Jest tajemnicą poliszynela, że lwia część zysków Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego pochodzi z egzaminów poprawkowych. Raport Najwyższej Izby Kontroli wykazał, że 70 procent przychodów z egzaminów (które generują niemal 90 procent zysków WORDów) to przychody z poprawek. Przepisy w obecnym kształcie są zatem dla WORDów bardzo korzystne – zachęcają do dużej liczby egzaminów poprawkowych. Poseł PiS Jan Mosiński w rozmowie z TVN Turbo określa taki stan jako patologię. Jego zdaniem koszty stałe, w tym pensje egzaminatorów, powinny być z góry określone i w żadnym razie nie wolno ich uzależniać od ilości poprawek.

 

Nieco inne zdanie na ten temat mają sami egzaminatorzy. Wszyscy, których pytaliśmy twierdzą, że winę za tak duży odsetek oblanych egzaminów ponoszą szkoły jazdy, które w przeważającej większości szkolą bardzo słabo. Kursanci nie potrafią jeździć, są chaotyczni i nieprzygotowani.

Sytuacja wygląda na patową – próby zreformowania WORDów podejmowane są od dawna, zwykle z mizernym skutkiem. Trudno powiedzieć po czyjej stronie leży racja, ale tak duży odsetek oblanych egzaminów musi zastanawiać.

 

 

 

Więcej w Newsy, Porady, Prawo i Przepisy, Z Kraju
Nowa Hayabusa jednak powstanie? Mamy pewne informacje!

Nowa Suzuki Hayabusa powstanie i to już niedługo – dowiedzieliśmy się z dobrze poinformowanego źródła. To dobra wiadomość, bo oświadczenie...

Zamknij