Dariusz Branicki uległ w 2016 roku poważnemu wypadkowi motocyklowemu. Ryzyko amputacji kończyn, 57 złamań, obrażenia wewnętrzne rokowały fatalnie. Na szczęście lekarzom udało się uratować jego życie, po zdarzeniu pozostał jednak niedowład prawej ręki. Wiele osób w takiej sytuacji wpadło by w depresję, ale nie Darek…

Kupił starą stodołę w Uniejowie i postanowił zrobić z niej motocyklową przystań. Fantastyczna atmosfera tego miejsca szybko rozeszła się echem w światku motocyklowym – zaczęto organizować różne imprezy w tym otwarcia i zamknięcia sezonu. Każdy motocyklista mógł liczyć na kawę, ciasto fajną atmosferę i skorzystać z amoobsługowego warsztatu. W międzyczasie miejsce rozrosło się o sklep z częściami i akcesoriami do motocykli, pole namiotowe i miejsce na ognisko i grilla.

Niestety, cztery lata później los postanowił po raz kolejny postawić Darka pod ścianą – 26 marca miejsce doszczętnie spłonęło a wraz z nim kilka motocykli, sklep, warsztat. Z powodu ekstremalnych stawek przystań nie była ubezpieczona. Straty zostały wycenione na 400 tysięcy złotych. Wierzymy, że Darek i tym razem się nie podda, a Moto Banit powróci na motocyklową mapę.

Znajomi i sympatycy miejsca utworzyli zbiórkę w serwisie pomagam.pl – jeśli możecie, dorzućcie kilka złotych…

Więcej w Newsy, Z Kraju
Barton mówi #zostańwdomu: dostawa za grosze

Ekonomiczny, mały jednoślad to jeden z najlepszych sposobów na przemieszczanie się w dobie koronawirusa. Teraz Barton Motors dostarczy zakupiony skuter...

Zamknij