Z jednej strony przeciwnicy motocykli napędzanych prądem się cieszą, bo powszechnie wiadomo, że odbiór i tej serii, jak i również FormłyE nie był najlepszy. Spowodowane to był przede wszystkim brakiem ryczących wydechów, przyprawiających widzów o ciarki na plecach. Natomiast zwolennicy elektrycznych wyścigów na dwóch kołach też czują niedosyt. Chociażby z czystej ciekawości chcieli by w końcu zobaczyć, jak wyglądają wyścigi. Co stało się tym razem? Kłęby dymu nad Austraickim Red Bull Ringiem nie zwiastowały nic dobrego. Okazało się, że przy stacji ładowania zapalił się motocykl Nikiego Tuuli, który został zapoczątkowany nawet małych wybuchem. Strażacy poradzili sobie z pożarem, a co ciekawe – na pożar motocykli elektrycznych mają specjalne środki i sposoby postępowania. Potem było to co zawsze oświadczenie Nicoulasa Gouberta, który poinformował wszystkich, że na ten moment weekend wyścigowy może się nie odbyć, ponieważ muszą sprawdzić co było przyczyną eksplozji. Całe szczęście tuż po godzinie 5 podano informację, że wszystko odbędzie się według harmonogramu. Niestety próżno szukać w tym oświadczeniu jakichkolwiek domysłów czy przyczyn pożaru. To już kolejny pożar w tej serii i nie wróży to nic dobrego, cóż – tak się kończą zabawy z prądem.

Więcej w MotoGP
MotoGP 2019: GP Austrii – harmonogram transmisji tv, co, gdzie, kiedy (na żywo)

Tak jak i my nie możecie przegapić najbliższej rundy MotoGP w Austrii? Jeżeli tak, to sprawdźcie gdzie można na żywo...

Zamknij