Kask ten wchodzi w skład oferty Polo – sieci sklepów znanej chyba wszystkim. Mimo że istnieje ona od ponad 30 lat, to w Polsce obecna jest dopiero od ubiegłego roku.

 

Tourning III kosztuje ok. 800 zł, a w czarnym malowaniu 640 zł. Do tej pory, gdy trafiał się szczękowiec w podobnej cenie, okazywało się, że ma wiele wad i blado wypada nawet w porównaniu z (niektórymi) tańszymi integralami. Jak jest w przypadku testowanego dzisiaj modelu?

 

Na pierwszy rzut oka kask wydaje się być bardzo porządnym produktem – posiada wyjmowane do czyszczenia wnętrze oraz deflektor nosa i podbródka w zestawie.

 

„Garnek” ma również bardzo wygodne zapięcie microlock, które w przypadku kasków przeznaczonych do miejskich wypadów przedkładam nawet nad zapięcie DD. Kołnierz kasku mocno przylega do szyi, co powinno nieść za sobą dodatkowe wyciszenie. Wizjer ma mocowanie na pinlock, lecz, niestety, nie ma go w zestawie. Do tego blenda przeciwsłoneczna. Ponadto kask jest dobrze wyważony, dzięki czemu nie ciąży na głowie. Zresztą suche dane też są bardzo dobre – 1400 g to świetny wynik, jak na kask szczękowy.

 

Przyjrzyjmy się jednak wszystkiemu bliżej. Prawdziwa masa sprawdzona na naszej laboratoryjnej wadze wyniosła 1538g. Owa blenda jest dość słabo przyciemniana, podobnie jak w kaskach HJC. Jest OK dopóki słońce nie wyjdzie zza chmur. Przez jeden sezon używałem kasków z wizjerami o podobnym przyciemnieniu – jeździło się świetnie, nawet na noc nie zmieniałem szyby. Jednak gdy słońce zaświeciło mocniej, to blenda przeciwsłoneczna, jeśli tylko była w danym modelu kasku, od razu szła w ruch. Niestety, ta w Tourning III nieraz blokowała się w pozycji opuszczonej i nie dało się jej schować przełącznikiem, który do tego służy. Po prostu czasem wysuwa się za mocno; tak, że jej krawędź zahacza o uszczelkę wizjera. Nie pozostaje nam wtedy nic innego, jak dźwignięcie szyby i poprawienie blendy ręką. Kolejną rzeczą jest mechanizm podnoszenia wizjera. Szyba dźwiga się bardzo opornie i nierównomiernie – chcesz ją podnieść i z jednej strony uniosła się już sporo, z drugiej zaś mechanizm wciąż ją trzyma w pierwotnej pozycji i dopiero później puszcza. Jest to szczególnie irytujące, gdy np. jadąc po mieście, chcemy tylko trochę uchylić szybę. Jest to właściwie niewykonalne. Szkoda, bo bez pinlocka szyba zaparuje momentalnie i rozszczelnienie wizjera powinno znacznie pomóc.

 

Pierwszym wrażeniem po założeniu kasku było uczucie, że jest on kompletnie niewygodny. Przede wszystkim wchodził na głowę znacznie głębiej niż inne kaski, które do tej pory były testowane. Z przodu nie zasłaniał mi tylko czoła, ale i całe brwi. Bardzo możliwe, że po prostu leżał tak na mojej głowie, a komuś innemu będzie świetnie pasował. Jednak wśród znajomych opinie były podobne do moich – leży na głowie zupełnie inaczej niż to, co do tej pory mieli. Mimo wszystko o ile na początku był niewygodny (miejsce na uszy wydawało się przesunięte w dół), to z czasem dopasował się na tyle, że było już w miarę w porządku.

 

Jak się w tym jeździ?
Przejdźmy jednak do najważniejszego, czyli jak się w tym jeździ. W skrócie byłoby znośnie, ale hałas jest wręcz nie do zniesienia. Jestem skłonny stwierdzić, że bez kasku byłoby ciszej niż w nim. Winny jest tutaj przede wszystkim suwak służący do obsługi blendy. Znajduje się on na spodzie kasku i wiatr dostaje się między niego a skorupę. Powstają wtedy różne denerwujące dźwięki. Po zaklejeniu tego miejsca jest zdecydowanie ciszej, ale wciąż głośno. Zresztą zaklejenie suwaka na dłuższą metę nie sprawdzi się, bo trudno wtedy obsługiwać blendę.

 

Pomińmy jednak na chwilę wszystkie dotychczasowe wady – ruszmy w trasę nie dotykając blendy, wizjera, ze stoperami w uszach i założonym antifogiem, tak żeby móc się skupić na pozostałych aspektach. Mimo sprawdzonej przez nas wyższej niż podawanej masy, na głowie niczego się nie czuje. Aerodynamika stoi na przyzwoitym poziomie – kask nie utrudnia jazdy. Tourning III nie jest mocno wentylowany (to niekoniecznie wada – osobiście do codziennej jazdy wolę właśnie takie). Wiatr sobie lekko powiewa, nie robiąc nam tornada pod skorupą. Niestety, otwieranie i zamykanie wlotów powietrza niewiele daje. Mechanizm podnoszenia szczęki działa sprawnie; podnosi się ją pociągając w dół suwak umieszczony na szczęce. Kask posiada więc kilka zalet, jednak to niewielkie pocieszenie.

 

Podsumowanie
Tourning III ma całą masę wad i kilka rzeczy, które wykonano po prostu tak jak powinny być zrobione. Kiedyś jeździłem w szczękowych Airohach, których cena kształtowała się na podobnym poziomie. Pamiętam, że zastanawiałem się, jak można dopuścić do sprzedaży coś tak głośnego. Testowany dzisiaj Nexo nie dość, że jest równie głośny, to posiada jeszcze więcej wad niż wspomniane Airohy. Może nie byłby złą opcją, ale w najniższej kategorii cenowej…

 

Plusy:
– lekki jak na szczękowca,
– bardzo wygodne zapinanie microlock.

 

Minusy:
– parujący wizjer (możliwość dokupienia pinlocka),
– kiepski mechanizm mocowania wizjera,
– blokująca się blenda przeciwsłoneczna,
– bardzo głośny.

Więcej w Testy Moto
Harley-Davidson Softail Slim

Slim, którego mieliśmy do dyspozycji był czarny niczym izba zakonnika po zmroku. Motocykl sprawia wrażenie, jakbyśmy przenieśli się FatBoy'em 65lat...

Zamknij