Kiedyś rozmyślałem, jak może radzić sobie w offroadzie kask enduro wyposażony zarówno w daszek, jak i tradycyjną szybkę. Od zawsze byłem przekonany, że co jest do wszystkiego, jest do niczego. Postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie moja teoria nie mija się z praktyką.


„A to niespodzianka” – pomyślałem nieświadomy, rozpakowując paczkę z kaskiem do testów. Oto jest, w ładnym opakowaniu, pachnący nowością, zapakowany w pokrowiec Shoei Hornet DS. Hornet to szerszeń, każdy to przecież wie, ale dlaczego tak nazwano turystyczny kask bez sportowych aspiracji? Ciężko na to pytanie odpowiedzieć. Może podczas użytkowania kask pokaże coś ciekawego?


Patrząc na cenę katalogową tego modelu, automatycznie rosną moje oczekiwania wobec jego właściwości i cech użytkowych. Pierwsze spojrzenie i nic szczególnego nie rzuca się w oczy; nie ma wodotrysków, światełek i muzyczki w tle. Za to dzierżę w dłoniach kask solidnie wykonany z doskonale spasowanymi elementami, które już przy pierwszym kontakcie dają mi do zrozumienia, że to wysoka półka, ekstraklasa wśród kasków tego typu. Uzyskana waga w granicach 1450 g to bardzo dobry wynik. Pamiętajmy, że ten garnek ma połączyć dwie, jakże odmienne cechy użytkowe.


W rękach kask wydaje się zwarty i, mimo swoich wysublimowanych kształtów, wielu zagięć i krzywych, nie sprawia wrażenia dużego. Produkowany jest w czterech wymiarach skorupy, przez co nosząc rozmiar M, mogę cieszyć się zgrabnym i kompaktowym kaskiem.


Poruszając kwestię bezpieczeństwa, byłbym spokojny. Shoei to producent, który troszcząc się o komfort, na równym albo i większym poziomie dba także o ochronę posiadacza. Tajemnicza konstrukcja AIM+, EPS o dwóch gęstościach czy C-49 nie mówi wiele zwykłemu użytkownikowi. Brzmi to nieźle jako chwyt marketingowy, jednak te japońskie kaski faktycznie testowane są bardzo dokładnie. Możemy mieć pewność, że mamy na sobie najlepszą z możliwej ochronę. Zwrócić należy uwagę na zastosowanie zapięcia „podwójne D”, co, jako jedyne, zapewnia możliwość udziału w rywalizacji sportowej – kask typowo turystyczny, a jednak ten aspekt został uwzględniony.


Prawie wszystkie linie i przetłoczenia, kreślące bryłę kasku, wydają się mieć swoje indywidualnie przydzielone zadanie. Na początku daszku rozpoczyna się kanał kierujący strumień powietrza wprost do zamykanego górnego wywietrznika. Już na pierwszy rzut oka stwierdzam, że taki system musiał odnieść sukces. Wygląda to niczym otwór w masce sportowego samochodu, pochłaniający coraz to większą ilość powietrza do filtra. Dodatkowe zadanie spełnia sam daszek, który, przecinając powietrze, kieruje je wprost do czołowych wywietrzników.


Tuż za górnym „kominkiem” wentylacyjnym, w części potylicznej znajdują się dwa symetryczne, również zamykane otwory odprowadzające powietrze z wnętrza skorupy. Ostatnim chyba z najważniejszych elementów wentylacyjnych i jednocześnie upodabniających ten kask do kasków enduro jest długa i wysunięta część szczękowa, zakończona charakterystycznym wielkim wlotem powietrza. Jego zadaniem jest rozprowadzanie powietrza wprost przed usta kierowcy, ale także zapewnienie nawiewu na szybkę. Zaraz za wlotem szczękowym znajduje się szybko wymienialny filtr przeciwpyłowy. Tradycyjnie już u Shoeia, wydaje się on być wycięty odręcznie na stole, jednak spełnia swoje zadanie i nie jest to fakt, którego trzeba się czepiać.


Wielki plus dla producenta za bardzo staranne wykonanie klapek zamykających wszystkie możliwe otwory wentylacyjne. Są one dobrze spasowane i nie zacinają się. Jestem pewien, że odbije się to pozytywnie na głośności kasku podczas jazdy. Mały minus za to, że klapy zamykają się z dużym oporem. Wiemy w jakiej są pozycji bez ściągania kasku, nawet w trakcie jazdy, jednak producent mógł lepiej dopracować ten element..
 

 

 

 


Zakładając Horneta tuż przed jazdą, mam wrażenie, że to jest to – nie można odmówić mu wygody. Wchodzi na głowę jakby był zrobiony specjalnie dla mnie. Nigdzie nie uciska, czuć go jednakowo na całej powierzchni głowy. Jednocześnie sprawia wrażenie solidnie osadzonego i bardzo komfortowego. Wyściółka jest całkiem przyjemna i delikatna, ale nie zwraca na siebie uwagi. Nie została wykonana z jakiegoś niezwykłego materiału, który przypominałby o wysokiej półce produktu Shoeia. Jest to ten sam materiał, który wykorzystano w innych kaskach tego producenta (np. XR-1000, XR-1100). Szkoda, bo spodziewałem się czegoś lepszego. Shoei wypada w tej kwestii blado – produkty konkurencji biją go na głowę. O możliwości wypinania i prania całego wnętrza kasku nie trzeba nawet pisać – to oczywistość. Jednak zastosowanie antyalergicznej wyściółki, odprowadzającej wilgoć od ciała, byłoby naprawdę dobrym pomysłem. Szkoda, że o tym nie pomyślano.


