Filmy, w których motocykliści grają główne role, z reguły są sprowadzone do tego, że ma być szybko, kolorowo i z ładnymi dziewczynami. Koreańczycy stworzyli jednak nową jakość.

Quick’ – megaprodukcja koreańskiej kinematografii to film przeznaczony dla widowni, która od filmu oczekuje po pierwsze motocykli, pościgów i wybuchów, a po drugie, braku wszelkiej logiki i sensu. Fabuła w skrócie przedstawia się następująco: Ki-su zarabia na życie jako kurier motocyklowy. Jego dawny kolega Myung-Sik jest gliniarzem, a była dziewczyna Ah-rom gwiazdą muzyki pop. Jedna z przesyłek dostarczona do klienta wysadza w powietrze cały budynek, po czym podwożący Ah-rom Ki-su otrzymuje telefon, że kolejny ładunek ukryto w jego kasku, który akurat ma na głowie jego śpiewający plecaczek. Ultimatum jest proste – Ki-su ma dostarczyć przesyłki do miejsca przeznaczenia w wyznaczonym limicie czasowym. Jeśli mu się nie uda, siedząca za nim Ah-rom zostanie wysadzona w powietrze, a wraz z nią wszystko w promieniu kilkuset metrów. Rycerski Ki-su postanawia nie dopuścić do tego, by piosenkarka straciła głowę, nawet za cenę kolejnego mandatu. I tak zaczyna się wyścig z czasem.

 

Smaczku całej gonitwie dodaje fakt, że dawny kolega Ki-su, obecny policjant ruchu drogowego, także dostaje ultimatum (choć nikt nie grozi mu dekapitacją) – ma dorwać niepokornego motocyklistę, który psuje statystki swoimi wyczynami. Niestety, Myung-Sik nie dysponuje tak szybkim, jak Ki-su, BMW S1000RR, więc prosi o pomoc znajomych (wyglądających na zorganizowaną grupę o charakterze przestępczym) skuterzystów. Plus za wybuchające autobusy, samochody i budynki, pościgi, korki i dużo okrzyków koreańskiej piosenkarki.

Jednym słowem rozbrajająco bezsensowne. W sam raz na poniedziałkowy poranek. Jeśli będziecie w Azji, przywieźcie kopię na DVD i podrzućcie nam do redakcji. Produkcja ma mieć swoją premierę w czwartek, 2 lutego, w Seulu.