Skorupa

Kask GT-Air jest na rynku już drugi rok i Shoei cały czas uaktualnia jego malowania. Konstrukcja kasku pozostaje taka sama. Skorupa to połączenie materiału AIM oraz wypełnienie EPS, które jest niczym innym jak granulatem styropianowym. Diabeł tkwi właśnie w AIM, który łączy ze sobą lekkość i trwałość. Rozwinięcie tego skrótu to Advanced Integrated Matrix. Skorupa ta składa się z wielu warstw włókien organicznych oraz szklanych połączonych z żywicą syntetyczną. Skorupa jest kształtowana za pomocą wzmocnionych włókien. Główną jej zaletą jest elastyczność, która ma przekładać się na amortyzację podczas upadku.

 

Kask Shoei GT-Air

 

W testach brytyjskiej organizacji SHARP, które są uważane przez wielu za wyznacznik bezpieczeństwa kasku, Shoei GT-Air uzyskał jednak tylko trzy gwiazdki na pięć możliwych. Najlepsze rezultaty kask uzyskał przy uderzeniu czołem i górną częścią głowy. Najgorzej wypadła prawa strona i ten wynik zaskakuje, biorąc pod uwagę fakt, że mechanizm blendy znajduje się po lewej stronie, a to on może sprawić, że będziemy narażeni na dodatkowe obrażenia.


Skorupy występują w trzech rozmiarach.


Do zapinania kasku służy mikrozapięcie, które jest łatwe w użyciu nawet z założonymi rękawicami. Niestety, paski są zdecydowanie za krótkie.  To sprawia, że mogę zapiąć kask tylko na pierwszy ząbek, a właściwie pierwsze dwa ząbki. W zapięciu zastosowanym w kasku GT-Air są one ze sobą złączone – ma to służyć poprawie bezpieczeństwa i zapobiegać przypadkowemu rozpięciu kasku, gdybyśmy zapięli microlock tylko na jeden ząbek.

Wnętrze

Wyściółka została wykonana z pianek poliuretanowych o różnym stopniu twardości dla zapewnienia wysokiego komfortu podróżowania. Można ją łatwo zdemontować i wyprać. Największą zaletą wnętrza są wnęki na głośniki od interkomu. Mogłyby one jednak być nieco większe, a gąbki – cieńsze, ponieważ muzyka i rozmowy telefoniczne brzmią w GT-Air znacznie ciszej niż w testowanym przeze mnie w ubiegłym roku Shark Vision-R Series 2. Oprócz tego wnętrze zostało tak zaprojektowane, aby w kasku mogli komfortowo podróżować okularnicy.

 

Kask Shoei GT-Air

 

Podbródek i część szyjna zostały, jak twierdzi producent, „zaprojektowane z myślą o ciszy”. Faktycznie – broda i okolice szyi są bardzo dobrze odizolowane od wiatru. Niestety, ciszy w GT-Air nie uświadczymy, a głośno zaczyna się robić już przy osiągnięciu prędkości rzędu 100 – 120 km/h i właśnie ta cisza, a raczej jej brak są najsłabszymi punktami tego kasku. Za ponad 2 tysiące złotych spodziewałem się czegoś więcej. Nie jestem osamotniony w swojej opinii, ponieważ sprawdzałem zdania użytkowników na temat tego kasku i wszyscy skarżą się na nadmierny hałas przy prędkościach podróżnych.

 

Wnętrze wyposażone jest w system E.Q.R.S. – pozwala on na awaryjne wyjęcie poduszek w razie wypadku. Paski są oznaczone czerwonym kolorem.

Montaż interkomu przebiegł właściwie bezboleśnie. Trochę walki wymagało dopięcie nakładek na wnęki głośników, ponieważ – jak już wspomniałem – są one odrobinę za małe. Nie było za to problemu ze znalezieniem miejsca na mocowanie bazy niezależnie od tego, czy próbowałem instalacji po lewej, czy po prawej stronie kasku. Wnętrze pomaga wygodnie ukryć łączenia kabli.

Wentylacja

Wentylacja to kolejny punkt często wymieniany przez użytkowników GT-Air jako jego słaba strona. Kask ma dwa całkiem spore wloty powietrza i jeden wylot zakończony bajerancko wyglądającym i spełniającym swoją funkcję spojlerem. Według schematu powietrze, które wdziera się kanałem szczękowym, jest dystrybuowane w trzech kierunkach – centralnie na twarz oraz na boki. Powietrze wchodzące górnym wlotem po prostu przelatuje do tyłu. Wentylacja w GT-Air może nie jest rewelacyjna, ale nie jest też zła.

