Testujemy skuter BMW C 400 X! Pod względem pojemności silnika i masy traktowany może być jako maksiskuter. Jego zwrotność i prowadzenie, śmiało plasują go jednak w kategorii pojazdów miejskich ze sportowym zacięciem. Czy jest zatem takim środkiem, skuterem na co dzień dla wymagających?

Tekst: Paweł Boruta
Zdjęcia: Tomasz Parzychowski / Tomazi.pl

Rodzina skuterów C 400 składa się z dwóch modeli – nastawionego na turystykę GT i wersji X. Stylistyka tego drugiego ewidentnie nawiązuje do serii motocykli GS – widać to nie tylko po przednim świetle, ale również po całej, agresywnej linii. Mi takie motocyklowe nawiązanie zdecydowanie się podoba. Czy testowany pojazd jest jednak przeznaczony w teren? Zdecydowanie nie, tutaj BMW puszcza oko bardziej do uniwersalnego charakteru swojej rodziny ciężkich enduro. I właśnie jako skuter uniwersalny C 400 X sprawuje się najlepiej.

Na bogato

Nasza testówka była wyposażona w całą gamę wyposażenia dodatkowego, przez które C400X staje się wygodniejszy i praktyczniejszy. Na początek mamy pakiet Comfort zawierający podgrzewane manetki i siedzenie. Oczywiście latem nie byłem w stanie docenić tych dobrodziejstw, ale na jesienne jazdy jest to wyposażenie wręcz niezbędne. Cena 1676 zł nie szokuje.

Ale to nie wszystko – w testówce mamy także system bezkluczykowy (1304 zł), alarm (952 zł) oraz reflektor LED ze światłami do jazdy dziennej, który robi wrażenie za 932 zł. Najważniejszą zmianą względem wersji podstawowej jest jednak pakiet Connectivity – układ multimedialny z wielkim wyświetlaczem spotykany między innymi w R 1250GS. Do tego dobrze znane użytkownikom BMW „kółeczko” do zmian w menu zwane Multi-Controllerem. Za całość trzeba zapłacić 2544 zł. Układ zastępuje zupełnie klasyczne zegary montowane w podstawowej wersji. Ale nie jest to tylko wyświetlacz, lecz cały system multimedialny. Po skonfigurowaniu z  telefonem wyposażonym w odpowiednią aplikację i słuchawkami w kasku, mamy do dyspozycji zarządzanie połączeniami, nawigację oraz opcję słuchania muzyki. Do tego, już niezależnie od telefonu, otrzymujemy czytelnie przedstawione wszystkie ważne informacje o parametrach pracy pojazdu i zaawansowany komputer pokładowy.

Jedyne zastrzeżenie to smutny wygląd wyświetlacza w domyślnym ustawieniu. Wielki szary ekran, kilka danych na jego bokach i prędkość na samym środku. By zobaczyć obroty silnika, musimy już wejść w menu. Szkoda, że mając niemal nieograniczone możliwości, BMW nie zrobiło kilku opcji do wyboru – przecież tutaj tylko odpowiednim oprogramowaniem można by umożliwić wręcz indywidualne dostosowanie wyświetlacza do gustów użytkownika. To by była taka wisienka na torcie dla wielbicieli elektronicznych gadżetów.

Stylistyka górą

BMW C 400 X jest naprawdę porządnie wykonany – nic nie trzeszczy, nazwa BMW nie znalazła się na nim przypadkowo. Stosunkowo lekka i zwarta jak na „czterysetkę” sylwetka oznacza nie za wiele miejsca pod kanapą. Owszem, zmieścimy tam integralny kask, ale tylko na postoju. Umożliwia to rozkładana „podłoga” schowka, która jednak w czasie jazdy musi być złożona – przewieziemy kask, ale tylko nieduży typu jet. Na drobiazgi przewidziano także dwa niewielkie schowki mieszczące się przed kolanami. W sam raz na portfel, telefon i kilka innych bagaży z gatunku „drobnicy”. Komu mało miejsca na bagaż, może kupić jeden z dwóch kuferków centralnych o pojemności 29 lub 30 litrów.

Komfort

Pod względem miejsca za sterem, C400X to raczej kompaktowy skuter. Pozycja na nim jest typowo krzesełkowa, nie ma opcji wyprostowania stóp. Na szczęście miejsca na kolana jest pod dostatkiem nawet dla wysokich jeźdźców. Stopniowane siedzenie pasuje do stylu tego pojazdu – kanapa jest dość twarda i co najważniejsze, dobrze wyprofilowana. Nawet po dłuższej jeździe nie narzekałem na ból czterech liter, a trzymanie na zakrętach jest pewne.

