W trakcie naszych redakcyjnych wojaży trafiliśmy do boksu Parkalgar Honda, jednego z najbardziej obiecujących teamów w World Supersport. Dzięki przychylności i kontaktom naszych przyjaciół z Pirelli udało się nam podejrzeć, jak wygląda organizacja zespołu wyścigowego, jak pracują mechanicy i jak tak naprawdę wyglądają te „wielkie wyścigi” od kuchni.

Simon Says


Olaf Popanda: Uff, upalnie jest, a my mamy szansę schronić się w boksie jednego z najlepszych zespołów World Supersport na paddocku. Simon, ile osób tak naprawdę musi pracować na sukces całości przedsięwzięcia, jakiego się podjęliście?
Simon Buckmaster: Cóż, czy jedni z najlepszych, miło to słyszeć. Powiedzmy, że radzimy sobie wśród takich znakomitych ekip, jak Ten Kate czy Motocard Kawasaki. Ile osób pracuje w zespole? Aż muszę chwilę pomyśleć… Cóż… Zacznę od siebie, jestem szefem zespołu odpowiedzialnym za całokształt. Mamy dwóch szefów mechaników odpowiedzialnych za obsługę sprzętu naszych zawodników, Eugene i Miguela. Dodatkowo każdy z zawodników ma przypisanych swoich mechaników, którzy obsługują motocykle i jednocześnie sa odpowiedzialni za np. przygotowanie silników. Wśród naszej ekipy znajdziesz też inżyniera z Motec, odpowiedzialnego za elektronikę; wszystkie sprawy związane z programowaniem ECU, dataloggingiem czy wreszcie kontrolą trakcji spoczywają na jego głowie. Nie można zapomnieć o specu od PR-u, Jasonie McCleanie, bez którego to wszystko nie miałoby racji bytu i nie funkcjonowałoby tak zgrabnie. Ogólnie rzecz biorąc, doszliśmy do momentu, w którym mogę stwierdzić, że pracują u nas właściwi ludzie na właściwych stanowiskach i każdy robi dokładnie to, co do niego należy.

O.P.: A jak ma się w Waszym przypadku sprawa z zawieszeniami? Używacie produktów Ohlins. Wiem, że większość zespołów ma przypisanego technika, który zajmuje się strojeniem i serwisem tych elementów.
S.B.: Tak, dokładnie tak jest. Mamy umowę podpisaną bezpośrednio z Ohlins i od lat współpracuje z nami technik, który odpowiada za zawieszenia; jest na stałe przypisany do naszego zespołu. Używamy najlepszych z możliwych tylnych amortyzatorów oraz kompletnych wkładów przedniego zawieszenia, tzw. cartridge. Przy prawidłowym zestrojeniu działają wręcz perfekcyjnie.

O.P.: Macie więc wszystko, co najlepsze – zawieszenia, elektronikę, motocykle i mechaników. I wszyscy pracują na rzecz dwóch osób, Waszych zawodników.
S.B.: Tak to można w skrócie ująć. Wiemy, że możemy polegać na naszych ludziach i partnerach technicznych. Pracujemy razem od kilku lat i znamy się znakomicie, co pozwala nam na bezstresowe i w większości bezproblemowe działanie.

Więcej o motocyklach Honda