Holenderskie miasto Leiden nie należy do największych, ale jak się zakorkuje, to nie ma przebacz. Zjeżdżający z autostrady ambulans miał dojechać do szpitala w centrum, a musiał pojawić się tam w maksymalnie krótkim czasie. W tego typu przypadkach stosuje się specjalną procedurę. Medycy wysyłają prośbę o wsparcie do centrali policyjnej, a ta przydziela odpowiednie siły – w tym przypadku trzech funkcjonariuszy na motocyklach BMW K1600GT. Już na miejscu policjanci ustalają z załogą ambulansu stopień priorytetu.

Spośród trzech policjantów, jeden nieustannie jedzie tuż przed ambulansem, bezpośrednio torując mu drogę. Dwóch pozostałych funkcjonariuszy, działając na zakładkę, katapultuje się na kolejne skrzyżowania. Nie ma litości. Prędkości w mieście sięgają 120 km/h, a trzeba przeciskać się pomiędzy autami i blokować kolejne skrzyżowania. Jeżeli myślisz, że masz stresującą pracę, to zobacz tych gości.

Dzięki pomocy policjantów, 6-kilometrowy odcinek przez miasto został pokonany w 8 minut. Film oficjalnie udostępniła policja.

Nie ma wątpliwości, że niewiele istnieje ciekawszych etatów, niż jazda motocyklem. Jednak wszyscy ratownicy i policjanci na motocyklach twierdzą z pełną zgodnością – pędzenie po mieście „na bombach” niesie ze sobą sporą satysfakcję z wykonanej pracy, ale także ogromny stres.

Zobacz też przykład z Polski! Słyszałeś o motocyklowych ambulansach? Jednym z nich jest MotoAmbulans od Fundacji Jednym Śladem. Służy na przykład do najszybszego transportu leków lub innych materiałów pomiędzy szpitalami. Zobaczcie, jak wygląda taka praca.

Więcej w Ze świata
Holandia: fotoradar nagradza za przepisową jazdę

Czy fotoradar musi karać? Jak się okazuje - nie!

Zamknij