Można stwierdzić, że pod względem komfortu i prowadzenia, C 400 X zestrojony jest dość sztywno. Dzięki temu oferuje sporą precyzję prowadzenia, nie nurkuje nadmiernie przy hamowaniu, nie pływa w zakrętach. A jednak inżynierom udało się zachować spory komfort. Nierówności są wyczuwalne, jednak zdecydowanie nie można powiedzieć, aby jazda C 400 X była niewygodna.

Pomimo niewielkiej owiewki i niskiej szybki, zaskakująco dobra okazuje się ochrona przed wiatrem. Podmuch powietrza trafia praktycznie tylko na kask i ramiona. Moje wrażenia potwierdziła dłuższa jazda w deszczu – miałem mokre tyko wspomniane miejsca. Duży plus za dopracowanie szczegółów aerodynamiki!

Wzór kultury

Silnik C 400X to jednocylindrowa jednostka o mocy 34 KM. Motor zaskakuje spokojną, cichą pracą, nawet przy wyższych obrotach. Bardzo mi się podobała charakterystyka przeniesienia napędu – sprzęgło załącza się delikatnie, BMW rusza już przy około 2500 obr/min. Potem do gry wchodzi przekładnia CVT, która płynnie, wraz ze wzrostem obrotów zmienia przełożenie. BMW C 400X nie jest jednym z tych skuterów, który jeździ z wyjącym silnikiem, na bezsensownie wysokich obrotach. Tutaj po prostu nie jest to potrzebne. W C400X udało się bardzo skutecznie uzyskać kompromis pomiędzy osiągami, a komfortem jazdy.

Potrafi zaskoczyć

Jak 34-konny silnik sprawuje się w praktyce? Do około 80 km/h jest lepiej niż dobrze. Po maksymalnym otwarciu przepustnicy BMW rusza jak wystrzelony z procy. Większość samochodów, a nawet zdziwieni motocykliści, nieco spóźniający się ze zmianą biegów, nie mają szans przy sprincie spod świateł. Nie raz przypominała o sobie kontrola trakcji!

Przy wyższych prędkościach skuter już trochę traci animusz, chociaż śmiało można traktować prędkość 130 km/h jako podróżną. Wigoru starcza jeszcze na dodatkowe 10 kilometrów, a potem mamy tylko powolne rozpędzanie, często uzależnione od terenu i kierunku wiatru. Ja osiągnąłem licznikowe 157 km/h i zupełnie nie byłem tym faktem zestresowany. BMW cały czas prowadzi się jak po sznurku, co w tej grupie pojazdów jest godne podkreślenia.

Skręca i hamuje

Stosunkowo sztywno zestrojone zawieszenie i dobrze dobrana geometria sprawiają, że również jazda po zakrętach to sama frajda. Można zapomnieć, że mamy do czynienia ze skuterem! Duży plus za wysoki przekrok – można się o niego oprzeć wewnętrzną, dolną częścią nóg i mieć kontrolę nad maszyną niemal tak dobrą jak w przypadku motocykla. A że nie wejdzie w tym miejscu wielka siatka z warzywami? Da się przeżyć – C 400 X nie ma być wołem roboczym do robienia zakupów.

BMW bardzo lekko zmienia kierunki, jeśli delikatny przeciwskręt połączymy z balansem ciała, otrzymujemy zwrotność niczym na lekkim, usportowionym nakedzie. W czasie jazdy zupełnie nie odczuwa się tych 204 kg w stanie gotowym do drogi. Powolne manewry między samochodami nie powinny sprawiać problemów nawet początkującym. Dość wysoka masa daje o sobie znać tylko w chwili zestawiania skutera z centralnej podstawki, czy przepychania w garażu.

W parze z dopracowanym podwoziem idą hamulce firmy Bybre, która jest pod-marką Brembo. Są one wydajne i dobrze dozowalne. Tylny wymaga trochę większego nacisku na klamkę, niż bardziej wrażliwy przód. W razie problemów do akcji wchodzi bardzo dyskretnie działający ABS. Do pełni szczęścia brakuje regulacji wysokości klamek, które są fabrycznie dostosowane do standardowych dłoni.

Pozostałą część testu, wady i zalety, podsumowanie, galerię zdjęć i dane techniczne znajdziecie na drugiej stronie!

Więcej w Motocykle, Sponsorowane, Testy Moto
Cafe racer o 3 twarzach: customowe BMW R80 od polskiego Eastern Spirit Garage

To był najtrudniejszy projekt w historii Eastern Spirit Garage. Ale efekt jest niesamowity. Zobaczcie i poznajcie szczegóły tego fantastycznego cafe...

Zamknij