Uszkodzenia powstałe na parkingach to niestety codzienność. Zarysowane lub wgniecione drzwi auta, a w przypadku motocykli uszkodzone lusterka, połamane plastiki lub wręcz przewrócona maszyna. Do tej pory nie wszystkie kwestie dotyczące odpowiedzialności za tego typu zdarzenia były jasne. Ostatni wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE uporządkował jedną z nich – kto płaci za szkody wyrządzone przez pasażera zatrzymanego pojazdu?

Rozważana przez Trybunał sprawa zdarzyła się na Łotwie. Banalny przypadek – na parkingu pod hipermarketem pasażer auta, opuszczający je tylnymi drzwiami, uszkodził sąsiedni pojazd. Spisano oświadczenie, które jednoznacznie wskazywało sprawcę zdarzenia. Właściciel uszkodzonego pojazdu wystąpił o odszkodowanie do swojego ubezpieczyciela, u którego miał polisę AC. Towarzystwo wypłaciło żądaną kwotę, zwróciło się jednak o jej zwrot do firmy, w której obowiązkowe ubezpieczenie OC miał wykupione kierowca auta, z którego wysiadał pasażer.

Obie firmy nie doszły do porozumienia, nie pomógł także łotewski Sąd Najwyższy. Sprawę skierowano więc do instytucji unijnej – Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Ten 15 listopada orzekł, że otwieranie drzwi zatrzymanego pojazdu z wyłączonym silnikiem wciąż podlega pod pojęcie “ruchu pojazdów”, jest bowiem częścią użytkowania go zgodnie z jego funkcją.

Zwrócono również uwagę, że przy określaniu sprawstwa wypadku nie ma znaczenia, czy spowodowała go osoba, na którą nie jest wystawiona polisa. Ważne, że był to jeden z pasażerów ubezpieczonego auta.

Wyrok unijnego trybunału obowiązuje także u nas, będzie więc łatwiej dochodzić swoich praw, gdy ktoś uszkodzi na parkingu naszą maszynę. Z drugiej strony pilnujmy własnych plecaczków – zbyt energiczne przekładanie nogi może się nie opłacać.

Źródło: Rzeczpospolita