Zaczęło się od tego, że motocyklista przecisnął się na pole position pod sygnalizator, co wkurzyło kierowcę samochodu. Ten uderzył go w kask, a następnie popchnął jego dziewczynę. Motocyklista szybko spacyfikował napastnika. Nie jesteśmy specjalistami, ale po samym wzroku kierowcy i oczywiście po jego późniejszym zachowaniu i sposobie mówienia widać, że albo nie jest w pełni poczytalny, albo jest pod wpływem środków odurzających. Z opisu filmu wynika, że napastnik złamał nadgarstek po uderzeniu w kask.

Autor: Wojciech Grzesiak