W dobie ciągłych problemów z paliwem, drożejącej benzyny i kryzysu naftowego, Gratzle postanowił spróbować napędzać swój motocykl łatwopalną mieszanką alkoholową. Przerobił silnik swojego Harley’a Davidsona tak, by mógł działać na tym rodzaju paliwa. I odniósł sukces. Praca zajęła mu trzy miesiące i teraz może wlewać do baku zarówno benzynę, jak i alkohol. „Mam nadzieję, że niedługo będę w stanie produkować własne paliwo alkoholowe.” – mówi dumny konstruktor – „Jest ono dużo tańsze od tradycyjnego i właściwie każdy może je wytworzyć w domu”. Zdaniem Gratzle’a w latach 20. i 30. ludzie używali tego rodzaju paliwa, gdyż było ono nie tylko tańsze, ale i łatwiej dostępne od benzyny. Czasy współczesne dają nieporównywalnie większe możliwości taniego i szybkiego wytworu paliwa na bazie alkoholu, które zawsze będzie tańsze od tradycyjnego ekwiwalentu.
Ciekawe tylko, co na to koncerny paliwowe…