Nowe Suzuki GSX-S 1000 GT zastąpiło w ofercie model GSX-S 1000 F. Jest to motocykl sportowo-turystyczny, zbudowany na bazie nakeda GSX-S 1000, ze sportowym rodowodem i szeregiem typowo turystycznych atrybutów.

Zdjęcia: Tomasz „Tomazi” Parzychowski

Suzuki GSX-S 1000 GT jest napędzane za pomocą czterocylindrowego, rzędowego silnika o mocy maksymalnej 152 KM. Jest to sprawdzona, rozwijana przez długie lata jednostka napędowa, która swój początek miała jeszcze w sportowym modelu Suzuki GSX-R 1000 serii K5.

Najnowszy GSX-S 1000 GT ma na wyposażeniu bogaty pakiet elektroniki, w tym regulowaną, wielostopniową kontrolę trakcji. Pojawił się tu również zupełnie nowy, kolorowy wyświetlacz, dający możliwość sparowania ze smartfonem i wyświetlenia m.in. pełnej mapy z nawigacją.

W naszym teście postanowiliśmy sprawdzić, czy w sportowo-turystycznym GSX-S 1000 GT więcej jest sportu, czy może jednak turystyki? Jeździliśmy po ulicach i na torze. Zapraszam do obejrzenia filmu poniżej. Oczywiście dla zwolenników tradycyjnej formy tekstowej, dalsza część materiału pod filmem.

GSX-S 1000 GT 2022: ZOBACZ FILM Z TESTU

Suzuki lubi bazować na sprawdzonych rozwiązaniach. Podobnie było w przypadku GSX-S 1000 GT. Jest to motocykl stworzony z wykorzystaniem wielu dobrze nam już znanych podzespołów, z rzędowym, czterocylindrowym silnikiem na czele. Oczywiście nie zabrakło również szeregu nowych rozwiązań i usprawnień. Czy te zmiany w połączeniu z zupełnie nowym wyglądem wystarczą, aby osiągnąć rynkowy sukces? Pierwsze wyniki sprzedaży modelu GT oraz zainteresowanie, jakie wzbudza ten motocykl, są dobrą wróżbą na przyszłość.

GSX-S 1000 GT – jaki to motocykl?

Jakim motocyklem jest nowe Suzuki GSX-S 1000 GT? To typowy motocykl sportowo-turystyczny wpisujący się w starą definicję sportowego turystyka, gdzie pozycja za kierownicą nie jest całkowicie wyprostowana, tylko wciąż zbliżona do tej sportowej, z lekko pochylonym tułowiem kierowcy. Mamy tu szeroką kierownicę, poprawioną ochronę przed wiatrem, dość wygodną kanapę, ale o sportowym rodowodzie modelu GT wciąż nie sposób zapomnieć.

Dlaczego mówię o starej szkole budowania motocykli sportowo-turystycznych? Dlatego, że przecież w minionych latach na rynku wyewoluowały motocykle nazywane wciąż sportowo-turystycznymi, ale oferujące pozycję całkowicie wyprostowaną, zbliżoną do tej w maszynach typu adventure. Mówię o np. BMW S 1000 XR, czy Yamasze Tracer 900.

Nowe Suzuki GSX-S 1000 GT to ten rodzaj motocykla co choćby mocniejszy i droższy KTM 1290 Super Duke GT, BMW R 1250 RS, czy wreszcie główny konkurent – kosztujące niemal tyle samo, co Suzuki, Kawasaki Z 1000 SX. I ja osobiście tę kategorię sportowych motocykli turystycznych lubię najbardziej.

GSX-S 1000 GT – silnik, moc, osiągi

Silnik to klasyczne cztery cylindry w rzędzie i 152 KM mocy. Jednostka, o której już chyba wszystko zostało powiedziane. Debiutująca w modelu GSX-R 1000 K5, później przez wiele lat rozwijana i w niewielkim stopniu modyfikowana, dostosowywana do kolejnych norm emisji spalin.

