Niebezpiecznym zachowaniem Romano Fenatiego w czasie GP San Marino żyje od września całe środowisko wyścigowe. Na włoskiego zawodnika, który przy ponad 200 km/h złapał za klamkę hamulca Stefano Manziego, spadły wtedy prawdziwe gromy. Błyskawicznie wyleciał ze swojej ekipy Marinelli Snipers, licencję cofnęła mu też włoska federacja wyścigowa. Najgorsze było jednak zerwanie przyszłorocznego kontraktu z powracającą do MotoGP MV Agustą, który mógł być dla Fenatiego trampoliną do wielkiej kariery.

Od całej sprawy minęło już sporo czasu i emocje zdążyły opaść. Fenati przeprosił rywala, który te przeprosiny przyjął. Włoska federacja pozytywnie rozpatrzyła odwołanie i skróciła zakaz startów do lutego 2018. Oznacza to, że Romano Fenati może zacząć kolejny sezon jako pełnoprawny zawodnik.

Co więcej, szefostwo MV Agusty, które pożegnało się z Włochem w bardzo ostrych słowach, zdaje się radykalnie zmieniać front. Okazuje się, że aktualnie jest zainteresowane ponowną umową z Fenatim. To jednak piekielnie zdolny zawodnik, a danie mu kolejnej szansy mogłoby nawet nieźle wyglądać pod względem PR-owym. Nie mówiąc o tym, że skorzystanie z jego umiejętności będzie teraz tańsze niż kiedykolwiek. Ostateczną decyzję teamu MV Agusta Forward poznamy już niedługo.

Więcej o motocyklach MV Agusta