W połowie lat dziewięćdziesiątych świat motocyklowy ogarnęło szaleństwo na punkcie streetfighterów. Użytkownicy spostrzegli, że motocykl sportowy uszkodzony w czasie kolizji po zdjęciu połamanych plastików nabiera nowego, agresywnego charakteru. Wystarczy założyć szeroką kierownicę, zmodyfikować przełożenie, dobrze skoordynować ruchy manetką, sprzęgłem i dźwignią hamulca, żeby zostawiać za sobą mnóstwo spalonej gumy albo terroryzować społeczeństwo, poruszając się na dowolnym z zamontowanych fabrycznie kół. Oczywiście szybko pojawiły się fabryczne konstrukcje naśladujące agresywny klimat, ale raczej nie podbiły serc miłośników „ulicznych wojowników”.

 

W ciągu kilku kolejnych lat, jeźdźcy ekstremalni wprowadzili mnóstwo nowych tricków, jakby naturalnie ewoluując bardziej w stronę umiejętności technicznych niż ulicznej agresji. W ich motocyklach, w przeciwieństwie do streetfighterów, zastosowano dużo więcej modyfikacji technicznych, szczególnie tych ułatwiających jazdę ekstremalną i minimalizujących ryzyko zgruzowania motocykla już przy pierwszej glebie. Dlatego też bardzo zainteresowała nas Yamaha MT-07 Moto Cage, która według producenta, została zainspirowana klimatami stuntowymi. Postanowiliśmy zatem sprawdzić jej możliwości.

Gwiazda Facebooka czy rasowy Stunt Pies?

Yamahę MT-07 testowaliśmy w zeszłym roku.

 

Zobacz: Yamaha MT-07 – Młody Wilk

 

Pod względem przydatności na co dzień i właściwości jezdnych, kopiuj/wklej ówczesnego testu w zasadzie wyczerpie temat. Skoncentrujmy się więc na różnicach i „stuntowej inspiracji” testowanego motocykla.


Czym różni się Moto Cage od zwykłej MT-07? Przede wszystkim designem. Otrzymała handbary, akcesoryjne klamki sprzęgła i hamulca oraz efektowne, dynamiczne lakierowanie, nawiasem mówiąc, bardzo wpadające w oko i podobające się żywym organizmom, zwanym dalej płcią piękną. Z obydwu stron jednostki napędowej zamontowano dodatkowe orurowanie wspomagane niewielkimi crash padami, do złudzenia przypominające stuntową „klatkę na silnik”.

 

Yamaha MT-07 Moto Cage  Yamaha MT-07 Moto Cage  Yamaha MT-07 Moto Cage


Tylne siedzenie, zamiast ze skóry, dermy czy skaju, wykonano z gumy, która w czasie power-wheelie zapobiegnie zsuwaniu się pasażerki. Ale jest też druga strona medalu: zmieniając pokrycie siedzenia, zrezygnowano jednocześnie z haczyków na pająka czy torbę podróżną (tylko czy ktoś kupiłby ten motocykl z myślą o turystyce?).


Najbardziej zewnętrzne krawędzie baku i zadupka chronione są przez gumowe nakładki, chłodnicę zabezpieczono metalowymi osłonami, a pod silnikiem znajdziemy dodatkowe elementy stylistyczne będące czymś pomiędzy minipługiem a osłoną kolektorów. Przyznaję, Yamaha MT-07 Moto Cage wygląda jak rasowy motocykl do stuntu. Ale czy nim jest? Spróbujmy przeprowadzić czysto teoretyczną analizę.

Hamulce

Sprawiają wrażenie solidnych i skutecznych. Ich rodowód to sportowe motocykle z drugiej połowy lat 90. W obecnych czasach, w porównaniu z radialnymi, uznamy je co najwyżej za akceptowalne. Nie są ani arcyskuteczne, ani arcydozowalne, natomiast do uzyskiwanych opóźnień nie możemy mieć zastrzeżeń. Ukłonem w stronę jeźdźców ekstremalnych będzie możliwość zamówienia wersji bez ABS.

 

Yamaha MT-07 Moto Cage  Yamaha MT-07 Moto Cage


Niestety, Yamaha wyposaża Moto Cage’a w gumowe przewody hamulcowe. To w najlepszym wypadku oszczędność kilkuset gramów; a cierpi na tym dozowalność i wyczucie granicy zablokowania przedniego koła. Z tyłu nie przewidziano mocowania na fabryczny hand-brake, co profesjonalistom ograniczy możliwość wykonywania cyrkli czy kontrolowanych, wolnych gum.

 

Czytaj dalej na następnej stronie>>>

 

 

Nadwozie

Yamaha MT-07 Moto CageTak jak wspomniałem, na zbiorniku zamocowano dodatkowe odbojniki, podobnie jak na skrajnych krawędziach plastików tyłu, a silnik chroniony jest przez klatkę. Niestety, próbowaliśmy na postoju położyć motocykl na boku. Okazało się, że pierwszym elementem wchodzącym w kontakt z podłożem jest nie, jak w konstrukcjach stuntowych, klatka czy kierownica, lecz sety i podnóżki.


