Co więcej okazuje się, że motocykliści posiadają lepszą wiedzę na temat zjawisk zachodzących podczas codziennego przemieszczania się. 60% prowadzących jednoślady w Anglii wie, że bezpieczny dystans, aby zatrzymać maszynę z prędkości  50 km/h to około 45 metrów. Dla porównania tylko 34% kierowców samochodów jest tego świadoma.
 
Naukowcy wyliczyli też, że średni czas przejazdu z Guilford do Londynu wynosi 74 minuty pociągiem i 53 na motocyklu. Oznacza to, że w skali miesiąca wyspiarze są w stanie zaoszczędzić 7h, które bezproduktywnie poświęcają na przemieszczanie się!  
 
Ekologia 
 
O 6 do10% mogłaby zmniejszyć się całkowita emisja spalin do atmosfery, gdyby wszystkie czterokołowe puszki zostały zastąpione przez jednoślady.
 
Ekonomia 
 
I teraz najlepsze. Uliczne wyścigi TT organizowane od 100 lat na na wyspie Man zgromadziły w ostatnim roku 368 tysięcy kibiców, a dodatkowe 8 milionów fanów zasiadło przed telewizorami, by śledzić 310 godzin transmisji telewizyjnej z rywalizacji!
 
Przemysł motocyklowy w Anglii zatrudnia 58 tysięcy ludzi, którzy generują rocznie 5,3 miliarda funtów przychodu dla branży! Mało? 
 
Czynnik ludzki 
 
Anglicy ponadto reklamują przemieszczanie się motocyklem jako sprawę socjalną, stwarzająca możliwość spotkania na drodze, takich osobowości jak: David Beckham, Brad Pitt czy Ryan Gosling, którzy też jeżdżą na jednośladach. 
 
Co prawda w Polsce nie jest tak różowo i spotkamy co najwyżej Jarosława Wałęsę, bądź Kamila Durczoka – którego notowania obecnie nie są najwyższe – ale jest to też jakiś argument za.
 
I najlepsze ze wszystkiego, o czym każdy z Was już i tak wie 
 
Poziom szczęścia wśród motocyklistów jest znacznie wyższy niż u pozostałych uczestników ruchu ulicznego. Dodatkowo kierowcy jednośladów mogą wykorzystać zaoszczędzony czas na przyjemności… bądź jazdę motocyklem. 
 
Macie jakieś dodatkowe pomysły, które dowodzą, że najlepiej być motocyklistą?