Władze australijskiego stanu Nowa Południowa Walia rozważają właśnie usunięcie tabliczek i znaków ostrzegajacych przed kontrolą radarową.

W raporcie na temat bezpieczeństwa drogowego zauważono, że przy fotoradarach kierowcy rzeczywiście zwalniają. Jednak wiedząc, że w żadnym innym miejscu kontrola drogowa nie odbywa się, kierowcy przyspieszają i wciąż jeżdżą niebezpieczenie. Z tego powodu, chociażby w Polsce, stosuje się kontrole kaskadowe – aby nauczyć kierowców nieprzyspieszania po kontroli radarowej. Rząd Nowej Południowej Walii rozważa więc usunięcie tabliczek informujących o fotoradarach. Jeżeli kierowca nie będzie wiedział, gdzie może spodziewać się kontroli, ryzyko związane z przekraczeniem prędkości widniało będzie nieustannie.

     Andrew Constance, minister transportu i dróg publicznych skomentował: “Ludzie muszą zrozumieć, że jadąc niezgodnie z przepisami, mogą zostać złapani w każdym momencie i w dowolnym miejscu sieci drogowej.”

Ze znaków informujących o fotoradarach zrezygnował już stan Victoria z miastem Melbourne. Jest to stan o najwyższej gęstości zaludnienia w Australii, a Melbourne to drugie pod względem rozmiarów miasto w kraju. Wiedząc, z jaką powagą australijskie władze podchodzą do bezpieczeństwa na drogach, znaki w Nowej Południowej Walii pewnie rzeczywiście znikną w niedalekiej przyszłości.

Tymczasem w Polsce, od 7 listopada 2019 r., policja może prowadzić kontrole z miejsc, gdzie parkowanie jest zabronione.

Wy także przyspieszacie po minięciu kontroli lub fotoradaru?

 

Zobacz też: Policja postój na kontrolę

Więcej w Ze świata
Albo jedziesz motocyklem, albo patrzysz na dziewczyny

"Oh yeah" w ciągu ułamku sekundy zamieniło się w "oh f*ck!"...

Zamknij