Bak, a ściślej jego osłona, została wykonana z tworzyw sztucznych, co ogranicza zastosowanie do jazdy ekstremalnej z dwóch powodów: po pierwsze pęknie po pierwszej glebie, a po drugie nie widzę możliwości „wklepania go” pod high-chair (czyli sztuczkę polegającą na siedzeniu na baku z nogami przełożonymi przez kierownicę w czasie jazdy na gumie). No, chyba że popracujemy nad nim z opalarką, o ile zastosowane tworzywo jest wystarczająco termoplastyczne.


Omawiając nadwozie, chciałbym skoncentrować się jeszcze na dwóch detalach: handbarach i klatce bezpieczeństwa. Handbary są według mnie zbyt małe, żebyśmy zmieścili pod nimi dodatkową pompę z dźwignią do handbrake’a, aczkolwiek ochronią klamki przed złamaniem w czasie gleby.


Klatka dla odmiany ma dwie duże zalety: nie utrudnia poruszania się w korkach oraz głębokich złożeń w zakręcie. Niestety, ma także wady:  nie jest pierwszym punktem podparcia w czasie gleby, dlatego najprawdopodobniej nie uchroni nam ani setów, ani dekli silnika i to mimo dodatkowych crashpadów.

Silnik

To dwucylindrowa rzędówka z przesuniętymi względem siebie płaszczyznami wykorbień wału korbowego. W efekcie kolejność zapłonów, jak i charakterystyka bardziej przypomina v-dwójkę niż tradycyjnego twina. Wprawdzie nie generuje miliona koni mechanicznych i niutonometrów, ale ewentualne niedostatki tych parametrów możemy skorygować przełożeniem. Sam sposób oddawania mocy jest płynny, z wyraźnym przyrostem momentu obrotowego na przełomie niskiego i średniego zakresu prędkości obrotowej. Yamaha MT-07 Moto Cage chętnie „idzie” na gumę z gazu, a profesjonalni stunterzy z pewnością utrzymają ten stan przez kilka kolejnych biegów.

 

Yamaha MT-07 Moto Cage  Yamaha MT-07 Moto Cage


Nie będziemy dywagować, czy przebieg krzywych mocy i momentu jest prawidłowy do stuntu: zawodowcy z powodzeniem ujeżdżali zbliżone koncepcyjnie Suzuki SV650 czy Kawasaki ER6.


Od strony technicznej bardziej interesujące jest, czy długie gumy nie będą zabójstwem dla panewek i czy układ smarowania jest do tego przystosowany. Fabryczna przegroda miski olejowej byłaby mile widziana.

naszym zdaniem

Czy to jednak oznacza, że MT-07 Moto Cage ma niewiele wspólnego z profesjonalnymi, stuntowymi konstrukcjami? Pamiętajmy, że obecnie na rynku mamy fabryczne scramblery, które w lekkim terenie nie dają rady; turystyczne enduro, czasami zbyt delikatne na gorsze, asfaltowe drogi, czy cafe-racery, których zawieszenia, ramy lub silniki byłyby przeciętne nawet jak na początek lat siedemdziesiątych. Dlatego też określenie tego motocykla przez producenta, jako inspirowanego konstrukcjami stuntowymi, nie zaś de facto przeznaczonego do stuntu, trafia w sedno.


Yamaha MT-07 Moto Cage mocno odświeżyła rynek motocyklowy, a styliści w prosty sposób z interesującego nakeda zrobili coś jeszcze bardziej ciekawego, nieszablonowego i zapadającego w podświadomość. Nie każdy musi być stunterem, żeby poruszać się motocyklem wyglądającym agresywnie. Zapewne wielu klientów bardziej interesuje nieco offowy (w sensie sprzeczności z praworządnym społeczeństwem) design niż predyspozycje motocykla do wolnej gumy. Na Moto Cage’u wystarczy znać podstawowe sztuczki typu wheelie, stoppie czy burn-out, żeby wyglądać bardziej rasowo niż wielu profesjonalistów.


Najważniejsze jednak, że wraz z zakupem, nadal otrzymujemy pełnowartościową, pozbawioną większych wad pod względem praktycznym, funkcjonalną Yamahę MT07.

 

Yamaha MT-07 Moto Cage


Skoro poruszamy temat ceny: wersja z ABS kosztuje 29 500zł, zwykła 27 500zł. Naszym zdaniem to kwota adekwatna do jakości wykonania, efektownego, młodzieżowego wyglądu czy świeżości oferty.


A tak swoją drogą, czy znacie jakiś fabryczny pojazd nadający się do całkowicie profesjonalnego, branżowego zastosowania bez konieczności wymiany lub przeróbek podzespołów? Naszym zdaniem doświadczony stunter i tak wykona na Moto Cage’u dużo więcej trików niż amator na profesjonalnie przygotowanym motocyklu.

 

ZALETY WADY

-efektowny design,

-cena adekwatna do niszowej stylistyki,

-dużo bardziej praktyczny, niż wynikałoby to z „przeznaczenia”,

-ciekawe, nieszablonowe dodatki.

-klatka na silnik niezapewniająca należytej ochrony,

-gumowe przewody hamulcowe, nieadekwatne do „przeznaczenia” motocykla,

-motocykl tylko stylistycznie przeznaczony do stuntu.

 

Więcej w Testy Moto
BMW S 1000RR vs Yamaha YZF-R1: Starcie tytanów

To prawdziwe starcie tytanów. BMW S 1000RR w momencie pojawienia się na rynku zdetronizowało konkurencję. Czy Yamaha YZF-R1 jest gotowa,...

Zamknij