Do redakcji Motogen.pl w jednym momencie trafiły dwa spośród najlepszych i najnowszych motocykli elektrycznych. Energica Eva Ribelle jest e-streetfighterem, natomiast LiveWire to propozycja od Harley-Davidsona. Przetestowaliśmy, porównaliśmy, wciąż jesteśmy porażeni osiągami! Sprawdźcie nasze wrażenia.

Doznaliśmy w redakcji elektrycznej ekstazy. W jednym momencie Kuba wraz z Jędrzejakiem mieli do dyspozycji dwa motocykle elektryczne. I to nie byle jakie, ale jedne z najlepszych! Jeździliśmy nimi po mieście, zamienialiśmy się za kierownicami i porównywaliśmy wrażenia. A teraz zapraszamy na test porównawczy. Oto Harley-Davidson LiveWire kontra Energica Eva Ribelle!

Artykuł podzielony jest na 3 strony:
1. Test - Harley-Davidson LiveWire
2. Test - Energica Eva Ribelle
3. Podsumowanie, porównanie, galeria zdjęć - LiveWire vs Eva Ribelle

HARLEY-DAVIDSON LIVEWIRE –
ELEKTRYCZNA REWOLUCJA

tekst: Jakub Olkowski

Motocykle elektryczne wzbudzają kontrowersje: przeciwnicy uważają, że są pozbawione klimatu, wibracji, dźwięku, że bliżej im do elektrycznego czajnika niż „prawdziwej maszyny z krwi i kości”. Jak bardzo mylące są te stwierdzenia i dlaczego wyprą pojazdy spalinowe postaram się odpowiedzieć poniżej. Oto Harley-Davidson LiveWire…

Elektryki

Pierwsze pojazdy elektryczne pojawiły się na przełomie XIX i XX w. Przegrały ze spalinowymi głównie za sprawą niezbyt powszechnego dostępu do elektryczności oraz mało wydajnym akumulatorom. Blisko 120 lat później sytuacja wygląda nieco lepiej. Trzeba pamiętać, że sprawność silnika elektrycznego przekracza 97%, co oznacza, że taki odsetek energii z paliwa/zmagazynowanego prądu wykorzystywany jest na wykonanie pracy. W przypadku silników spalinowych ta wielkość sięga niecałych 40 procent. Pozostałe 60% jest stracone na m.in. emisję ciepła i straty takie jak tarcie, bezwładność części ruchomych itp.

W praktyce oznacza to, że korzystanie z silników spalinowych wiąże się ze sporymi stratami zasobów naturalnych. Oczywiście można by rzec, że produkcja baterii czy prądu zasilającego stacje ładowania też nie są ekologiczne, ale myślę, że ludzkość w końcu rozwiąże i ten problem. Nie odbiegając od meritum wróćmy do testowanego pojazdu. Harley-Davidson LiveWire jest napędzany silnikiem elektrycznym o mocy 106 KM i 116 Nm. [przyp. Jędrzjeak: Później wytłumaczymy, dlaczego na wartości KM i Nm nie warto zwracać uwagi. Wystarczy jedno – jest atomowa moc!]

Napęd

Czy to dużo? W spalinówce mocno przeciętnie, ale żeby uzyskać takie parametry, potrzeba wkręcić silnik w średni lub wyższy zakres obrotów, a to trwa. LiveWire dysponuje swoimi pełnymi osiągami od momentu startu, czyli ruszając mamy niesamowitą petardę i to bez zmiany biegów. Szanse, żebyśmy spotkali na światłach motocyklistę zdolnego do nawiązania walki są praktycznie zerowe.

Piorunujące przyspieszenia dosłownie wyrywają nam ręce ze stawów, a pojęcie bezwładności ciała jest odczuwalne jak nigdzie indziej. Doskonały przyrost prędkości bez względu na to, jak szybko się poruszamy, jest o klasę wyżej niż w większości motocykli wyposażonych w skrzynię biegów. W nich trzeba redukować, żeby wykorzystać efektywny zakres mocy. Tutaj po prostu odkręcamy. Do tego wszystkiego pojazd generuje specyficzny dźwięk przypominający nieco świst pociągów elektrycznych. Po przyzwyczajeniu stałem się jego wiernym fanem.

Podwozie

Sam napęd byłby niczym, gdyby nie fenomenalne hamulce marki Brembo oraz przednie zawieszenie typu upside-down i solidny tylny amortyzator. Za ich sprawą przeniesienie potencjału pojazdu na asfalt jest genialnie skuteczne. Mimo, że masa pojazdu osiąga ok. 250 kg, mamy wrażenie prowadzenia dużo, dużo lżejszej maszyny. Szybkie przełożenia, ostre hamowania – ten sprzęt zachęca do jazdy na maxa swoich możliwości. Kontrola trakcji jest zestrojona perfekcyjnie i działa tak płynnie, że nie odczuwamy jej ingerencji, a pojazd po prostu przyspiesza słabiej. Skutecznie zestrojony ABS powtarza sytuację w przypadku intensywnych hamowań.

Najważniejszym pozostaje, że ktoś w Harleyu wpadł na pomysł, iż budowa motocykla z takim silnikiem i masą wymaga użycia sprawnych układów zawieszenia i hamulców. W efekcie powstał pierwszy, seryjny generator „uberosiągów pod każdym względem” opatrzony logiem HD.

Wrażenia

Prowadzenie Harley-Davidsona LiveWire przypomina coś pomiędzy lewitacją, a dosiadaniem myśliwca przechwytującego. Dojeżdżamy spokojnie do świateł. Za sprawą niewielkiej prędkości jesteśmy niesłyszalni. Zdziwione miny kierowców aut zdradzają całkowitą niespodziankę z powodu naszej obecności. Zmienia się światło; odkręcamy na maxa; delikatnie uślizgnie się tylne koło, co sygnalizowane jest głównie piskiem opony i przy okazji drobnym „zabujaniem” motocykla; kierowca samochodu pozostaje zaskoczony zanim puści sprzęgło; my jesteśmy na kolejnych światłach.

W stosunku do motocykli spalinowych istnieje adekwatna przepaść. Gdy kierowca silnego turystyka puści sprzęgło, wkręci się na obroty, zmieni bieg, LiveWire jest już o kilka/kilkanaście długości z przodu. Zwycięstwo absolutne. Strata nie do odrobienia bez bardzo długiej prostej. Maksymalna prędkość, jaką udało mi się osiągnąć to ograniczone elektronicznie, 184 km/h, czyli nieco ponad 110 mil na godzinę. Tym motocyklem i tak nie ma sensu (za sprawą braku owiewki) jeździć szybciej. Nieco gorzej sprawa wygląda z zasięgiem. Spokojna jazda pozwala na przejechanie 250 kilometrów. To wartość imponująca, ale czysto teoretyczna.

Wielka beczka piwa dla tego, kto był w stanie powstrzymać się od wykorzystywania atomowych osiągów Harleya. Mi, po około 120 kilometrach odkręcania na maxa, zasięg spadał do 20 km. Wracałem do garażu, podpinałem LiveWire do prądu i rano, przeliczając stan licznika instalacji, uboższy o 8 zł, znowu rozpoczynałem zabawę w starty ze świateł.

Cieszy fakt, że podobne osiągi w najmocniejszych seryjnych motocyklach, będą okupione zużyciem paliwa rzędu 12-14 l/100 km, co oznacza znacznie, znacznie większe koszty.

Puls, on ma puls!

Po kilkudziesięciu przejechanych kilometrach zauważyliśmy coś dziwnego… Na biegu jałowym, np stojąc na światłach, LiveWire pulsuje. Jego motor przekazuje delikatne, krótkie i niemalże niewyczuwalne impulsy do napędu. W efekcie elektryk ożywa!

Trochę to przypomina klasyczne (lub customowe) Harleye, których właściciele obniżali jałowe obroty do minimalnych wartości. Tak, aby wszystkie poszczególne wybuchy mieszanki w cylindrach dało się policzyć. W przypadku LiveWire nazywa się to “Haptic Pulse”, czyli Puls Haptyczny, można ustawić go w trzech trybach (mocniejszy, słabszy, wyłączony), a oficjalnie jego zadaniem jest przypominanie kierowcy, że motor pod nim jest gotowy do jazdy.

Puls w LiveWire to rzecz zupełnie zbędna i do niczego nie potrzebna, ponieważ jest niemalże niewyczuwalna. Ale gdy Jędrzejak już to zauważył, totalnie się zakochał. Stwierdził, że dzięki temu bezdźwięczny elektryk nabiera duszy…

Praktyczność

Od strony praktycznej, poza zasięgiem, ciężko znaleźć słabe strony maszyny. Nie nagrzewa się w korkach, nie śmierdzi benzyną po tankowaniu, wygodnie przewiezie kierowcę i całkiem przyzwoicie pasażera (na krótkich dystansach), a do tylnego siedzenia przypniemy plecak z bagażem. Ładowarka ma swoje miejsce pod siedzeniem, w gustownie wyprofilowanym schowku. W zasadzie to fajny, codzienny, poręczny motocykl.

O kilku trybach pracy pojazdu, multi- funkcjonalnym wyświetlaczu i tego typu gadżetach nie będę wspominał – na mnie, wobec piekielnych osiągów, nie zrobiły najmniejszego wrażenia. Dla porządku warto wspomnieć o śledzeniu motocykla przez aplikację (właściciel dokładnie wie gdzie znajduje się jego pojazd i jakie są aktualne parametry jazdy – to opcja dla zazdrosnych żon) oraz o systemie odnajdującym najbliższe wolne stacje ładowania baterii.

Panowie z Harleya, zrobiliście świetnie jeżdżący motocykl. Owacja na stojąco!

Artykuł podzielony jest na 3 strony:
1. Test - Harley-Davidson LiveWire
2. Test - Energica Eva Ribelle
3. Podsumowanie, porównanie, galeria zdjęć - LiveWire vs Eva Ribelle

Dane techniczne: Harley Davidson LiveWire

SILNIK
Typelektryczny, Revelation, maks. obr. 15 000 na min
Moc maksymalna106 KM
Moment obrotowy116 Nm przy 1 obr./min
Zasilanieakumulatory litowo-jonowe RESS (Renewable Energy Storage System)
Pojemność akumulatorów15,5 kWh
Złącza ładowaniaSAE J1772 Combo Inlet (CCS1) / IEC 62196 Combo Inlet (CCS2)
PRZENIESIENIE NAPĘDU
Sprzęgłobrak
Przełożenie wstępnespiralne, przełożenie 55/17
Skrzynia biegówjednostopniowa
Przełożenie biegu9,71
Napęd tylnego kołapas napędowy
PODWOZIE
Ramaaluminiowa
Zawieszenie przednieUSD, Ø43 mm, Showa Big Piston Fork SFF, pełna regulacja
Zawieszenie tylnewahacz aluminiowy, amortyzator centralny Showa, pełna regulacja
Hamulec przednitarczowy, Ø 300 mm, zaciski czterotłoczkowe Brembo
Hamulec tylnytarczowy, Ø 260 mm
Opony przód / tył120/70–17 / 180/55-17
WYMIARY I MASY
Długość2135 mm
Szerokość830 mm
Wysokość1080 mm
Wysokość siedzenia780 mm
Rozstaw osi1490 mm
Masa pojazdu gotowego do jazdy249 kg
ELEKTRONIKA
ABSCornering ABS bez opcji wyłączenia
Tryby jazdyRoad, Sport, Rain, Range + 3 ustawienia własne
Kontrola trakcji3 poziomy, możliwość wyłączenie
Zegarykompatybilne ze smartfonem, Bluetooth, nawigacja i obsługa muzyki
Więcej w E-Testy, Elektryczność, Motocykle, Testy Moto, Wyróżnione
Pornhub zapewnia darmową jazdę skuterami elektrycznymi

Pornhub i skutery? Mówimy o TEJ porno stronie? O co chodzi?

Zamknij