O strzelaninie informowaliśmy już wczoraj, a dzisiaj znamy szczegóły dotyczące całego zajścia. Na miejsce przyjechało około 200 motocyklistów, ale w strzelaninie czynny udział brało około 30 osób. Policja i FBI aresztowały 170 motocyklistów, za których wyznaczono kaucje w wysokości miliona dolarów. Restauracja w Waco została zamknięta, a wszystkie wydarzenia motocyklowe w sieci knajp Twin Peaks – odwołane. Pozostałe restauracje w Waco zamknęły drzwi na cztery spusty, kiedy tylko rozeszła się wieść o strzelaninie, ponieważ bały się, że ta może się rozprzestrzenić, kiedy wracający członkowie różnych gangów postanowią znowu coś skonsumować. W wyniku strzelaniny zginęło 9 osób, 18 zostało rannych i uszkodzono około 100 motocykli i 50 innych pojazdów.

Według informacji napływających z Teksasu można powiedzieć, że właściciele restauracji są pośrednio odpowiedzialni za całe zajście, ponieważ zignorowali ostrzeżenia policji. Teksańska Komisja ds. Napojów Alkoholowych zamknęła na tydzień restauracje Twin Peaks. Przy okazji centra handlowe, w których zlokalizowano knajpy również na wszelki wypadek postanowiły zakończyć niedzielną pracę wcześniej. Jeszcze kilka godzin po strzelaninie członkowie gangów pojawiali się w różnych miejscach stanu żeby się posilić i oczywiście większość „zapomniała” zapłacić rachunków, a specjalny oddział policji przyjeżdżał jak już było po wszystkim.

O co poszło w Teksasie? Początkowe doniesienia mówiły o kłótni o miejsce parkingowe. Telewizja Fox News ustaliła jednak, że wszystko zaczęło się od bójki w toalecie. Dla teksańskiej policji taki incydent nie jest nowością, ale za to wszystkich przeraziła skala zdarzenia. Na terenie Teksasu gangi zajmują się głównie przerzutem narkotyków przez granicę, przemytem ludzi i stręczycielstwem. Szacuje się, że w całych Stanach działa ponad 300 aktywnych gangów motocyklowych ze statusem „OMG” – „outlaw motorcycle gang” – czyli dosłownie „gangów wyjętych spod prawa”.

W niektórych krajach najbardziej uciążliwe ekipy są delegalizowane, a w Australii nawet wprowadzono prawo, które zabrania jazdy w grupie w barwach klubowych. Cierpią przez to również normalne kluby motocyklowe, które nie mają nic wspólnego z działalnością przestępczą. W Stanach Zjednoczonych takie gangi nie są delegalizowane, zamiast tego FBI na bieżąco monitoruje ich poczynania, ale nawet to nie jest w stanie powstrzymać niesfornych kamizelkowców.

Autor: Wojciech Grzesiak