Powodem były regulacje Unii Europejskiej oraz podejrzane, możliwie trujące związki zawarte w owiewkach i plastikach…

Na wstępie zaznaczamy, że podejrzenia okazały się niesłuszne, sprawa się rozeszła, problemu rzeczywiście nie ma. Dlatego całą tę historię należy potraktować jako ciekawostkę.

7 lipca

Europejski oddział Kawasaki rozesłał do wszystkich swoich dealerów w Unii Europejskiej wewnętrzny rozkaz całkowitego wstrzymania sprzedaży od godziny 00:00 dnia 7 lipca. Zakaz sprzedaży dotyczył motocykli, skuterów, skuterów wodnych, quadów i wszelkich innych pojazdów. Sprzedawane mogły być akcesoria niezawierające tworzyw sztucznych. Obawy dotyczyły wszystkiego, co posiadało elementy plastikowe.

Powodem trudnej decyzji było rozporządzenie Komisji Europejskiej 2018/2005, w sprawie rejestracji, oceny, udzielania zezwoleń i stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów (REACH) w odniesieniu do ftalanu bis (2-etyloheksylu) (DEHP), ftalanu dibutylu (DBP), ftalanu benzylu butylu (BBP) oraz ftalanu diizobutylu (DIBP). Dokument, także po polsku, przeczytacie tutaj.

Wspomniane rozporządzenie podpisane zostało 17 grudnia 2018 roku, a wraz z dniem 7 lipca 2020 roku zakazywało sprzedaż towarów zawierających niebezpieczne związki tworzyw sztucznych.

Nie tłumacząc zbyt wiele, obawiając się o obecność ftalanów w elementach plastikowych swoich pojazdów (jak chociażby owiewki i elementy nadwozia), Kawasaki wstrzymało sprzedaż.

8 lipca

Po upływie około półtora dnia, Kawasaki ustaliło, że ich produkty nie zawierają niebezpiecznych związków, a więc firmie nie grożą wysokie kary, a społeczeństwu nie grozi zatrucie. Wewnętrzne zalecenie o wznowieniu sprzedaży trafiło do salonów przed południem dnia 8 lipca 2020 roku. Zarząd, wszystkie europejskie salony i klienci odetchnęli z ulgą.

O całej sprawie nie przeczytacie na stronie głównej Kawasaki (ani w wielu innych miejscach), bo rzeczywiście nie ma się czym chwalić. Po wszystkim Frank Zoontjes, manager PR & Marketingu w Kawasaki Motor Europe, zaraportował krótko:

“Rzeczywiście wstrzymaliśmy sprzedaż na jeden dzień, aby upewnić się, że spełniamy wszystkie europejskie normy. Nasze produkty są zgodne z normami, a więc sprzedaż została już wznowiona.

Kawasaki Heavy Industries pracuje według wyjątkowo rygorystycznych norm jakościowych (w końcu budujemy także m.in. statki powietrzne). Dlatego takie sprawy są dla nas standardowymi procedurami.”

Nic się nie stało, ale ktoś wyleci

Krótko mówiąc, sprawa może rozejść się po kościach. Ktoś najwyraźniej zapomniał zweryfikować lub powiadomić, że produkty Kawasaki są zgodnie z rozporządzeniem REACH. Ktoś czegoś nie dopatrzył, a to kosztowało Kawasaki trochę zamieszania i stresu. Obawiamy się, że ten ktoś właśnie stracił pracę.

Więcej w Newsy, Z Kraju, Ze świata
Zabrze: motocyklem jechał za szybko, bez kategorii A, pod wpływem, bez przeglądu

Kilka różnych czynników złożyło się na to, że tego motocyklistę można spokojnie nazwać "nieodpowiedzialnym". Ale...

Zamknij