Najechanie na tył przez nieutrzymanie odstępu. Stłuczka jak wiele innych – tylko aktorzy jakby nietypowi…

Warszawa, kilka dni temu. Sytuację obserwujemy z kamerki pokładowej w samochodzie. Stłuczka jak wiele innych, zarówno na drogach miejskich, jak i na trasach szybkiego ruchu. Drugi pojazd jedzie bardzo blisko za pierwszym pojazdem. Gdy ten pierwszy hamuje, drugiemu jednak brakuje refleksu w użyciu hamulców. I tak następuje najechanie na tył, spowodowane nieutrzymaniem odstępu przed pojazdem poprzedzającym.

Z tą różnicą, że tym razem aktorzy są inni, niż można było się spodziewać. Główne role grają motorower i rower…

Jak widzicie, motorower nie porusza się zbyt szybko – może nawet jest ograniczony do przepisowych 45 km/h. Kolarz przyczepia mu się dosłownie na tylne koło… Niestety kolarz nie przewidział, że wcale nie jest taki cwany i jednak może zabraknąć mu szybkiej reakcji, gdy skuter będzie hamował przed przejściem dla pieszych…

P.S. Zauważyliście mężczyznę, który biegł po pasach i de facto spowodował kolizję? Tak bardzo nie zainteresował się losem rowerzysty i motorowerzysty, że aż przebiegł pomiędzy nimi…

Jedna odpowiedź

  1. Ryszard Dobrowolski

    Brak właściwego odstępu to karygodne wykroczenie i bezmyślność, to jedno, a bezmyślna uprzejmość motocyklisty, to drugie. Wysepka bezpieczeństwa dzieli przejście dla pieszych na dwa osobne przejścia. Skoro pieszy, pomimo że spieszył się do pociągu, zatrzymał się przed przejściem, to kierujący motocyklem nie miał podstaw nie tylko do zatrzymania motocykla, ale nawet do zmniejszenia prędkości. Hamowanie i zatrzymanie trwały dłużej niż przejazd motocykla i rowerzysty. Gdyby to nie był rower lecz samochód i zachęcony hamowaniem pieszy wszedł na przejście, nie zdążyłby na pociąg gdyż znalazłby się, mając szczęście, prędzej na wyciągu.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany