Na pewno słyszeliście o kuli śmierci. Dotychczas jeżdżący w niej motocykliści używali lekkich, zmodyfikowanych maszyn offroadowych. Chłopcy z teamu Quick Fix Harley Davidson Mildura zrobili to samo, ale na Harleyu.

Ekipa znana jest z wykonania pierwszego na świecie backflipa na Harleyu. Sukces nie ostudził zapału chłopaków, by pokazać w jaki jeszcze sposób można spożytkować amerykański motocykl. Kula śmierci to z kolei  rodzaj beczki śmierci, tyle że całkowicie zamkniętej i, jak sama nazwa wskazuje, kulistej. Używając Harley Davidsona Sportstera, członek teamu, Phillip Jones, wjechał do kuli śmierci i po kilku próbach udało mu się rozpędzić motocykl i dłuższą chwilę jeździć po metalowym wnętrzu nierzadko głową w dół. Od samego patrzenia może się zrobić niedobrze, a Jones wyjechał o własnych siłach.

Okazuje się, że nie tylko crossowe motocykle mogą służyć do podniebnych akrobacji. Cięższy wcale nie oznacza gorszy. Ciekawe co teraz wymyślą chłopaki z Quick Fix Harley Davidson Mildura. Travis Pastrana powinien mieć się chyba na baczności.