Do zdarzenia doszło w czwartkowe popołudnie na terenie powiatu kłodzkiego. Znany rajdowiec został zatrzymany przez policję, która zauważyła pojazd poruszający się w ich opinii zdecydowanie za szybko. Pomiar na długim odcinku wykazał średnią prędkość 113 km mimo, że w tym miejscu obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h.

Kierowcę zatrzymano, stracił zgodnie z obowiązującymi przepisami prawo jazdy na trzy miesiące. Hołowczyc odmówił przyjęcia mandatu; w takiej sytuacji policjanci zobowiązani są do przekazania sprawy do sądu.

Jak sam zainteresowany skomentował na swoim facebookowym profilu: „Sytuacja w zasadzie banalna. Jedziemy sobie razem z Maćkiem Wisławskim do Polanicy na spotkanie z klientami pewnego dużego banku. Dojeżdżamy do Nowej Rudy, wspominając sobie nasze niegdysiejsze zwycięstwa odniesione tych okolicach. Jechaliśmy spokojnie, raczej nie szybciej niż 100 km/h” podaje. Następnie wspomniał o rozmowie z policjantami: „Być może zasłoniła nam go wymijana chwilę wcześniej ciężarówka albo po prostu zagadaliśmy się. Tak, czy owak nie jechaliśmy nadzwyczaj szybko, raczej relaksowo

Przypominamy, że to nie pierwsza styuacja, w której wybitny rajdowiec ma problemy z ograniczeniami prędkości. W 2013 roku na krajowej siódemce został zatrzymany za przekroczenie dozwolonej prędkości o 114 km/h.

Źródło: tvn24.pl