Nie musi, ale jak by nie zabierać się do opisu tego motocykla, trudno jest tego nie robić przez pryzmat właśnie ceny. Cruiser od Benyco wyceniany jest na 5490 zł. Dużo to, czy mało? Na pewno zdecydowanie mniej, niż za stodwudziestkipiątki marek premium. Dlatego też można wybaczyć mu wiele. Z tym, że właściwie wcale nie trzeba.

Benyco Cruiser – inspiracja Ironem

Benyco Cruiser 125 wygląda dość nowocześnie i można pokusić się o stwierdzenie, że inspirowany był modelem Iron Harleya-Davidsona. I to całkiem poważnie. Podobieństwo jest naprawdę spore. Kiedy pierwszy raz usłyszałem tę opinię, to z politowaniem uśmiechnąłem się tylko pod nosem. Ale potem – kurczę! Ten maluch rzeczywiście z daleka wygląda prawie jak Iron! Ciemne wykończenie, modny, satynowy lakier – sprawia, że mamy wrażenie obcowania z klasą wyższą, niż wynikałoby to z cennika. Do tego kilka elementów wyposażenia w standardzie, jak np. skórzane sakwy, bagażnik, sissy bar i szyba.

 

Benyco Cruiser 125

 

Na pokładzie co prawda nie znajdziemy zbyt bogatego wyposażenia. W zegarach zabrakło miejsca nawet na licznik dziennego przebiegu. Za to pojawił się wyświetlacz poziomu paliwa, który działa dość precyzyjnie, choć w miarę wcześnie zaczyna panikować mrugając ostatnią, czerwoną kreską. Bez problemu uda się na niej przejechać jeszcze spokojnie 50 km. Ale nie ma się czemu dziwić. Benyco nie jest łapczywy na paliwo. Trzeba naprawdę mocno się namęczyć, aby chciał spożytkować więcej niż 3 l/100 km. Czy w związku z tym jest dychawiczny? Nie.

 

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia ze stodwudziestkąpiątką i to o mocy deklarowanej przez producenta na poziomie niecałych 10 KM, to można Benyco uznać za pojazd całkiem żwawy. Oczywiście, jego 90 km/h maksymalnej prędkości nie zaimponuje nawet motorowerzystom, ale jego przyspieszenie do 60 km/h jest przyzwoite i ruszając spod świateł bez trudu pozostawimy za sobą zdecydowaną większość pojazdów wielośladowych.

 

Nie bez znaczenia jest oczywiście masa motocykla. Zabawne jest to, że jego ładowność tak bardzo przekracza jego masę. Leciutki, bo ważący 122 kg Benyco Cruiser (weźmy pod uwagę, że mamy do czynienia ze stalową ramą, wahaczem itd.) może wziąć na swoje barki 153 kg! Dwie dorosłe osoby całkiem słusznych gabarytów mogą się nim spokojnie przemieszczać.

 

Odpalanie małego Benyco może wprowadzić nas w małe zakłopotanie, bo nie dość, że można to zrobić na dwa sposoby (do dyspozycji mamy zarówno klasyczny kopniak, jak i wygodny guzik rozrusznika), to jeszcze dwie dźwignie ssania. Jedną umieszczono na kierownicy, druga jest przy gaźniku. Sensu tego nie rozumiem, ale na szczęśnie nie trzeba było się z tego doktoryzować, bo Cruiser odpalał nawet w chłodne dni, i nawet kiedy użyliśmy tylko jednej z nich.

 

Zobacz dane techniczne motocykla Benyco Cruiser 125 w naszym katalogu motocykli

 

Czytaj dalej na następnej stronie>>>

 

 

 

Po ubiegłorocznej zmianie przepisów mówiącej o konieczności permanentnego świecenia świateł w motocyklach włącznik na prawej kostce również stał się właściwie bezużyteczny. Bez znaczenia jest to, w jakiej pozycji go ustawimy, światła i tak będą się świecić.

 

Małym mankamentem Benyco Cruisera podczas naszych jazd była dość ciężko działająca dźwignia sprzęgła. Nie jest to żadna wada egzemplarza. Po prostu „ten typ tak ma”. Podczas manewrowania w mieście przy intensywnym ruchu po jakiejś pół godzinie jazdy zaczyna to być trochę uciążliwe, ale można się przyzwyczaić.

Benyco Cruiser 125 – mało pali

Wolałbym też, aby sama praca sprzęgła była bardziej progresywna. Moment jego włączenia jest dość agresywny i trzeba się do tego przyzwyczaić. Także samej zmianie biegów musimy poświęcić nieco uwagi. Zdarza się, że przy niechlujnej zmianie wskoczy nam „luz” gdzieś pomiędzy trójką a czwórką. Jeśli tylko skupimy się trochę na tym, co robimy, nie powinniśmy mieć problemu, ale młodego stażem kierowcę może to trochę irytować.

 

Dość pojemne sakwy poszerzają nieco tylną część pojazdu, ale trudno to traktować jako jakąś wadę. Za to widok w lusterkach jest w pełni zadowalający. Nie ma problemu z precyzyjnym ich ustawieniem, które skutkuje pełną obserwacją pola za naszymi plecami. Mógłbym się jeszcze przyczepić do wyposażenia, bo znacznie tańszy Benyco BR 125 ma i wyświetlacz biegów, i obrotomierz, i licznik przebiegu dziennego. W Cruiserze w jego miejsce zamontowano paliwomierz, którego na próżno szukać w BR 125.

 

Benyco Cruiser 125

 

Za hamowanie w Cruiserze odpowiada prosty układ hamulcowy bez ABS, z jedną tarczą z przy przednim kole i bębnowym hamulcem na tylnej osi. Skok dźwigni hamulca tylnego jest dość duży i niestety trzeba unieść stopę z podnóżka, aby trafić w pedał, ale za to można dość precyzyjnie dozować siłę hamowania. Klamka przedniego hamulca nie ma regulacji i trudniej jest precyzyjnie wyczuć przedni układ hamulcowy. Tutaj, tak jak w przypadku sprzęgła życzyłbym sobie nieco większej progresywności działania.

 

Podczas codziennej jazdy Benyco Cruiser okazuje się bardzo sympatycznym i poręcznym pojazdem (nie licząc wspomnianej pracy sprzęgła). Gabaryty nie odstraszają, a rozsądna masa i w miarę nisko umieszczone siodło pozwala polecić go tak początkującym motocyklistom, jak i oszczędnym, poszukującym pojazdu, który nie tylko ma przystępną cenę zakupu, lecz także umiarkowany apetyt na paliwo. W ogólnym rozrachunku wydaje się ciekawą, budżetową propozycją. Szkoda, że „zabrano” mu tyle gadżetów względem tańszego modelu BR 125. Za to oferuje czytelny paliwomierz, znacznie bogatsze wyposażenie dodatkowe i nowoczesny wygląd.

 

Z daleka naprawdę można się nabrać, że mamy do czynienia z Ironem, ile nie byłoby w tym ironii.
 

Zobacz dane techniczne motocykla Benyco Cruiser 125 w naszym katalogu motocykli

Więcej w Testy Moto
Motocyklowe spodnie Macna Fulcrum – doskonałe jesienią, ale nie tylko!

Wygląda na to, że ciepłe dni w tym sezonie poszły w niepamięć. Nie oznacza to jednak, że trzeba kończyć jazdę...

Zamknij