Aprilia Tuareg 660 to nowy motocykl typu adventure w średniej klasie pojemnościowej i średniej kategorii wagowej. Jednocześnie to bezpośredni i najgroźniejszy konkurent Yamahy Tenere 700. Zapraszamy do testu!

zdjęcia: Tomasz „Tomazi” Parzychowski
video: Tomasz „Trzeci” Trzeciak

Nowa Aprilia Tuareg 660 to powrót Włochów do klasy motocykli, w której od pewnego czasu nie mieli żadnego reprezentanta. Dopiero nowy silnik (wykorzystany też w modelach RS 660 oraz Tuono 660) pozwolił na zaistnienie w kategorii średniej wielkości maszyn typu adventure.

Jednocześnie Aprilia prezentując nowego Tuarega 660 zrobiła dokładnie to, czego już od dłuższego czasu motocykliści nie mogli się doprosić od Hondy… Lżejsza, mniejsza, zwinniejsza Africa Twin, następca Transalpa 650? Nie, taki motocykl wciąż nie powstał. Powstał za to Tuareg 660, którego dla was testujemy!

Materiał filmowy z pierwszych jazd wraz z recenzją Tuarega znajdziecie poniżej. Dla zwolenników tradycyjnej, pisanej formy testu, ciąg dalszy materiału pod filmem.

Testy nowej Aprilii Tuareg 660 połączyliśmy z udziałem w Warszawskim Rajdzie Turystycznym. Startując spod House of Moto na warszawskim Tarchominie wyruszyliśmy w podróż po rozległych, nadwiślańskich polach i szutrach. Wielu Warszawiaków wciąż nie ma pojęcia, jak znakomite tereny do jazdy tego rodzaju motocyklem można znaleźć tuż za granicami miasta, a niekiedy nawet jeszcze w jego administracyjnych granicach!

Tuareg 660 – ile waży?

Aprilia Tuareg 660 w stanie gotowym do jazdy, z płynami, waży dokładnie 204 kg. Dołożono wszelkich starań, aby tę masę maksymalnie scentralizować. Nawet zbiornik paliwa ma tutaj mocno pionowe położenie i charakterystyczny kształt. Konstrukcję oparto na stalowej ramie z przyspawaną ramą pomocniczą. Silnik zamontowano do ramy aż w sześciu punktach.

Tuareg 660 toczy się na aluminiowych kołach o średnicy 21 cali z przodu i 18 cali z tyłu. Konstrukcja obręczy pozwala na użycie opon bezdętkowych.

Aprilia Tuareg 660 – ile ma mocy?

Włosi stworzyli nowy, dwucylindrowy, rzędowy silnik 660 cm3 żeby podbijać średnią kategorię pojemnościową w różnych klasach motocykli. I tak na bazie tego silnika powstał zgrabny naked – Tuono 660, sportowa Aprilia RS 660 i w końcu testowany przez nas Tuareg 660.

Oczywiście, choć bazowo to ta sama jednostka, silniki w tych trzech modelach nieco się od siebie różnią. Są inaczej zestrojone, oferują inny przebieg krzywych oddawania mocy i momentu oraz inne wartości maksymalne tych parametrów. Nie trzeba również nadludzkiej spostrzegawczości, aby zaobserwować różnice w generowanym przez układ wydechowy dźwięku.

Ile mocy generuje dwucylindrowa jednostka w Tuaregu 660? Mamy tu okrągłe 80 KM oraz 70 Nm momentu. Mało, czy dużo? Kwestia oczekiwań i zastosowań motocykla. W przypadku długich autostradowych przelotów z wysokimi prędkościami, deficyt mocy będzie zauważalny. W przypadku użytku miejskiego, w lekkim terenie, czy na krótkich dystansach, oferowane osiągi powinny być w zupełności wystarczające.

Tuareg 660 – wrażenia z jazdy

W terenie wiedziałem co jest grane już po pierwszej minucie jazdy… Szybkie obrócenie motocykla o 180 stopni „na nodze”, wyjście z zakrętu kontrolowanym power slidem, dynamiczny przejazd po kamieniach i wszystko było jasne! Od samego startu banan na twarzy i czysta przyjemność z jazdy. Od samego początku czuć, że masa własna oraz gabaryty porównywalne z Tenere 700, a nie np. z Africą Twin. Lekkość, zwinność, poręczność, oto kluczowe cechy tego sprzętu.

Oczywiście, wciąż mówimy o motocyklu który waży trochę powyżej 200 kg, a nie lekkim crossie. To chyba jasne. Jednak w kategorii maszyn, na których komfortowo można przemieszczać się z pasażerem i bagażami w trasie z prędkością przelotową na poziomie 130 km/h, potencjał do jazdy w terenie jest tu na naprawdę wysokim poziomie.

Teoretycznie można pojechać Tuaregiem również 160-180 km/h, a nawet jeszcze szybciej. W praktyce dwucylindrowy silnik o pojemności 660 cm3 przy takich prędkościach zaczyna się już trochę męczyć. Na pewno nic złego mu się nie stanie od szybkiej jazdy, ale nie o to chodzi. Po prostu wysokie obroty nie służą ani komfortowi, ani przyjemności z jazdy. W dodatku ochrona przed wiatrem przy wyższych prędkościach przestaje działać.

