Podczas konferencji prasowej w kurorcie Madonna del Campiglioca Valentino Rossi opowiedział o swoim barku, którego kontuzja utrudniła mu starty w sezonie 2010.

’Wciąż jest wiele do zrobienia, ale wszystko idzie dobrze. To jest wyścig z czasem, żeby być w kondycji na 1-go lutego. Tak, test był bardzo ważny i otrzymaliśmy bardziej precyzyjne wskazówki… ważne i trudne do zrealizowania, niestety nie mogłem startować w Walencji, mój prawy bark nie był wystarczająco silny, ja nie byłem w formie. Muszę spróbować jazdy tym motocyklem kiedy tylko wrócę do formy w 100%’.

 

’Mamy kawał roboty do zrobienia na D16, ale naturalnie muszę być zdrowy, to jest najważniejsza sprawa. Oczywiście nie będę w zbyt dobrej formie na testy w Malezji, ale pracujemy ciężko nad odzyskaniem sprawności ramienia, która jest mi niezbędna do jazdy. Mam nadzieję, że będzie ok, ale niemalże niemożliwe będzie wystarczające wzmocnienie, potrzebuję więcej czasu, więc będzie to wyścig z czasem. Lepiej byłoby szybko wrócić do formy, ale tak się najprawdopodobniej nie stanie. Niestety sytuacja z moim ramieniem była dużo bardziej poważna niż spodziewaliśmy się, że będzie. Wydawało się to lżejsze, jednak było dużo większe niż sądziliśmy i lekarze powiedzieli mi, że moje ramię wyzdrowieje w stu procentach, ale zajmie to nieco więcej czasu. Musimy naprawić nie tylko Desmo, ale także i mnie’.

 

’Początkowo to, co robiliśmy z motocyklem to były podstawy. Ducati jest bardzo różne od innych motocykli, różni się od Yamahy czy Hondy, ponieważ to jest maszyna pod każdym względem prototypowa. Rózni się od japońskich motocykli, które są seryjnymi maszynami, »przerobionymi« na motocykle MotoGP. Desmosedici musi być używana w zupełnie inny sposób. W tym momencie nie zrobiliśmy niczego radykalnego na test w Malezji. Zmieniliśmy jedynie pozycję kierowcy i wprowadziliśmy pewne zmiany, mające zapewnić mi większy komfort, dzięki którym jeżdżę bardziej tak, jak lubię. Jednakże sądzę, że będziemy potrzebowali większej ilości rozwiązań. Musimy ulepszyć Desmosedici tak, żeby było nie tylko szybkie jak teraz, ale też łatwiejsze do jazdy. Z drugiej strony będę musiał dostosować motocykl do siebie, ale także zmienić mój styl jazdy, by lepiej go wykorzystać’

Zawodnik zapowiedział także, że da z siebie wszystko, choć zależeć to będzie od szybkości, z jaką uda mu się powrócić do zdrowia. 'W Walencji sytuacja była inna, ramię było rozluźnione i mogłem schować się za owiewką, ale nie miałem wystarczających sił i drugie dnia nie potrafiłem nawet hamować z taką siłą, jak chciałem i nie potrafiłem rozgrzać opon. Teraz ręka jest podtrzymywana mechanicznie, ale nie jestem tak mobilny, żeby wygodnie ułożyć się za owiewką i to jest największy problem, jaki mam i nad jakim pracuję, tak żeby być w dobrej formie na 1-go lutego. Przynajmniej, żeby czuć się komfortowo na motocyklu i móc jechać’. Nie ukrywał przy tym, że zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń spowodowanych również wiekiem, jednak zapowiedział, że przez najbliższych kilka lat nie wybiera się na emeryturę i zamierza pokazać na co go jeszcze stać.

Rossi wspominał o swoich rywalach, Caseyu Stonerze, o którym wypowiadał się w niezwykle ciepły sposób, oraz Jorge Lorenzo, którego nazwał faworytem sezonu. Prosił także fanów o cierpliwość i wyrozumiałość, której potrzebuje, by spokojnie dojść do siebie i móc wystartować na Ducati.

Zarówno Rossi, jak i Hayden pozowali po konferencji na motocyklu Ducati Diavel pokrytym włóknem węglowym.

Więcej o motocyklach Ducati