Dużo mocy, bardzo dużo momentu obrotowego, jeszcze więcej kultury pracy i elastyczności. Do tego charakterystyczny, basowy pomruk. Dźwięk przyjemny dla ucha zarówno w dolnym, jak i górnym zakresie obrotów. Nie bez znaczenia są również dobre opinie na temat tego silnika pod względem jego niezawodności, również przy wysokich przebiegach.

Jeśli spojrzymy na krzywe oddawania mocy i momentu, to w zestawieniu ze swoim poprzednikiem nowe Suzuki GSX-S 1000 GT oferuje jeszcze więcej płynności (jakby do tej pory było jej komuś za mało…).

Przyspieszenia od startu do prędkości, z którymi w Polsce zgodnie z prawem możemy jeździć tylko na torze wyścigowym, są oczywiście imponujące i trudno sobie wyobrazić, aby ktokolwiek mógł stwierdzić, że brakuje mu tutaj mocy. Jeśli z kolei tej mocy będzie komuś zbyt wiele, jest na to prosty sposób…

GSX-S 1000 GT – elektronika

Do wyboru mamy trzy tryby jazdy oznaczone literami A, B i C. Tryb A oznacza maksymalną dynamikę i dość agresywny, sportowy styl oddawania mocy. Chcąc zamienić GT w sprzęt bardziej potulny i spokojny, wybieramy tryb B. Reakcja na ruch roll-gazem staje się wyraźnie mniej żywiołowa, krzywa oddawania mocy zostaje wypłaszczona, choć wciąż można jeździć naprawdę dynamicznie. Idealnie do spokojnej turystyki. Tryb C można nazwać deszczowym, motocykl staje się jeszcze spokojniejszy.

Tryby jazdy zmieniamy za pomocą przycisków zlokalizowanych pod kciukiem lewej ręki. W podobny sposób możemy regulować czułość systemu kontroli trakcji. Oczywiście istnieje również możliwość całkowitego wyłączenia kontroli trakcji, gdyby ktoś zapragnął jeździć na jednym kole lub robić inne popisy.

Bardzo fajną sprawą jest quickshifter działający w górę i w dół. Biegi możemy zmieniać bez użycia sprzęgła, wszystko działa płynnie i precyzyjnie.

GSX-S 1000 GT – kolorowy wyświetlacz

Sterowanie wszystkimi ustawieniami jest łatwiejsze dzięki sporych rozmiarów, kolorowemu wyświetlaczowi. To w Suzuki nowość, bo takiego wyświetlacza nie ma naked GSX-S 1000 i nie miał go również GSX-S 1000 F.

Na pierwszy rzut oka zwyczajny wyświetlacz z przejrzyście przedstawionymi, podstawowymi informacjami. Dopiero po sparowaniu ze smartfonem okazuje się, że jest to wyświetlacz o naprawdę wysokiej rozdzielczości, pozwalający wyświetlić szczegółową mapę i wskazówki nawigacyjne. Dobry kontrast, dobra widoczność również w pełnym słońcu.

Obok wyświetlacza znajdujemy wejście USB, aby np. podładować telefon. Ten można schować do tankbaga (na próżno jednak szukać tu schowka z indukcyjnym ładowaniem).

GSX-S 1000 GT – pozycja, komfort

Gabarytowo Suzuki GSX-S 1000 GT to naprawdę spory motocykl. Mając 183 cm wzrostu czuję, że siedzę na dużym sprzęcie. Oczywiście nie tak duży, jak Hayabusa, ale wciąż. Podoba mi się ta szeroka kierownica dająca świetne poczucie kontroli. Na dłuższą metę wysokiemu kierowcy może przeszkadzać dość mocne zgięcie nóg w kolanach.

Akcesoryjna szyba, którą widzicie na nagranym przez nas filmie z testów, jest wyższa od standardowej o 7 cm. I to robi zauważalną różnicę. Mimo wszystko chcąc schować się całkowicie za owiewką przy bardzo wysokich prędkościach musiałem się trochę nagimnastykować. W takiej sytuacji jest to już pozycja bardziej zbliżona do tej, jaką przyjmujemy na ścigaczu, niż turystyku.