Centralizacja masy jest rzeczywiście zauważalna. Do tego w pełni regulowane zawieszenie, które robi znakomitą robotę, zapewnia świetne wyczucie motocykla i pełną kontrolę. Poważniejsze wnioski należałoby wyciągać dopiero po bezpośrednich testach porównawczych, ale upraszczając temat już teraz mogę powiedzieć, że zawieszenie Tuarega ma wyraźną przewagę nad tym, co oferuje Tenere 700.

W parze ze świetnym zawieszeniem idzie bardzo przyjemna pozycja za kierownicą. Zarówno na siedząco, jak również na stojąco. Siedzenie zachodzi wysoko na zbiornik paliwa. Stojąc na podnóżkach dobrze czujemy motocykl między nogami, mamy też sporo przestrzeni do pracy ciałem, możemy mocno zbliżyć się do kierownicy.

Aprilia Tuareg 660 – oddawania mocy, dźwięk

Silnik nie jest demonem mocy, ale jego charakter świetnie sprawdza się zarówno w mieście, jak i podczas pokonywania bezdroży. Moc jest oddawania w sposób przewidywalny, bez wyraźnego przyrostu w średnim czy górnym zakresie.

Tuareg 660 brzmi nieźle, choć mógłby jeszcze lepiej. Przydałoby się bardziej rasowe burczenie przy odkręcaniu roll-gazu na niskich obrotach. Takie charakterystyczne burczenie występuje w Tenere 700 już na seryjnym wydechu, tutaj trzeba by pewnie pokombinować z akcesoryjnym.

Aprilia Tuareg 660 – elektronika

Tym, co daje Tuaregowi bardzo wyraźną przewagę nad Tenere 700, jest oczywiście rozbudowany pakiet elektroniki. Są tutaj zmienne tryby jazdy, regulacja siły hamowania silnikiem, regulowana i oczywiście wyłączalna kontrola trakcji. Jest również tempomat i duży kolorowy wyświetlacz pomagający nad tym wszystkim zapanować.

Quickshifter działający w górę i w dół również może być, ale za niego trzeba już dopłacić. I w mojej ocenie zdecydowanie jest to element wyposażenia akcesoryjnego, za który warto dopłacić.

Sam system kontroli trakcji skutecznie dba o nasze bezpieczeństwo i stoi dzielnie na straży przyczepności. Tutaj trzeba jednak dodać, że nie jest to kontrola trakcji na poziomie oferowanym np. przez KTMa 890 Adventure (tam na odpowiednich ustawieniach można hasać z kontrolą trakcji w terenie, jeździć po piachu i wychodzić z zakrętów kontrolowanymi przez elektronikę slajdami). W przypadku Tuarega 660 system kontroli trakcji działa sprawnie, ale do ostrzejszej jazdy w terenie trzeba go po prostu dezaktywować.

Chciałbym jeszcze podkreślić, że kontrolę trakcji możemy włączać i wyłączać nawet podczas jazdy, nie trzeba się do tego zatrzymywać. W dodatku ustawienia zostają zapamiętane nawet po zgaszeniu i ponownym uruchomieniu silnika.

Konkurencja Aprilii Tuareg 660?

Wszyscy od początku mówili że nowa Aprilia Tuareg 660 będzie najpoważniejszym rywalem Tenere 700. Ale czy rzeczywiście to taki bezpośredni konkurent? Patrząc na listę wyposażenia można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z dwoma różnymi światami. Pod względem wyposażenia i zaawansowania technicznego Aprilii Tuareg 660 bliżej do Hondy Africa Twin. Pod względem kategorii wagowej i pojemnościowej głównym konkurentem jest Tenere 700, to jasne.

Oczywiście, można po prostu wyłączyć całą elektronikę w Tuaregu i porównać wyłącznie właściwości jezdne tych dwóch maszyn. Gdybym dziś miał obstawiać takie starcie, bez wahania postawiłbym każde pieniądze na Tuarega.

Szukając konkurentów dla Tuarega 660 nagle zdałem sobie sprawę, jak wiele jest jeszcze do zrobienia w tej klasie motocykli. Chcąc zorganizować porównanie kilku modeli, miałbym naprawdę poważny problem ze znalezieniem rywali. Czy i kiedy nastąpi przebudzenie innych producentów? Nie mam bladego pojęcia. Ptaszki ciągle coś ćwierkają, ale na razie niewiele z tego wynika.

Dla kogo Aprilia Tuareg 660?

Jeśli chcesz motocykla lepiej wyposażonego, bardziej zaawansowanego niż Tenere 700, ale jednocześnie lżejszego, zwinniejszego i kosztującego mniej niż Honda Africa Twin, Aprilia Tuareg 660 może być motocyklem dla ciebie.

Do miasta, na wycieczkę w lekki teren, na dłuższą wyprawę po drogach i bezdrożach. Oby tylko unikać dłuższej jazdy po autostradach, bo to jedyne środowisko, w którym Tuareg nie do końca potrafi się odnaleźć.


Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany