowego punktu, mógł spróbować sił na motocyklach typu pit-bike. Kilka modeli gwarantowało widowiskowe kręcenie kółek na kolanie po asfalcie, inne zapewniały emocje na szutrowym torze z małymi hopkami. Momentem kulminacyjnym był offroadowy wyścig pit-bike, w którym udział mógł wziąć każdy, zakończony oczywiście rozdaniem nagród. Istnieje niewiele rozrywek bardziej radosnych, niż grupa dorosłych ludzi ścigająca się na malutkich motocyklach.

Dzień z Ducati na Autodromie Pomorze kończył się wraz z powoli zachodzącym słońcem, a później na wszystkich czekała kolacja w hotelu oraz wieczorna impreza napędzana przez DJ-a. O ile oczywiście ktoś miał na to jeszcze siłę…

No to jak było?

Baltic Ducati Weekend był zlotem, który łączył najlepsze cechy wydarzeń motoryzacyjnych. Podstawą była integracja i dobra zabawa w gronie fantastycznych osób połączonych pasją do Ducati. Cała sobota spędzona została na torze – dzień był tak intensywny, że niektóre track-daye oferują mniej czasu za kierownicą. Do tego dodać należy emocje wyścigowe, testowanie nowych Ducati oraz jazdy na pit-bikach. Nie zabrakło także dodatkowych atrakcji oraz adrenaliny w padoku, wszystko to we włoskim stylu. Nie można zapomnieć, że podstawą jazdy na torze było doszkalanie techniki jazdy pod okiem wykwalifikowanej kadry, a podnoszenie własnych umiejętności nigdy nie wyjdzie z mody.

Cały Baltic Ducati Weekend zorganizowany został z kosmiczną wręcz dbałością o szczegóły, z pełnym poszanowaniem harmonogramu oraz ze szczerą troską o uczestników. Efekt takiego połączenia niespodziewanie przerodził się w poważny problem organizatorów – nie wyobrażamy sobie na jakie wyżyny będą musieli się wspiąć, aby przy kolejnej edycji pokonać tak wysoko ustawioną poprzeczkę.

Więcej o motocyklach Ducati

Więcej w Relacje
XX Zlot Moto Guzzi Club Poland Lasocin 2019 – nie byłeś? Żałuj!

Już po raz dwudziesty pod skrzydłami Moto Guzzi Club Poland zebrali się fani tej marki pięknych motocykli, aby świętować kolejny...

Zamknij