 

Kask Shoei GT-Air

 

Cytaj dalej na następnej stronie>>>

 

Wizjer

Wizjer w GT-Air ma standardowe rozmiary. Jest to wizjer CNS-1 uformowany wtryskowo. Do tego w komplecie znajduje się wkładka pinlock, która zapobiega zaparowaniu szyby i doskonale spełnia swoją funkcję. Pokrywa ona prawie całą powierzchnię wizjera i jest bardzo dobrze uszczelniona. Mechanizm wizjera działa dość opornie i trzeba włożyć trochę siły w podniesienie go. Moim zdaniem mógłby być nieco płynniejszy i jednocześnie nie tracić swoich właściwości wygłuszających. Sporym minusem wizjera jest również jego podatność na zarysowania. W moim przypadku powstały one podczas czyszczenia z użyciem chemii ścierką dostarczoną w zestawie z kaskiem.

 

Kask Shoei GT-Air

 

Shoei GT-Air wyposażono również w blendę przeciwsłoneczną. Mechanizm opuszczania blendy działa bardzo płynnie i nie zacina się po drodze. Sama blenda jest na tyle duża, że szczelina pomiędzy jej końcem a twarzą nie dekoncentruje, ale jednocześnie nie nachodzi ona na nos. Odległość od twarzy również jest bardzo dobra. Obecnie jeżdżę w średniej wielkości oprawkach i w ogóle nie przeszkadzają one przy opuszczaniu i podnoszeniu blendy. W kwestii ochrony przed słońcem nie mam absolutnie żadnych uwag. Blenda w 100% spełnia swoją funkcję i nawet przy ostrym słońcu nie muszę zatrzymywać się, żeby otrzeć łzy.

 

GT-Air ma dodatkowe uszczelnienie wizjera, które funkcjonuje bez zarzutu. Przy jeździe po mieście można delikatnie unieść wizjer dla poprawienia wentylacji. Osobiście wolę po prostu ponieść go o jeden ząbek – efekt jest wtedy o wiele lepszy.

Komfort i aerodynamika

Komfort podróżowania w GT-Air (poza głośnością) w mojej ocenie jest po prostu świetny. Wygodna wyściółka połączona z aerodynamiką godną sportowych produktów sprawiają, że kark i szyja nie są zmęczone nawet po całym dniu jazdy. Pewnie wielu z was ma jeszcze przez kilka godzin po zdjęciu kasku uczucie, że nadal jedziemy motocyklem i pojawia się delikatne „fantomowe” falowanie (jakkolwiek dziwnie to brzmi). W GT-Air ani razu czegoś takiego nie uświadczyłem. Niezależnie od prędkości głowa pozostaje stabilna i nie trzeba walczyć z wiatrem.

Syndrom wyparcia

Moja przyjaźń z GT-Air zaczęła się dość szorstko. Pierwsze wątpliwości pojawiły się po próbie zapięcia kasku, ponieważ w pozycji wyprostowanej czułem lekki ucisk. Do tego doszedł jeszcze rozmiar wizjera mniejszy niż w przypadku wspomnianego wcześniej Vision-R. Samo dopasowanie do głowy od początku było bardzo dobre.

 

Kask Shoei GT-Air

 

Kiedy tak porównywałem GT-Air do Vision-R, nawet nie zauważyłem, kiedy kask Shoei podstępnie mnie „kupił” i teraz coraz rzadziej jeżdżę w Sharku. Nie oznacza to, że GT-Air jest bez wad. Moim zdaniem lepszy od pinlocka byłby wizjer z anti-fog, zwłaszcz że pod pinlockiem zbiera się kurz. Oprócz tego szyba powinna być bardziej odporna na zarysowania. Wentylacja pokazuje, co potrafi, dopiero przy wyższych prędkościach. Wizjer ma pozycję „miejską“, ale różnica w działaniu jest na tyle mało zauważalna, że po prostu podnoszę go o jeden ząbek.

 

Najmocniejszym punktem kasku jest aerodynamika, która sprawia, że chce się w nim pokonywać kolejne kilometry. Mocnymi stronami kasku są również jakość wykonania, wzorowo pełniąca swoją funkcję blenda i efektowny wygląd. W moim przypadku kolor jest doskonale dopasowany do barw motocykla, którym poruszam się prywatnie.

 

Jeżeli szukacie kasku, który sprawdzi się zarówno w podróży, jak i na torze, to na waszej liście powinien pojawić się Shoei GT-Air.

Więcej w Testy Moto
Ducati Scrambler – fajny, bo taki ma być

Najmniejszy i najtańszy w ofercie Ducati Scrambler nie jest ani mały, ani tani. I właściwie w gruncie rzeczy nie jest...

Zamknij