Zobaczymy jak będzie podczas jazdy, a czekał go trudny test na wentylację, ergonomię i aerodynamikę na drodze oraz poza nią.


Zapinając kask, nie napotkałem problemów. Może dlatego, że na co dzień użytkuję kask z takim samym zapięciem. Dla początkującego użytkownika podwójne D może być kłopotliwe, ale po kilku chwilach jest do opanowania. Problem pojawia się ponownie, kiedy chcemy rozpiąć kask w rękawiczkach. Nie jest to, oczywiście, wada kasku; tak już jest z zapięciem DD. Wrażenie robi wielkość wizjera, mamy bowiem naprawdę szerokie pole widzenia, jednak jest ono nieco za niskie, ale o tym za chwilę. Profil szczęki nie pozwala, aby zbyt duża ilość wydychanego powietrza dostawała się na szybkę i powodowała parowanie. Nie potrzeba zakładać żadnego dodatkowego deflektora na nos – kask świetnie sobie radzi przy fabrycznym wyposażeniu (miniaturowy gumowy deflektor). Sprawdziłem, że nawet przy sporym wysiłku wentylacja twarzy jest dobra; ciężko „zaparować” szybkę. Przy jeździe w deszczu jest już trochę gorzej, jednak kask mimo wszystko świetnie spisuje się w swojej roli. Wyposażeniem standardowym jest skuteczny pinlock. Szkoda, że producent tak zaprojektował szybę, bo mógł pomyśleć jeszcze o możliwości dopinania zewnętrznych zrywek. Przecież Hornet czasem znajdzie się w środowisku, w którym będzie narażony na zabrudzenie wizjera. Jak wiemy, czyszczenie szybki w polowych warunkach bywa dla niej niebezpieczne, dlatego takie rozwiązanie przeniesione wprost z gogli enduro byłoby dużym ukłonem w stronę użytkownika. Będąc w tym miejscu, muszę wspomnieć, że jazda w dodatkowych goglach w Hornet DS jest niemożliwa. Wariant jazdy ze zdemontowaną szybą sugeruje nam użycie gogli, jednak konstrukcja kasku uniemożliwia zmieszczenie większości gogli enduro. Po prostu nie mieszczą się one w miejscu, gdzie powinny się znaleźć. Obszar za wizjerem jest na tyle wąski, że miejsca jest jedynie na bardzo smukłe gogle. System wentylacji górnej części głowy oraz potylicy jest skuteczny. Ciepło odprowadza dosyć szybko, nie pozwalając na nadmierne spocenie, jednak nie możemy się w tej kwestii spodziewać cudów. Nie ma fizycznej możliwości, aby podczas bardzo intensywnego użytkowania wentylacja była na tyle skuteczna, by zapewnić optymalny komfort termiczny.

Nie należy zapominać, że jazda z daszkiem przy prędkościach powyżej 120 km/h jest w tym kasku uciążliwa. Daszek daje o sobie znać, chociaż spodziewałem się, że przy tak dużych prędkościach będzie bardziej przeszkadzał. Mimo szybkości, kaskiem nie rzuca na boki, a jedynie podniesienie głowy w górę powoduje mocne unoszenie skorupy. Hornet przy dobrych właściwościach aerodynamicznych naszego motocykla nadaje się do jazdy z większą prędkością, ale musimy mieć cały czas na uwadze to, że nie jest to integralna skorupa dająca pełen komfort i wyciszenie. Przy autostradowych przelotach trzeba przyzwyczaić się do szumu opływającego powietrza. Mnóstwo wyżłobień, wypukłości i załamań powierzchni kasku sprawia, że stała szybka jazda nie jest czymś przyjemnym.
 

 

 

 


Shoei Hornet DS jest świetnym wyborem dla globtroterów. Dając poczucie bezpieczeństwa, jednocześnie zapewnia użytkownikowi komfort na wysokim poziomie. Posiada wiele udogodnień i dzięki zdejmowanemu daszkowi może służyć całkiem nieźle do szybszych przelotów po drogach asfaltowych. Nie jest i nigdy nie będzie typowym kaskiem enduro, przez co zapaleńcy typowego offroadu muszą o nim zapomnieć. Świetnie natomiast spisuje się w roli uniwersalnego kasku dla kierowcy turystycznego enduro i używany w ten właśnie sposób sprawdza się chyba najlepiej. Dzięki agresywnym liniom, dodającym dynamiki, kask może pasować również do motocykli supermoto – możliwe, że tutaj producent chciał podkreślić przesłanie nazwy.


Za marką Shoei idzie doświadczenie i jakość widoczna w niemal każdym miejscu Horneta. Jeśli przymierzamy się do zakupu podobnego kasku, warto zainteresować się tą propozycją japońskiego producenta. Mimo kilku wad, kask jest dobrze zaprojektowany i zmontowany. Należy tylko zadać sobie pytanie, czy w tej cenie wyżej wymienione zalety kasku nie powinny być standardem…

 

Plusy:
– dobra widoczność,
– bardzo dobra wentylacja,
– jakość wykonania i spasowania elementów.

 

Minusy
– brak możliwości założenia tradycyjnych gogli,
– brak zrywek na szybce,

– kiepska wyściółka,
– spora cena kasku.
 

Więcej w Testy Moto
Honda CBR 600RR C-ABS

Aktualna generacja Hondy CBR 600 RR to niemalże lifting znanego już od kilku lat motocykla. Ciekawostką jest za to to,...

Zamknij