Oczywiście, przy prędkościach rzędu 140-160 km/h, takie chowanie się nisko za owiewką nie jest potrzebne, wystarczy jedynie odrobinę bardziej się pochylić i można stosunkowo wygodnie przemierzać kolejne setki kilometrów.

Suzuki GSX-S 1000 GT – jakie spalanie i zasięg?

W zbiorniku GSX-S 1000 GT mieści się 19 litrów paliwa. Przy spalaniu na poziomie 6 l/100 km daje to nam ponad 300 km zasięgu na pełnym zbiorniku. W praktyce spalanie oczywiście będzie zależeć od stylu jazdy i powinno się zamknąć w zakresie od 5,5 do 7 l/100 km. W naszym teście było to dokładnie 6,6 /100 km (dynamiczna jazda w cyklu mieszanym).

GSX-S 1000 GT – jak się prowadzi?

Kluczowe przymiotniki opisujące podwozie i pracę zawieszenia w nowym Suzuki GSX-S 1000 GT to stabilność i przewidywalność. Masa własna GT wynosi 226 kg.

Na szybkich łukach i na długich prostych przy wysokich prędkościach ten motocykl jedzie jak po szynach. Jest komfortowo, ale również precyzyjnie jeśli chodzi o prowadzenie.

Po testach drogowych zrobiliśmy również kilka okrążeń na torze. Tam szybko uświadomiłem sobie, że nie będzie aż tak sportowo, jak na bratnim nakedzie GSX-S 1000. Różnica pomiędzy nakedem, a modelem GT, polega nie tylko na wyglądzie i owiewkach!

GSX-S 1000 GT na konto stabilności utracił nieco sportowej precyzji i zdolności do błyskawicznego przerzucania z zakrętu w zakręt. To oczywiście nie przeszkadza, aby regularnie pojawiać się za jego kierownicą na imprezach typu track day i świetnie się przy tym bawić, domykając opony i doskonaląc technikę jazdy po zakrętach.

GSX-S 1000 GT na co dzień/do miasta?

Wyłącznie do miasta i do częstych wizyt na torze pewnie wybrałbym nakeda z tym samym silnikiem, czyli po prostu model GSX-S 1000. Jest lżejszy, zwrotniejszy, łatwiej przeciskać się nim pomiędzy samochodami, a na torze pozwala na więcej!

Jeśli jednak mowa o dłuższych przejażdżkach niż tylko 100-150 km dookoła przysłowiowego komina, patrzyłbym już w stronę GT. Po zdjęciu bocznych kufrów w mieście wciąż świetnie da radę, a dzięki lepszej ochronie przed wiatrem i znacznie wygodniejszej pozycji (kierowcy i pasażera) GSX-S 1000 GT w długiej trasie zdecydowanie mniej nas zmęczy.

Ile kosztuje GSX-S 1000 GT?

Cena Suzuki GSX-S 1000 GT jest niemal identyczna, jak w przypadku konkurencyjnego Kawasaki SX. Ile zatem kosztuje nowy GT? Dokładnie 69 900 zł. W standardzie dostajemy m.in. QS działający w górę i w dół, regulowaną kontrolę trakcji, zmienne tryby jazdy. Za wyższą, akcesoryjną szybę i te boczne kufry trzeba będzie dopłacić.

Suzuki GSX-S 1000 GT – więcej turystyki, czy sportu?

Pokusiłbym się o stwierdzenie, że inżynierowie z Suzuki zachowali tu właściwą proporcję. GSX-S 1000 GT to taki turystyczny ścigacz. Sportowy, wyścigowy koń zaprzęgnięty do powozu, którym można pojechać na naprawdę długą i przede wszystkim szalenie przyjemną wycieczkę. Sportowych emocji wciąż w nim bardzo wiele, choć jeśli chodzi o główne zastosowania, to postawiłbym tu zdecydowanie bardziej na długodystansową turystykę niż sport.

Zdjęcia: Tomasz „Tomazi” Parzychowski


Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany