Kawasaki opracowuje właśnie podobny patent na dźwignię zmiany biegów, która ze skrzynią łączy się wyłącznie elektronicznie. Skoro coś podobnego działa w przepustnicach ride-by-wire, to dlaczego nie?

Różne wariacje na temat automatycznej skrzyni biegów w motocyklach są z nami już od wielu lat, a aktualnie najbardziej rozpowszechnioną odmianą jest DCT od Hondy. Ale Kawasaki idzie w zupełnie inną stronę.

Z patentów datowanych na połowę 2019 roku wynika, że Kawasaki chce zrezygnować z bezpośredniego mechanicznego połączenia pomiędzy dźwignią zmiany biegów i wybierakiem wewnątrz skrzyni. Wzorem przepustnicy sterowanej elektronicznie, wynalazek roboczo można byłoby nazwać “shift-by-wire”.

Shift-by-wire?

Kawasaki chciałoby, aby przy dźwigni zmiany biegów znalazł się wyłącznie elektroniczny silniczek wraz z czujnikami. Układ ten zbierałby sygnał do zmiany biegów, jednocześnie replikując odpowiedni opór dźwigni wyczuwalny przez stopę motocyklisty.

Impuls przekazywany byłby do kolejnego układu elektrycznych motorów, tym razem znajdującego się przy wybieraku wewnątrz skrzyni biegów. Zamiast siły stopy motocyklisty, siła elektryczności wymuszałaby ruch wybieraka i wodzików, aby inicjować faktyczną zmianę przełożenia.

Funkcja sprzęgła oraz sposób jego obsługi póki co pozostaje bez zmian.

Zalety?

Prostota budowy. Pamiętajmy, że motocykle to stosunkowo małe konstrukcje, od których wymaga się niskiej wagi, precyzji funkcjonowania i idealnej ergonomii. “Shift-by-wire” wyeliminował by potrzebę prowadzenia przez połowę motocykla układu cięgien. Szczególnie wyraźnie widać to w chopperach z podnóżkami wyciągniętymi do przodu, gdzie wzdłuż motocykla ciągnie się pręt – nie dość, że jest podatny na drgania i zginanie, to jeszcze wygląda jak zasuwa do drzwi w stodole.

Nie ma wątpliwości, że elektroniczny układ sterowania zmianą biegów kontrolowany byłby przez rozbudowany komputer. A to znaczy, że elektroniczny mózg idealnie dopasuje obroty, pracę np. kontroli trakcji, czy chociażby sam czas wywierania nacisku na wybierak i wodziki.

W efekcie proces zmiany biegu może stać się zabójczo szybki oraz idealnie precyzyjny. Czyli będzie można zapomnieć o nietrafionych przełożeniach, czy też o “między-luzie” pomiędzy piątką i szóstką. A być może dzięki temu, że skrzynia zawsze będzie obsługiwana perfekcyjnie, kiedyś zapomnimy o “wypadającej dwójce” w używanych modelach z wysokim przebiegiem?

Zastosowanie?

W rysunkach patentowych (z 2019 roku), Kawasaki układu używa szkicu Z1000SX z 2010 roku. Można więc o tym zapomnieć, to jedynie cele ilustracyjne.

Elektroniczna dźwignia “shift-by-wire” jeżeli w ogóle trafi na rynek (czego można się spodziewać), to prawdopodobnie najpierw do dalekobieżnych motocykli turystycznych. Gdzieś po drodze będą cruisery oraz adventure, a finalnie. Po dopracowaniu wynalazku pewnie zobaczymy go także w sprzętach sportowych.

Idąc jeszcze krok dalej, bezproblemowo można sobie wyobrazić, że sterowanie przełożeniami może równie dobrze odbywać się za pomocą przycisków na kierownicy. Sprzęgło przecież także może być sterowane elektronicznie. Albo można zastąpić go sprzęgłem automatycznym.

Przy zaawansowanej elektronice funkcja quickshiftera jest tak oczywista, że nie trzeba o niej wspominać.

Wady?

Te z pewnością też się znajdą – sekcja komentarzy na Was czeka.

Podoba Wam się pomysł (nazwanego roboczo) shift-by-wire?

Więcej w Porady, Warsztat, Wyróżnione
Barry na warsztacie – Yamaha XJ 650 Turbo

Barry startuje z nowym cyklem "Barry na warsztacie". Wraz z utytułowanym zawodnikiem wyścigów na 1/4 mili, Przemkiem Badowskim, prywatnie świetnym...

Zamknij