Cena 29 799 dolarów, przeliczona po aktualnym kursie to około 112 000 zł. To mniej więcej tyle ile trzeba zapłacić za dobrze wyposażonego Road Kinga albo Street Glide’a. Producent pozycjonuje zatem Livewire jako swoisty symbol statusu nabywcy – z jednej strony, tradycyjnie dla marki, jako zamożnego, z drugiej, ekologicznie odpowiedzialnego. Przykład Toyoty Prius pokazuje, że w pewnych środowiskach takie podejście ma wielkie szanse na sukces.

 

Czym jednak Livewire może przekonać zamożnych ekologów? Przede wszystkim wydajnym napędem, który pozwala ciężkiej maszynie osiągnąć setkę w mniej niż 3,5 sekundy. Jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że napęd elektryczny jest całkowicie pozbawiony skrzyni biegów i sprzęgła, a maksymalny moment obrotowy dostępny jest w całości niemal od razu, takie osiągi muszą robić wrażenie.

 

Zasięg Livewire’a producent określa na około 180 km na jednym ładowaniu baterii. Dla posiadaczy motocykli turystycznych taka wartość może wydawać się śmieszna, ale trzeba pamiętać, że podobny zasięg mają także niektóre spalinowe modele Harleya – na przykład Sportster Forty-Eight.

 

Nabywca elektrycznego cruisera otrzyma spory pakiet nowoczesnych gadżetów – kolorowy wyświetlacz TFT, który pełni funkcję zegarów i jednostki sterującej, usługę transmisji danych i specjalną aplikację H-D Connect, dzięki której można zarządzać parametrami motocykla z poziomu własnego smartfona.

 

Motocykl otrzyma lekką aluminiową ramę, co w połączeniu z nisko umieszczonym środkiem ciężkości, zapewnić ma doskonałe prowadzenie. Do tego w pełni regulowane zawieszenie i hamulce z systemem odzyskiwania energii.

 

Więcej o motocyklach Harley-Davidson

Więcej w Nowości rynkowe
Yamaha XJR 1300, custom cafe racer w hołdzie Agostiniemu

Ten niezwykły custom, zbudowany na klasycznej XJR1300, to hołd złożony legendzie wyścigów motocyklowych – Giacomo Agostiniemu, ale też ukłon w...

Zamknij